Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

22893 miejsce

Wisła – Korona 0:0. „Biała gwiazda” wciąż w kryzysie

Po spektakularnym zwycięstwie w Bielsku-Białej, podopieczni Kazimierza Moskala nie zachwycili w meczu z kielecką drużyną. Tymczasem stanowisko trenera Wisły wciąż drży w posadach

Rafał Boguski / Fot. zdj. ilustracyjne/T-Mobile Ekstraklasa/x-newsPiątkowe spotkanie zamiast bramki, otwarła w 4. minucie żółta kartka dla kapitana zespołu „białej gwiazdy”, który faulował Łukasza Sierpnia. Kilka chwil wcześniej doborową okazję do objęcia prowadzenia zmarnował Brożek. Snajper krakowskiej drużyny starał się dośrodkować do Guerriera, ale futbolówkę w porę przejął Małkowski. Kibice Wisły Kraków złapali się za głowy w 20. minucie, kiedy Boguski skierował głową piłkę prosto w poprzeczkę, a potencjału dobitki znów nie wykorzystał uderzający z woleja Guerrier.

W tle wszystkich zmarnowanych przez Wisłę szans na objęcie prowadzenia, kryła się nieskuteczna gra Kielczan. Z dystansu szczęścia próbowali Małkowski i Sierpień, ale to były strzały bez historii. Im bardziej podopieczni Kazimierza Moskala próbowali wbić futbolówkę do siatki rywali, tym skuteczniej zatrzymywała ich obrona Korony. Pomimo chłodnej pogody, momentami było bardzo gorąco. W 28. minucie po uderzeniu Brożka piłka znalazła się blisko linii brakowej, ale trzeźwa reakcja Małkowskiego oddaliła niebezpieczeństwo dla gości. Pod koniec pierwszej połowy na brak pracy nie narzekał Radosław Cierzniak, ale ograniczała się ona praktycznie do pewnych interwencji.

Nie wiemy jakich arguemtów motywacyjnych użył w przerwie selekcjoner „białej gwiazdy”, ale były one wyraźnie zbyt słabe. Gospodarze po powrocie z szatni nie zwalniali tempa, co nie przekładało się na wynik meczu. Najbliżej było w 55. minucie, kiedy „Brozio” stanął oko w oko z golkiperem Korony, ale snajper Wisły znalazł się na spalonym. Natomiast 60 sekund później lider krakowskiego zespołu również nie postawił kropki nad „i” po dośrodkowaniu Mączyńskiego. Skutecznością nie grzeszyli również podopieczni Marcina Brosza. W 63. minucie Airam Cabrera zagrał w kierunku Sierpnia, który jednak nie zdołał opanować piłki w okolicy pola karnego gospodarzy.

Dobrą okazję zmarnował także Kamil Sylwestrzak, gdy po rzucie wolny minimalnie chybił obok bramki Cierzniaka. Kapitan drużyny gości kilka chwil później ucierpiał na tyle, że z powodu krwawiącego czoła musiał na chwilę opuścić plac gry. Podczas gry medycy z Kielc opatrywali Sylwestrzaka, Vladislavs Gabovs dostał drugą żółtą kartkę za ostry faul na Marszaliku. Niesiona dopingiem ponad 10 tysięcy kibiców Wisła wciąż odbijała się od „złocisto-krwistych” obrońców. Tymczasem Opatrzność wyjątkowo strzegła bramki gości przed stratą. W 90. minucie futbolówka odbiła się od poprzeczki, a główka Burligi została wybita z poziomu linii bramkowej.

Równo z ostatnim gwizdkiem sędziego, fani „białej gwiazdy” obrzucili arbitrów spotkania falą wyzwisk i gwizdów. To efekt dwóch kontrowersyjnych decyzji, jakie podjęli przez ostatnie półtorej godziny. Najpierw sędzia główny przerwał akcję gospodarzy zapraszając ich do szatni, a w 89. minucie nie podyktował rzutu karnego po tym, jak na murawie wylądował Marszalik po kontakcie z bramkarzem Korony. Nie ulega jednak wątpliwości, że gdyby Wiślacy zdołali przekuć choć jedną ze swoich licznych okazji na prowadzenie, nikt by nie szukał w winy w decyzjach arbitrów. Czy remisami da się osiągnąć sukces w T-Mobile Ekstraklasie? Na pewno nie, z czego doskonale zdaje sobie sprawę właściciel Wisły Bogusław Cupiał, który po piątkowym meczu ma kolejny powód do pożegnania się z Kazimierzem Moskalem.

Wisła Kraków – Korona Kielce 0:0
Wisła: Cierzniak – Jović, Głowacki (46’ Guzmics), Sadlok, Burliga – Boguski (65’ Crivellaro), Popović (77’ Marszalik), Mączyński, Jankowski, Guerrier – Brożek,
Korona: Małkowski – Gabovs, Dejmek, Wilusz, Sylwestrzak – Pawłowski (70’ Zając), Jovanović, Fertovs, Cebula (61’ Przybyła), Sierpina – Cabrera (82’Grzelak),
Żółta kartka: Głowacki, Mączyński (Wisła) Gabovs (Korona),
Czerwona kartka: Gabovs (Korona),
Sędziował: Daniel Stefański z Bydgoszczy,
Widzów: 10 357.

Wypowiedzi po meczu:

Kazimierz Moskal, trener Wisły Kraków: - Takiego meczu się spodziewaliśmy. Wiedzieliśmy, że Korona będzie konsekwentnie grać w defensywie, licząc na kontrataki. Myślę, że w pierwszej połowie zbyt często faulowaliśmy i wówczas otwierała się szansa przed rywalem. Oddałbym trzy bramki z Bielska, aby dzisiaj padła chociaż jedna. Dziękuję zawodnikom za determinację i walkę do końca o trzy punkty.

Marcin Brosz, trener Korony Kielce: - Tempo dzisiejszego meczu było przyzwoite, jak na panujące warunki i ilość deszczu, jaka spadła. W pierwszej połowie mieliśmy swoje sytuacje, ale przede wszystkim cieszy postawa zawodników, których dopiero próbujemy wkomponować w drużynę. W drugiej połowie, po zasłużonej czerwonej kartce, z czym nie dyskutujemy, tak naprawdę graliśmy o jeden punkt. Mieliśmy trochę szczęścia, ale nie było ono przypadkowe. Moi chłopcy wykonali ogromną pracę i los nas w tym momencie wynagrodził.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.