Facebook Google+ Twitter

Wisła Kraków - Bełchatów: 2:4

  • Źródło: Gazeta Krakowska
  • Data dodania: 2006-11-13 08:04

Pamiętam z dzieciństwa, że często, mając do czynienia ze słabszym rywalem, grało się z tzw. forem. Czyli w swojej łaskawości dawało się rywalowi prowadzenie dwa, trzy lub np. pięć do zera i wtedy zaczynało się mecz...

Czy podobnie podeszli wiślacy, w sobotni wieczór, do bełchatowskiego przeciwnika? Takie przynajmniej odniosłem wrażenie, albo byłem zbyt wytrącony z równowagi, kiedy ledwie po 5 minutach "górnicy węgla brunatnego" wyfedrowali dwa gole, a wiślacy nie bardzo wiedzieli, jak się nazywają i którędy do centrum! Tylko że bardzo szybko okazało się, iż nie było to chwilowe oszołomienie, ale efekt najprostszego z możliwych układów boiskowych. Po prostu jedni (Bełchatów) w piłkę grali, a drudzy (Wisła) jedynie ją kopali i to przede wszystkim nieudolnie. Goście byli dynamiczni, pomysłowi, pewni siebie (ale w odcieniu zdecydowanie pozytywnym), dobrze zorganizowani i porażająco skuteczni. A wiślacy?

fot. Gazeta KrakowskaTo było coś na kształt jedenastu oderwanych od innych zajęć mężczyzn, przypadkowo zebranych i ubranych w jednakowe czerwone koszulki, którym kazano robić coś, o czym pojęcie mają blade lub wręcz żadne. - Tak, teraz to sobie używacie i "jeździcie" po nas ile wlezie. A jak wygrywamy, to wychwalacie pod niebiosa i skamlecie o wywiady - mogą (ewentualnie) odpowiadać krakowscy zawodnicy. I też w tym będzie trochę... prawdy. Jednakże odnośnie sobotniego meczu, to sorry panowie; traktujmy się poważnie. Owszem, mogła to być jednorazowa wpadka, ale nie sądzę, choć jakże chciałbym się mylić. Po takim zaś "występie" należy się wam tylko i wyłącznie werbalny oklep. I nie ma sensu szukać jakichś tam pozytywów, skoro na boisku - w wiślackiej ekipie - było siedmiu aktualnych lub byłych reprezentantów Polski, z uczestnikami finałów MŚ włącznie. A do tego dochodzi pięciu "stranierich". Sprowadzonych oczywiście tylko dlatego, że na ich pozycjach nie było w Polsce lepszych zawodników... Nie tyle więc można, ile należy od was, panowie wymagać przynajmniej nie schodzenia poniżej poziomu przyzwoitości.

Na pewno sobotni mecz (wcześniej potyczka z Ruchem Chorzów, ale nie tylko) ostatecznie unaocznił, że Wisła wymaga nie tyle roszad, ale generalnej przebudowy. I przynajmniej z pięcioma, sześcioma członkami aktualnej kadry pierwszej drużyny wypadałoby się pożegnać. Marzyłyby się też takie zmiany strukturalno-bazowe, żeby wreszcie (znowu?) wiślacka budowla zaczynała się od solidnych fundamentów, a nie była konstrukcją na palach...
Wojciech Batko

Wisła Kraków - Bełchatów 2 (0)- 4 (3)
Bramki: Błaszczykowski 64, Paweł Brożek 74 - Matusiak 5 i 23, Ujek 1, Jarzębowski 51. Sędziował Grzegorz Gilewski (nota - 5) z Radomia. Żółte kartki: Mijailović - Garguła, Popek, Lech, Wróbel. Czerwona kartka: Ujek 34, faul. Widzów ok. 10 tys.

WISŁA: Dolha 2 - Baszczyński 1, Thwaite 1, Dudka 1, Mijailović 2 - Błaszczykowski 5, Cantoro 1 (Kryszałowicz 2), Sobolewski 1, Zieńczuk 1 (46. Piotr Brożek 4) - Paweł Brożek 5, Paulista 1. BEŁCHATÓW: Lech 6 - Fonfara 5, Cecot 5, Pietrasiak 5, Popek 5 (81. Grodzicki) - Wróbel 7 (90. Klepczarek), Strąk 7, Jarzębowski 6 (71. Kowalczyk), Garguła 7 - Ujek 0, Matusiak 9.

Wojciech Batko

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.