W walce o awans do kolejnej rundy Pucharu UEFA wiślacy są w lepszej sytuacji od gości. Wystarcza im bezbramkowy remis, ale wczoraj trener "Białej Gwiazdy" jasno powiedział, że grając na taki wynik jego podopieczni nie mieliby szans.
Brak Burnsa to nie problem
W dzisiejszym meczu nie może zagrać Jacob Burns. Australijczyk został dwa tygodnie temu ukarany czerwoną kartką i zmagania swoich kolegów będzie śledził z trybun. Dan Petrescu z tego powodu nie wpada w panikę. Spokojnie tłumaczył: – Nie sądzę, żeby brak Jacoba był dla nas wielkim problemem. Mamy szeroką kadrę. Jest w niej wielu piłkarzy, którzy mogą wyjść na boisko i oni muszą pokazać, że potrafią grać, gdy otrzymają szansę.
Wisła ostatnio potrafiła grać w różnych konfiguracjach personalnych i taktycznych. Ba, w meczu z Koroną Kielce trener Dan Petrescu potrafił nawet kilka razy zmieniać ustawienie. Nic dziwnego, że wszyscy zastanawiają się teraz, jak Rumun ustawi drużynę na mecz z Mattersburgiem.
Trener Wisły uważa, że dla jego podopiecznych dzisiejszy mecz to nie będzie zwykła potyczka. Rumun daje w ten sposób sygnał, jak bardzo poważnie podchodzi do rozgrywek międzynarodowych i jednocześnie jak wielkie emocje w nim wyzwalają. Petrescu nie jest spokojny, nawet mimo dobrego wyniku w pierwszym spotkaniu: – Ten mecz będzie dla nas dziesięć razy trudniejszy - mówi stanowczo. – Wiem z doświadczenia, że rozgrywki pucharowe to jest coś zupełnie innego niż liga. W lidze nawet, jak się potkniesz, to wszystko można odrobić. W pucharach, jak przegramy, to nie będzie już przed tym ucieczki.
Nie będą bronić
– Wisła nie będzie dzisiaj bronić wyniku z Wiednia. Czy kiedykolwiek widzieliście, żebym ustawiał drużynę tylko na obronę? - pyta retorycznie szkoleniowiec "Białej Gwiazdy". – Jeśli nastawimy się na defensywę, przegramy. Jeśli zdecydowałbym się grać na 0:0, nie mielibyśmy szans. Ważne natomiast będzie, żebyśmy potrafili znaleźć proporcje między atakiem i obroną. Jeśli to nam się uda, będzie dobrze. Trener Wisły wie dużo o przeciwniku, ale wieści o kontuzjach podstawowych graczy Mattersburga - szczególnie tych z formacji obronnych - nie uspokajają go ani trochę. – Wiem, że mają swoje problemy, ale wiem też, że mają liczną kadrę. Widziałem ich mecze z Salzburgiem i Riedem i wiem, że potrafią dobrze grać. Czy mimo niekorzystnego wyniku zdecydują się zagrać z kontry? Nie sądzę, mimo iż robią to bardzo dobrze. Rezultat z Wiednia nie pozwoli im na taką taktykę. To już raczej my mamy prawo do takiej gry. Ale mogę uspokoić, na pewno nie cofniemy się za mocno, bo to skończyłoby się bardzo źle. Mattersburg bardzo dobrze wykonuje bowiem stałe fragmenty gry, auty, rzuty wolne. Musimy starać się odepchnąć ich jak najdalej od naszego pola karnego.
"Sobol" coraz lepszy
Wiele będzie dziś zależało od dyspozycji Radosława Sobolewskiego. – Radek miał swoje problemy, brakowało mu regularnej gry - odpowiedział Dan Petrescu. – Jestem jednak przekonany, że z każdym meczem będzie prezentował się lepiej. Jemu wystarczy cztery, pięć spotkań, żeby znów grać na swoim normalnym, wysokim poziomie. A my mamy nadzieję, że nie tylko Radosław Sobolewski zagra dzisiaj na swoim normalnym poziomie.
Jeśli to samo będzie można powiedzieć o innych piłkarzach Wisły, to ok. godz. 22.30 wszyscy zaczną się już zastanawiać na kogo "Biała Gwiazda" może trafić w następnej rundzie Pucharu UEFA.
Bartosz Karcz
PT