Facebook Google+ Twitter

Wisła lepsza od Legii! Ścisk w czołówce tabeli

Krakowska Wisła pokonała Legię Warszawa w hicie 27. kolejki piłkarskiej ekstraklasy. Krakowianie odskoczyli jedynie na jeden punkt ekipie z Warszawy, a tyle samo oczek co Legia ma również Lech Poznań.

Wisła kontra Legia. / Fot. EPA/PAP JACEK BEDNARCZYKW szlagierowym meczu ekstraklasy Wisła Kraków pokonała u siebie 1:0 Legię Warszawa. Ścisk w tabeli jest tak duży, że nawet na trzy kolejki przed końcem nie wiadomo kto sięgnie po mistrzostwo!

Mecz dwóch czołowych polskich ekip toczył się w dobrym, szybkim tempie. Jedynym minusem, jak zauważyła spora grupa kibiców zmierzających na stadion im. Henryka Reymana, była pora rozgrywania meczu. Słońce prażyło i jakoś nie było nastrojowo, ale nie ma co się przejmować takimi błahostkami.

Jak zapowiadał wcześniej trener gości Jan Urban, Legia nie przyjechała się bronić, ale starała się grać otwartą piłkę. Wisła, która na swoim stadionie pokonała m.in. Barcelonę, czy też rozgromiła mistrza Izraela - Beitar 5:0 pokazała, że na swoim obiekcie gra najlepszą piłkę w Polsce.

W 7. minucie rzut wolny zza pola karnego wykonywał Patryk Małecki, bardzo mocny strzał młodego wiślaka obronił jednak Jan Mucha. Kilka chwil później Wisła mogła prowadzić, jednak Rafał Boguski - piłkarz z plakatu zapowiadającego niedzielny szlagier przeniósł piłkę nad poprzeczką, strzelając z odległości 22 metrów.

Napór Wisły nie słabł i kolejny raz aktywnością wykazał się Boguski, który po rajdzie lewą stroną boiska podał do Pawła Brożka, jednak ten ostatni został uprzedzony przez defensorów. W 29. minucie Paweł Brożek po błędzie Inakiego Astiza mógł znaleźć się sam na sam, lub jak kto woli oko w oko z Muchą, jednak snajperowi Wisły ostatecznie nie udało się dobrze przyjąć piłki. Za chwilę na strzał zdecydował się żywiołowy Małecki, jednak futbolówka po ładnym technicznym strzale minęła cel.

W 35. minucie spotkania Wisła dopięła swego, Boguski po nieporozumieniu Chinyamy z Iwańskim podał na prawą stronę do Marcelo, a Brazylijski obrońca znakomicie wywiązał się z roli napastnika i pokonał bramkarza Legii. Na trybunach wybuch radości jaką wydobyli ze swoich gardeł kibice słychać było naprawdę, według świadków bardzo, bardzo daleko.

To nie był koniec emocji. Już chwilę później lewą stroną szarżował Małecki, założył siatkę Hiszpanowi Descagrze i wpadając w pole karne oddał strzał w długi róg, który jednak nieznacznie minął bramkę legionistów. W 54. minucie niecelnie z 20 metrów strzelał Paweł Brożek. A w 66. minucie to Legia po raz pierwszy zaatakowała groźniej, Chinyama nieznacznie się jednak pomylił i piłka zaledwie o centymetry minęła słupek bramki Pawełka. Przykrymi zdarzeniami były kontuzje wiślackich filarów - Boguskiego i Sobolewskiego, którzy wcześnie opuścili boisko.

Legia zaczęła grać odważniej. Jednak ani strzały Rybusa z woleja (bardzo groźna sytuacja), dobitka Iwańskiego (przyblokowana przez Chinyamę), dobra sytuacja bramkowa Radovicia, oraz błąd Pawełka pod koniec meczu, kiedy to wypuścił piłkę z rąk, nie okazały się bramkowe. Wisła dowiozła zwycięstwo do końca i odskoczyła Legii na punkt w tabeli. Trzeci Lech ma tyle samo punktów co Legia (54), ale gorszy bilans bramkowy. Do końca sezonu pozostały jedynie trzy kolejki. Kto okaże się wielkim wygranym, a kto przegranym batalii o mistrzostwo? Odpowiedź już coraz bliżej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.