Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

77286 miejsce

Wisła - Ruch 0:0. Zamiast kolejnego zwycięstwa, tylko jeden punkt

Podopieczni Kazimierza Moskala od ponad roku nie wygrali dwóch spotkań ligowych z rzędu. Nie zmieniło się to również w piątkowym meczu z "niebieskimi", w którym gospodarze wyraźnie przeważali.

Arkadiusz Głowacki / Fot. zdj. ilustracyjne/T-Mobile Ekstraklasa/x-newsWiślacy nie tracili czasu i już w pierwszych chwilach meczu przeszli do zdecydowanej ofensywy. W 3. minucie Mączyński z lewej strony dośrodkował w kierunku Guerriera, ale Haitańczyk tuż przed bramką Putnocky'ego stracił panowanie nad piłkę. Pomocnik z Karaibów był podczas ostatniego spotkania wyjątkowo aktywny na połowie rywali, co jednak nie przekładało się na korzystny wynik dla Wisły.

Tymczasem czujności nie traciła obrona gospodarzy, co udowodnił w 18. minucie kapitan Wisły Arkadiusz Głowacki zatrzymując przed własnym polem karnym Mariusz Stępińskiego, który ma za sobą epizod w koszulce z białą gwiazdą. Formą strzelecką nie popisał się również pudłujący Boguski oraz nieskutecznie zwodzący defensorów "niebieskich" Jović. Pod pierwszej połowy humory swoim kolegom starał się poprawić Mączyński, ale jego dwa dośrodkowanie nie zostały spożytkowane przez jego kolegów z drużyny.

W szatni piłkarze obu drużyn mieli co omawiać, zwłaszcza goście z Chorzowa, którzy praktycznie ani razu nie zagrozili pozycji golkipera "białej gwiazdy". Po powrocie na murawę Cierzniak miał nieco więcej pracy. W 72. minucie Marek Zieńczuk oddał groźny strzał z rzutu wolnego i tylko przytomna reakcja bramkarza Wisły uratowała ich od straty. Pomimo szczerych chęci podopiecznych Waldemara Fornalika, wciąż byli tylko tłem dla szarżujących na ich połowie gospodarzy. Wcześniej stuprocentową okazję zmarnował Mączyński uderzając w róg bramki oraz Boguski pudłując tuż obok słupka.

Na kontratak goście nie mieli już czasu, bo w 63. minucie sędzia główny spotkania przerwał grę. Powodem były race odpalone przez kibiców Ruchu Chorzów, którzy bardzo licznie zjawili się na piątkowym meczu w Krakowie (ok. 1,5 tys. kibiców). Część z petard wylądowała na murawie, co uniemożliwiło kontynuowanie spotkania. Arbiter wznowił grę dopiero po pięciu minutach, a w dodatku śląski klub może spodziewać się wkrótce kar za niesportowe zachowanie swoich kibiców. W kolejnych minutach strzałów z dystansu próbowali Crivellaro i Jović, ale ponownie bez historii. Upływający do końca meczu czas nie działał na korzyść "białej gwiazdy", podobnie jak statystyki. W piątkowym spotkaniu Wiślacy oddali w sumie 14 strzałów na bramkę Putnocky'ego, podczas gdy rywalom ta sztuka udała się tylko czterokrotnie.

Gdyby jednak podopieczni Kazimierza Moskala zdobyli trzy punkty, po raz pierwszy w sezonie zbliżyliby się do czołówki tabeli Ekstraklasy. Póki co 'biała gwiazda" pracuje nad umocnieniem pozycji ligowego średniaka, co zdecydowanie jest poniżej ambicji nie tylko trenera Krakowian. Tymczasem "niebiescy" stracili na dwa spotkania kapitana Rafała Grodzickiego, który za kolejną żółtą kartkę będzie musiał pauzować.

Wisła Kraków - Ruch Chorzów 0-0
Wisła: Cierzniak - Jović, Głowacki, Sadlok, Burliga - Jankowski, Popović (40. Uryga), Mączyński (90.+3 Cywka), Boguski, Guerrier (78. Crivellaro) - Brożek
Ruch: Putnocky - Konczkowski, Grodzicki, Cichocki, Szyndrowski - Mazek (90.+3 Podgórski), Surma, Iwański, Lipski, Zieńczuk - Stępiński
Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)
Żółte kartki: Burliga oraz Szyndrowski, Grodzicki
Widzów: 13 850 osób

Wypowiedzi po meczu:

Kazimierz Moskal, trener Wisły Kraków: - Przede wszystkim chciałem podziękować swoim zawodnikom za determinację i walkę. Niestety trzeci mecz z rzędu mecz kończy się podobnym wynikiem. Nie udaje się nam strzelić przed własną publicznością i tracimy w tych trzech meczach sześć punktów. Gdybyśmy w kilku momentach wykazali się większą pazernością, to może lepiej wykończylibyśmy te sytuacje.

Waldemar Fornalik, trener Ruchu Chorzów: - Mogę powiedzieć, że zagraliśmy bardzo ambitnie. Mieliśmy problem z organizacją gry w ofensywie, bo niewiele było sytuacji w naszym wykonaniu. Można powiedzieć, że Stępiński miał półtora okazji do zdobycia gola. Założenia defensywne zostały zrealizowane, ale trzeba pamiętać, że Wisła potrafi grać w piłkę. Jesteśmy zespołem po zmianach, na piękną grę w naszym wykonaniu przyjdzie czas.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.