Facebook Google+ Twitter

Wisła - Skonto w krzywym zwierciadle

Po dość słabym spotkaniu, Wisła Kraków osiągnęła założone minimum, wygrywając w Rydze z niezbyt wymagającym przeciwnikiem 1:0. Czytaj relację z przymrużeniem oka.

Niestety gra w wykonaniu Wiślaków nie porwała, ale nie można też mówić o tragedii. Mecz w pierwszej połowie był tak porywający jak fryzura Grzegorza Laty na wietrze. Koźmiński stwierdził, że: "Wisła trzymie się przy piłce" i to był w zasadzie jedyny porywający moment przez pierwsze dwadzieścia minut. Groźne sytuacje stworzyli dźwiękowcy, dzięki którym relację komentatorów porównać można do włączonego kierunkowskazu w samochodzie: działa, nie działa, działa, nie działa...

Około 30 minuty, pierwszy strzał na bramkę w wykonaniu Meliksona zaskoczył wszystkich, łącznie z innymi zawodnikami Wisły. Nikt nie dobił. Kibiców Skonto na stadionie, chyba nic nie było w stanie poderwać do dopingowania własnej drużyny. Nawet gdy ich zawodnicy strzelili pierwszą bramkę, nie było żadnej reakcji. Może z tego powodu, że była to bramka samobójcza? 41 minuta i 1:0 dla Krakowian!

W przerwie, zawodnicy poszli do szatni, a część kibiców "pojechała do Rygi" i to dosłownie, bo w drugiej połowie trybuny za bramkami zrobiły się puste jak pewna część ciała blondynki. Ale nic to. Zaczęła się druga połowa i była tak pasjonująca jak bierki podwodne. Całe szczęście, że Łotysze stworzyli tyle groźnych akcji co kot napłakał. W zasadzie piłkarze Skonto świetnie spisywali się w ataku pozycyjnym, wymieniając podania między obrońcami na własnej połowie boiska. Pasjonujące!

Gorzej było jednak gdy Łotysze ruszali do ataku. Obrona Wisły była kompletnie zaskoczona. Można rzec: płynna jak rzeka, której nazwę reprezentują. Całe szczęście, że sędzia był na posterunku i usunął z boiska jednego piłkarza Skonto, bo mogło dojść do tragedii. Zasłużone zwycięstwo Wisły Kraków.

Mecz fascynujący jak wysunięta szczęka Jacka Gmocha. "Scęka" opada patrząc na bezradność, nie tylko naszych piłkarzy. Dobrze, że drużyna Skonto Ryga ma w sobie tyle wyrazu, co twarz Waldemara Pawlaka. Cel osiągnięty. Powodzenia Wisło w kolejnej rundzie. Ciężko (aczkolwiek jest to możliwe) będzie skompromitować się w Krakowie, z takim wynikiem w Rydze.

Skonto Ryga - Wisła Kraków 0:1 (0:1)
Bramka: Renars Rode 40-sam.

Żółte kartki: Juris Laizans - David Biton.
Czerwona kartka za drugą żółtą: Juris Laizans 83.

Sędzia: Menashe Masiah (Izrael). Widzów: ok. 4000.

Skonto: Germans Malins - Renars Rode, Vitalijs Smirnovs, Juris Laizans, Dennis Kacanovs - Rusłan Mingazow, Aleksandrs Fertovs, Igors Tarasovs, Armands Petersons (66-Bally Smart) - Arturs Karasausks (63-Fabio Pereira), Valeris Sabala (76-Kristaps Blanks).

Wisła: Sergei Pareiko - Michael Lamey, Kew Jaliens, Osman Chavez, Dragan Paljic - Cezary Wilk, Radosław Sobolewski, Maor Melikson (86-Łukasz Garguła) - Patryk Małecki, Cwetan Genkow (75-David Biton), Ivica Iliev.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

wojtek b
  • wojtek b
  • 14.07.2011 10:51

no bardzo ładna relacja

Komentarz został ukrytyrozwiń

świetne poczucie humoru, brawo ! piłka nożna mnie nie interesuje, ale ta relacja mnie w całości pochłonęła ; )

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.