Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

181233 miejsce

Wisła wciąż we mgle. "Biała Gwiazda" uległa beniaminkowi

W meczu kończącym 15 kolejkę i zarazem całą rundę jesienną, ŁKS wygrał w Łodzi z Wisłą Kraków 2-1. Przy anormalnych warunkach gry gospodarze potrafili przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. To druga z rzędu porażka krakowian.

Robert Kolendowicz ŁKS. Fot. Krzysztof Szymczak/Dziennik ŁódzkiJeszcze kilkanaście minut przed rozpoczęciem meczu rozważano nawet jego odwołanie. Powód? Niemal zerowa widoczność spowodowana unoszącą się w powietrzu mgłą. Mimo to obie jedenastki wyszły na murawę. Wiślacy zagrali przetrzebieni kontuzjami. Wśród podstawowych zawoników zabrakło choćby Nikoli Mijailovicia, Jakuba Błaszczykowskiego, Mauro Cantoro czy Jeana Paulisty. W ŁKS nie wystąpił zaś Łukasz Madej.

Już po siedmiu minutach gospodarze zdobyli prowadzenie. W fatalnym stylu piłkę stracił reprezentant Polski Dariusz Dudka, co świetnie wykorzystał Grzegorz Kmiecik uruchamiając Ensara Arifovicia. Bośniak pokonał Emiliana Dolhę i było 1-0. Mimo rozpaczliwych prób wyrównania Wisła przez pewien okres gry była całkowicie bezsilna. Zmieniło się to w 30 minucie, kiedy to po rzucie rożnym strzelał Paweł Brożek, a jego uderzenie dobił zastępujący Mijailovicia Maciej Stolarczyk. Wiślacki weteran rozniecił nieco płomień nadziei w sercach sympatyków "Białej Gwiazdy". Przewagę optyczną nadal miał jednak ŁKS, choć do przerwy wynik nie uległ zmianie.

Krakowianie polubili chyba kiepskie początki i wychodzenie z szatni w stanie ospałości. W pierwszej połowie Wisła straciła bramkę niedługo po pierwszym gwizdku arbitra. Teraz nastąpiło to jeszcze szybciej. Kilkadziesiąt sekund po wznowieniu gry cudownym strzałem zza pola karnego popisał się Arifović, po raz drugi wprawiając w euforię kibiców zgromadzonych na stadionie przy al. Unii. Znów raziła nieporadność gości, którą mądrze wykorzystywali łodzianie. Nie chcę spekulować, jaki wpływ na wydarzenia na boisku miała fatalna widoczność i warunki pogodowe, lecz nie zmienia to faktu, że podopieczni Dragomira Okuki zagrali znacznie poniżej oczekiwań. Więcej goli w Łodzi nie padło, a Wisła przegrała drugi mecz z rzędu.

Kiedy tydzień temu "Biała Gwiazda" ulegała pod Wawelem GKS-owi Bełchatów, wszyscy z niedowierzaniem kręcili głowami uznając przerwaną wyśmienitą passę na własnym boisku. Po dzisiejszym meczu ci sami ludzie spytają jednak – Co dzieje się z zespołem wicemistrza Polski i niedawnego lidera tabeli? Rosną również plotki na temat dalszych losów Dragomira Okuki na stanowisku szkoleniowca krakowian. A jako że piłkarzy czeka przerwa w rozgrywkach ligowych, to i w klubie wszyscy będą mieli dużo czasu na myślenie. A mają o czym.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Też się obawiam o frekwencje. Bo jakościężko uwierzyć, że ktoś będzie miał ochotę marznąć patrząc w dodatku na rezerwowy skład. Ceny biletów podejrzewam też mogą być nieatrakcyjne. Ale myślę że przed telewizorkiem będzie się meczyki całkiem miło oglądało. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Obawiam się, że cały pomysł z Pucharem Ekstraklasy okaże się chybiony. I nie sądzę, żeby kibice tłumnie zjawiali się na stadionach w zimę. Chyba, że kluby znacznie obniżą ceny biletów i wystawią do gry chociaż połowę podstawowych zawodników, w co wątpie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

I bardzo dobrze się stało. Zapowiada sięfascynująca wiosna! Szkoda, że do niej tak daleko;) Na pocieszenie pozostaje nam jeszcze nowy twor jakim jest Puchar Ligi;) Oby tylko nie był poligonem dla rezerwowych piłkarzy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.