Facebook Google+ Twitter

Wisła zremisowała 1:1 ze Śląskiem Wrocław

W starciu dwóch najlepszych zespołów grupy spadkowej Ekstraklasy, podopieczni Mariusza Rumaka zdołali wyrwać drużynie "białej gwiazdy" kolejne ligowe zwycięstwo.

Mecz ze Śląskiem Wrocław był ostatnim ligowym spotkaniem na Stadionie Wisły w tym sezonie / Fot. Piotr DrabikNa Stadionie przy ul. Reymonta spotkali się we wtorkowy wieczór liderzy grupy spadkowej, nad którymi jeszcze kilka tygodni temu zaglądało w oczy widmo spadku z Ekstraklasy. Jednak obydwa zespoły z kryzysów wyciągnęli nowi (starzy) selekcjonerzy, będący myślami już w nowym sezonie piłkarskiej elity. Przed wtorkowym meczem plany na jesień odkrył Dariusz Wdowczyk, który chce w swoim zespole nadal pracować z Arkadiuszem Głowackim (legenda „białej gwiazdy” w tym sezonie miał zawiesić ostatecznie korki na kołku) czy Rafałem Wolskim, którego pozyskanie z włoskiej Florentiny na stałe może być nie lada wyzwaniem dla krakowskiego klubu. Jednak żaden z tych zawodników krakowskiego klubu, nie grał pierwszych skrzypiec w wieczornym spotkaniu.

Ostatnie ligowe starcie w tym sezonie przy ul. Reymonta, rozpoczęło się od wyraźnej przewagi gospodarzy. Ale pierwszy kwadrans w wykonaniu gospodarzy, był jednak festiwalem zmarnowanych szans. Udowodnił to Paweł Brożek, który na linii pola karnego zamiast to pustej bramki trafił piłkę wprost w rękawice Pawełka. Bliski trafienia był również Mączyński, który z rzutu wolnego efektownie podkręcił futbolówkę. Posłał ją jednak tylko tuż obok poprzeczki. Szczęścia na połowie rywali próbował także Ondrasek w 25. minucie, ale i jego strzał zakończył się tylko na bocznej siatce.

Po drugiej stronie boiska golkiper Wisły miał znacznie mniej pracy, ale Miśkiewicz również musiał być czujny. W 29. minucie na czystej pozycji znalazł się Kokosza po podaniu z autu przez Hateleya. Jednak obrońca Śląska posłał tylko piłkę wysoko ponad poprzeczką. Goście nie mieli również szczęścia, gdy do piłki dobiegł Morioka. Słowacki napastnik tuz przed wiślacką bramką zdecydował się na silny strzał, który zdołał wyłuskać Miśkiewicz.

Po powrocie z szatni, nieco więcej odwagi do atakowania rywali nabrali goście. W 49. minucie drużyna z Dolnego Śląska wywalczyła rzut wolny, ale zbyt czytelne dośrodkowanie Hateleya nie mogło zaskoczyć Miśkiewicza. Na odpowiedz „białej gwiazdy” nie trzeba było długo czekać. Przewrotka w wykonaniu Mączyńskiego ucieszyła oczy kibiców, ale to był kolejny strzał bez historii we wtorkowym meczu. Szaliki jednak poszły w górę w 60. minucie, za sprawą Zdenka Ondraska.

Czeski napastnik nie zmarnował długiego podania od Boguskiego, i z poziomu linii pola karnego zdecydował się na mocny strzał w kierunku bramki Pawełka. Golkiper Śląska nie miał szans na obronę i piłka zatrzepotała w siarce gości. Chwilę później na boisku pojawił się m.in. Krzysztof Drzazga, który wykazał się dryblingiem tuż po wbiegnięciu na murawę. Młody zawodnik „białej gwiazdy” został jednak w porę zablokowany przez stoperów gości.

Tymczasem podopieczni Mariusza Rumaka niespodziewanie włączyli się do gry o meczowe punkty w 71. minucie. Po dośrodkowaniu Hateleya z rzutu wolnego, piłka trafiła pod nogi Petera Grajciara. Słoweniec nie miał litości i zdecydował się na mocny strzał z dystansu, przy którym Miśkiewicz po prostu skapitulował. Korzystny wynik dla „białej gwiazdy” mógł uratować w 78. minucie Jakub Bartosz, ale po składnej akcji całego zespołu zdołał uderzyć tylko w boczną siatkę. W ostatnich minutach spotkania Wisła wyraźnie nie mogła poradzić sobie z obroną Śląska. Pod koniec spotkania zawodnicy Wisły wyraźnie włączyli "piąty bieg" i ruszyli na bramkę Pawełka. Jednak praktycznie za każdym razem piłka lądowała w rękawicach golkipera wrocławskiej drużyny.

Remis Wisły i Śląska oglądał z trybun krakowskiego stadionu trener kadry narodowej Adam Nawałka. Trener piłkarskiej reprezentacji, podobnie jak pozostali kibice mógł się zachwycić formą kilku zawodników, ale raczej wszyscy nie byli świadkami porywającego widowiska. Podział punktów umocnił jednak obydwie drużyny na szczycie grupy spadowej Ekstraklasy. Zarówna Wisła, jak i Śląsk mogą ze spokojem przygotowywać się do ostatniej kolejki w tym sezonie, którą zaplanowano już w najbliższą sobotę.

Wisła Kraków - Śląsk Wrocław 1:1 (0:0)
Bramki: 1:0 Ondrasek 60', 1:1 Grajciar 71'
Wisła: Miśkiewicz - Bartosz, Guzmics (61' Kujawa), Sadlok, Cywka - Boguski (61' Drzazga), Mączyński, Popović (85' Wolski), Małecki - Brożek, Ondrasek
Śląsk: Pawełek - Dankowski, Celeban, Kokoszka, Pawelec - Hołota, Hateley (75' Gosztonyi) - Gecov (62' Grajciar), Morioka, Pich - Mervo (90+1 Biliński)
Żółte kartki: Gecov, Hołota, Gosztonyi
Sędziował: Łukasz Bednarek (Koszalin)
Widzów: 10 398

Trenerzy po meczu:

Dariusz Wdowczyk, Wisła Kraków: - Szkoda, że uciekło nam zwycięstwo. Zdenek zdobył pięknego gola, ale potem popełniliśmy błąd w defensywie, niepotrzebny rzut wolny, rykoszet i Miśkiewicz był bez szans. Ale o trzy punkty walczyliśmy do końca - to jest najważniejsze.

Mariusz Rumak, Śląsk Wrocław: - Mieliśmy swój plan taktyczny w pierwszej połowie. Obawiałem się, że poświęciliśmy zbyt mało czasu, żeby to przećwiczyć. Nasza gra nie zawsze była płynna, lecz potrafiliśmy sobie stworzyć dwie okazje. Trzeba przyznać, że Wisła to dobry zespół. Druga połowa wyglądała już nieco inaczej, po straconej bramce zmieniliśmy styl gry i ustawienie, dzięki czemu udało się wywalczyć remis.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.