Facebook Google+ Twitter

Wiśniewski w "Bikini"

W „Bikini” u Wiśniewskiego nie ma zwykłych ludzi. Każdy ma coś, co czyni go wyjątkowym. Wyjątkowo błękitne oczy, wyjątkowo duże dłonie, czy choćby wyjątkową brzydotę.

Nie ma tutaj też zwyczajnych czynności. Książka kipi symboliką. Gdyby fabułę porównać do melodii granej na fortepianie, nieliczne są tu momenty, gdzie melodia płynie łagodnie i miękko, sprawiając, że spływa na nas fala odprężenia. Mnożą się za to mocne uderzenia w klawisze, po których wydobywają się niskie, alarmujące dźwięki. Nasza uwaga bombardowana jest co kilka wersów zdaniem podsumowującym, takim, które tnie jak ostrze noża.

Wydaje się to być pochodną podejmowanych w powieści tematów. Przedzierając się przez pierwsze kartki, zabrniemy bowiem w realia końca drugiej wojny światowej. Realia te przedstawione nam zostają z „odwróconej” perspektywy. Bo oto osoba, która opowiada o wojnie, jako jej ofiara, okazuje się być Niemką, jedną z narodu sprawców tejże tragicznej sytuacji. To pierwsza chwila, gdy Wiśniewski przewraca nam obraz „do góry nogami”, zmuszając do spojrzenia z szerszej perspektywy.

Nie mamy wyjścia, bohaterka wdziera się do świadomości i trudno jej nie lubić. Wszyscy kolejni bohaterowie cechują się tym samym. Mimo że okrucieństwo wojny jest obecne przez cały czas, gdzieś jakby w tle, my poznajemy samych pozytywnych bohaterów. Nie są to jednakże bohaterowie nieskalani, bez winy. Ale z każdego, gdzieś przez szczeliny codziennego pancerza, przez poplątane okoliczności świata wojennego i tego po wojnie, gdzie każdy na chwilę przestaje być sobą i staje się kimś innym, przebija coś pozytywnego. Coś, co czyni ich dobrymi, coraz lepszymi, w miarę rozwoju akcji.

Janusz L. Wiśniewski jest wielkim romantykiem, a „Bikini” to kolejna pochwała wielkości małych gestów. Pochwała czułości, pamięci (o drobiazgach) i troski (o drugiego człowieka). Emocje i gesty są tutaj rozczulające. Mniej wrażliwych czytelników mogą drażnić i trącić tanim sentymentalizmem. Weźmy chociażby mężczyznę i kobietę, którzy stęsknieni, w listach opisują, jakie otaczają ich drzewa. Jakie są jego i jej drzewa. Nie do każdego to przemówi. Nie do każdego pisze Wiśniewski.

Splątane życiorysy na czarno-białym wojennym tle. Dusze naznaczone artystycznym brzemieniem, głębszym widzeniem zjawisk. Naświetlone i czasem prześwietlone problemy nienawiści, rasizmu, kompleksów i uprzedzeń w powojennej Europie i Stanach Zjednoczonych. Mieszkanka wybuchowa, doprawiona do smaku chwilami rubasznym humorem i szokująco dosłownymi opisami scen erotycznych. Książka dla mnie jak smakowity kąsek. Jak powiedział jeden z bohaterów, cytując Franza Kafkę, czasem jest jak „siekiera, która rozbija zamarznięte morze w naszej piersi”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

"W „Bikini” u Wiśniewskiego nie ma zwykłych ludzi" - W "Bikini" Wiśniewskiego, bez tego "u".
"Wydaje się to być pochodną podejmowanych w powieści tematów" - Wydaje się to pochodną podejmowanych w powieści tematów ;-)
a tak poza tym to naprawdę świetny tekst ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobry tytuł. Nabrałem się.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.