Facebook Google+ Twitter

Witaj w mieście, czyli współczesna mitologia II

Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą, jak powiedział Joseph Goebbels. O legendach miejskich część druga.


Urban Legends zaspokajają naturalną skłonność człowieka do wierzenia w nieracjonalne. I do dzielenia się tą wiarą z innymi. Na pewno znacie tę historię, bo ważnym składnikiem miejskiego mitu jest przekonanie, że ktoś, kogo prawie znamy, widział to wszystko na własne oczy.

Król żyje, czyli o duchach, potworach i trumnach


[plik 0 lewa]Silną grupę urban legends stanowią wierzenia dotyczące znanych osób. I tak Elvis Presley żyje spokojnie w małej wiosce na Karaibach, setki osób widziały na własne oczy Adolfa Hitlera, natomiast Paul McCartney po swojej śmierci został zastąpiony sobowtórem. Dziennikarze i fani drążą tajemnicę śmierci Marylin Monroe i Janis Joplin, klątwa ciąży na rodzinie Kennedych, Bruce Lee zginął z powodu posiadania tajemnej wiedzy o wschodnich sztukach walki, a jego syn Brandon został zastrzelony na planie filmowym, jako zapewne kontynuator wiedzy swego ojca. Jeśli jesteśmy przy śmierci, która przecież jest wielką tajemnicą, trzeba wspomnieć o mitach związanych z pochówkiem – każdy słyszał historię o duchu młodego mężczyzny, który przestał się pojawiać po tym, jak otworzono trumnę i znaleziono dowody na przebudzenie się nieszczęśnika w trumnie.

Jeśli ktoś nie wierzy w te rewelacje, zawsze może obejrzeć potwierdzane naukowo taśmy z zarejestrowanym przelotem UFO, odciskiem Wielkiej Stopy, sylwetką Yeti na tle białych szczytów, czy też głową potwora z Loch Ness.

Legendy medyczne, spożywcze i fizjologiczne


[plik 0 lewa]Osobnym gatunkiem miejskich legend są mity medyczne. Na pewno wiecie, że podczas anginy nie można jeść lodów, że spanie na żyłach wodnych jest bardzo niezdrowe, że smalec z psa pomaga na wiele dolegliwości, że mikrofalówki emitują szkodliwe promieniowanie, że dezodoranty z antyperspirantem powodują raka piersi. Mity medyczne mają się świetnie, ponieważ człowiek ma naturalną tendencję do irracjonalnego myślenia o powodach swoich chorób, które przecież nie mieszczą się w rozumieniu świata jako przewidywalnego, bezpiecznego miejsca.

Znów sprawdza się zasada, że pozorna racjonalność mitu i jego prostota sprzyjają bezrefleksyjnej wierze – każdy z nas po zastanowieniu wie doskonale, że infekcje i opuchlizna lepiej rozwijają się w cieple, a na ból pomaga zimny okład. A jednak ludzie na całym świecie unikają lodów na chore gardło. Innym doskonałym przykładem powodzenia miejskich legend medycznych jest rzekome lecznicze działanie vilcacory (zabronionej w wielu krajach świata właśnie ze względu na ślepą wiarę pacjentów w jej cudowne działanie).

Opowiadamy sobie także wiele krwawych historii, które zdarzyły się zięciowi koleżanki lub córce koleżanki z pracy naszego taty, na przykład o tym jak na weselu pan młody niefortunnie podrzucił nową żonę wprost w mordercze śmigła wiatraka pod sufitem. Znana jest także historia o facecie z żarówką w ustach i taksówkarzu, też z żarówką, na tym samym oddziale szpitala chwilę później. Ktoś z naszych znajomych z pewnością widział otwieranie piwa okiem, jeszcze ktoś był światkiem wypadku samochodowego, w którym facet po stracie nóg kilkanaście minut biegał w szoku na kikutach.

[plik 0 prawa]Grozę budzą w nas historie o niespodziewanej utracie świadomości na imprezie i przykrym przebudzeniu w pokoju hotelowym, w wannie z lodem, za to bez nerek. Miejsce po nerkach jest oczywiście starannie zaszyte, zaś my mamy na wyciągnięcie ręki telefon i informację o tym, co nam się przytrafiło. Inna legenda mówi o pigułce gwałtu dorzuconej znienacka do piwa. Skutkiem tej przygody jest całkowita niepamięć zakończenia wieczoru w hotelu, jako ofiara wielokrotnego gwałtu.

Wielkomiejska anonimowość sprzyja także oczywiście mitom na temat oferowanych usług. I tak w talerzu w restauracji może znaleźć się pieczony kot, w shake’u mlecznym w całym kraju znaleziono już kilka rodzajów spermy, w jabłkach tajemnicza postać umieszcza żyletki lub igły, u fryzjera można stracić ucho. O sile oddziaływania urban legend świadczy fakt, iż jedna z międzynarodowych sieci fast-food przestała używać nazwy „kurczak” po tym, jak popularna stała się legenda o trójskrzydłych kurczakach-mutantach uzyskiwanych w podległych firmie fermach hodowlanych.

Zwierzęta mutanty, samochody porywające dzieci, tajemnicze przejścia podziemne i zakamuflowane znaki


[plik 0 lewa]Od czasu do czasu sezon ogórkowy zaskakuje nas doniesieniami o piraniach w lokalnym potoku, zdarzają się historie o szczurach wychodzących z muszli klozetowej, o pająkach będących przyczyną uduszenia. Zmutowane pszczoły czy rekiny ludojady stanowią atrakcję letnich wydań tabloidów, podobnie jak okresowe historie o piorunach kulistych wpadających do pomieszczeń przez niedomknięte okno. Na pierwsze strony wskakują historie o pojawieniu się na jakiejś powierzchni Matki Boskiej we własnej osobie. Media często powtarzają miejskie mity, uznając je za prawdziwe.

W czasach minionego systemu czarne wołgi bez klamek w drzwiach powszechnie porywały dzieci, dziś każde dziecko wie, że na stacji benzynowej nie można używać telefonów komórkowych w związku z rzekomym zagrożeniem wybuchem. Każde większe miasto ma naturalnie swoje tajemnicze podziemne przejścia, którymi notable i szpiedzy przedostają się w jego określone części. Część nazwisk przywódców religijnych ma w rzymskim alfabecie znaczenie „diabeł”. W niektórych kioskach prezerwatywy są regularnie przekłuwane przez sprzedawczynie w podeszłym wieku. Każde wielkie miasto świata ma swoje legendy.


[plik 0 prawa]Mity wykorzystywane są doskonale przez twórców filmowych i literackich. Popularność serialu "Z Archiwum X” czy filmu „Man in Black” to nic innego jak wyraz zapotrzebowania mieszczuchów na nieracjonalne historie. Przemysł rozrywkowy wie o tym doskonale. Gros niezwykle popularnych Nagród Darwina to nic innego jak krwawe legendy miejskie, bez cienia prawdy.

Rozrywka nieśmiale zajmuje się także wyjaśnieniem niewyjaśnionego. Program telewizyjny „Pogromcy Mitów” cieszy się ogromną popularnością – autorzy w dostępny, lekko naukowy sposób obalają legendy miejskie. Ale nic mi nie wiadomo o planowanym końcu serii programów. Urban legends mają się doskonale.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

hpjvaljgsh
  • hpjvaljgsh
  • 14.07.2011 18:04

oZnQeD <a href="http://nlzgyhdcampd.com/">nlzgyhdcampd</a>, [url=http://dpohcvqybqtb.com/]dpohcvqybqtb[/url], [link=http://lxciahomiqpv.com/]lxciahomiqpv[/link], http://xjcfckkpdalq.com/

Komentarz został ukrytyrozwiń
leoslcu
  • leoslcu
  • 14.07.2011 12:30

aaASmS <a href="http://xuaqdwsklyoq.com/">xuaqdwsklyoq</a>, [url=http://ujxsnrfivjrz.com/]ujxsnrfivjrz[/url], [link=http://rzsisatclyxx.com/]rzsisatclyxx[/link], http://dzcpkctirhdw.com/

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 22.05.2007 15:38

Zgodze sie prawie ze wszystkim, podobnie jak napisal t0mek. Jednak "otwieranie piwa okiem" jest prawdziwe o ile autor tekstu wiedzial co to znaczy. Bylem swiadkiem otwierania butelki z kapslem (nie zadne twist off) o kosc oczodolu. Nie potrafie tego dokladnie sprecyzowac bo nie wiem dokladnie jak te kosci sie tam nazywaja ;P. Ale wiem ze jest to mozliwe chodz wiem ze nie kazdy powie ze to mozliwe a wrecz stwierdzi ze rozsiewam kolejne mity miejskie. W koncu z W-w pisze ;D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Otwierania piwa okiem chyba nic nie przebije.

Komentarz został ukrytyrozwiń

t0mek->O world jump day także piszą niektóre media -> czy jest to dowód na prawdziwość akcji? Inaczej - zapewne jakaś frakcja osób podskoczy ;) być może komuś zdarzyło się być zgwałconym na imprezie, być może ktoś z czarnej wołgi porwał jakieś dziecko. Z punktu widzenia genezy powstawania urban legends to nie ma jednak wielkiego zdarzenia. Legenda rodzi się z fikcyjnego bądź rzeczywistego zdarzenia, a potem jest powtarzana już w róznych wersjach - o kobiecie na weselu słyszałam co najmniej z trzech miejscowości, z różnymi szczegołami. Pozdrawiam, oliwia piotrowska

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jola -> pogromcy mitów badali możliwość uszkodzenia lub śmierci przez podrzucenie człowieka na wiatrak - po pierwsze ciekawe, że ta historia dotarła do USA, po drugie przy bardzo dużej, niespotykanej w rzeczywistości prędkości wiatraka mogło dojść do uszkodzeń - ale nie do smierci.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Myślę, że rodzina panny młodej, która zginęła w tym niefortunnym wypadku, chciałaby, aby opowieść była mitem. A po co się opowiada? Ku przestrodze. Bo człowiekowi często brakuje wyobraźni. I nie trzeba być ś w i a d k i e m wypadku, aby w zdarzenie uwierzyć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Duża liczba tu tych mitów wymieniona, aczkolwiek nie wszystkie muszą być mitami ;). Np. widziałem wyniki badań, z których wynikało, że cieki wodne faktycznie mają wpływ na zdrowie (aczkolwiek nie obstaję przy tym murem, bo nie mogę sobie tego przypomnieć bardziej precyzyjnie). A o pigułkach gwałtu był jakiś czas temu artykuł w "Newsweeku" - wcześniej też myślałem, że to bujda :) Jest jeszcze dużo więcej przykładów - czasem jednak znajdujących się na pograniczu prawdy i legendy - np. wiele dawnych, "domowych" sposobów leczenia. Albo Indianie, którzy potrafią znaleźć zioła na wszystko (i wcale się nie naśmiewam). No ale co do tych niedawno powstałych, niektóre są rzeczywiście zabawne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.