Pozycja materiału w rankingach:
W tym roku nagłówki gazet zapełnią doniesienia z Azji. Tutaj znajduje się epicentrum tsunami, które może poważnie zachwiać całym światem i którego fale podmyją również nasze brzegi.
Bynajmniej to nie igrzyska w Pekinie zapowiadają się na najważniejsze wydarzenie 2008 roku. Zawody będziemy oglądali wiedząc już, czy fundamentaliści w Pakistanie przejęli kontrolę nad bronią atomową i zastanawiając się czy Turcja wkroczy do północnego Iraku oraz czy ten kraj rozpadnie się na część kurdyjską, sunnicką i szyicką. Może i kolejne walki w Iraku puścilibyśmy mimo uszu, ale rzeczywistość mocno "ukłuje nas" na stacjach podczas płacenia za benzynę.
To właśnie ekstremiści oferują Pakistańczykom jakąś alternatywę wobec karuzeli kolejnych rządów tych samych, wymieniających się elit. Dlatego Nawaz Sharif, który planował już obwołać siebie nowym kalifem (tytuł łączący władzę religijną i świecką), ma duże szanse na władzę. I to mimo, że był już premierem. Niestety dojście Sharifa do władzy może również oznaczać przeniknięcie technologii atomowych do Al-Kaidy. Co prawda wcale nie jest pewne czy i jakie kontakty z terrorystami ma ten polityk ale w przeciwieństwie do Muszarrafa, nie gwarantuje on utrzymania sojuszu z USA.
Kiedy w październiku 2007 r. kurdyjska partyzantka zabiła w zasadzce 50 tureckich żołnierzy, armia turecka natychmiast rozlokowała na granicy z Irakiem około sto tysięcy wojska. Rozpoczęła też naloty na bazę PKK na górze Kandil przy granicy z Iranem w irackim Kurdystanie. Biały Dom ostro skrytykował akcję jednocześnie przyznając, że Turcja korzystała z amerykańskich danych wywiadowczych oraz uzyskała pozwolenie na przelot samolotów nad północnym Irakiem.
Do Ciężkich Czasów wrócił Zły z Bodie. Już raz sterroryzował miasteczko. Nikt mu się wtedy nie przeciwstawił. Teraz Blue zabija Złego ale czuje, że zajął jego miejsce. E.L. Doctorow w westernowej nowelce nie usprawiedliwiał żadnej ze stron. Tak samo trudno zdecydować czy lepszy reżim wojskowy Muszarrafa i piekło zamachów w Pakistanie, czy wolne wybory i być może bomba w rękach fundamentalistów. Albo tania benzyna od prawa narodu do własnego państwa? Wybór mniejszego zła, pozostaje wciąż wyborem zła.
Artykuły
(11)
Galerie
(2)
Średnia ocen
(5.00)
Wiek: 31 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Ekonomista i podróżnik. Zajmuję się Azją.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Damian Świecak 14.01.2008 22:10
Stawiam (+) za artykuł i obietnice, że tekst dopracuję.
Zapomniałem w jakim kraju żyjemy...
Pozdrawiam.
Autor usunął profil 10.01.2008 19:50
Ocieplenie stosunków z Iranem, to chyba jednak dość radykalna zmiana :-) Koniec z potrząsaniem szabelką - to też radykalna zmiana. Co do tarczy - moje przewidywania pokrywaja się w pełni z Twoimi. U nas wielka afera (szczególnie za poprzedniego rządu), a bardzo prawdopodobne, że nie ma o czym mówić, bo Amerykanie sami się z projektu wycofają.
pozdr u2 :-)
Paweł Skawiński 09.01.2008 19:47
Aha a jesli chodzi o tarczę antyrakietową: Bush dostał od Kongresu mniej kasy na projekt niż wnioskował, dodatkowo pod kilkoma istotnymi warunkami. Możliwe, że dyskusja w Polsce czy brać tarczę od Amerykanów okaże się bezcelowa, bo demokraci są przeciwni tak dużym wydatkom na broń, której skuteczność jest kwestionowana.
pozdr
Paweł Skawiński 09.01.2008 19:42
Gulnar: w polityce zagranicznej USA raczej nie będzie radykalnych zmian. Kandydaci Demokratów zgrabnie uciekają w kampanii od polityki zagranicznej. Amerykanie zostaną w Iraku jeszcze kilka lat, bo wojna w tym kraju póki co nie jest dla nich drugim Wietnamem, a trzeba przypilnować ropy.
Zostaną też w Afganistanie, chociaż nie wiadomo jak długo wytrzymają tam ich NATOwscy partnerzy.
Po ostatnim raporcie wywiadu dot. Iranu, może nastąpić ocieplenie stosunków z tym krajem, zwłaszcza, że Iran nie mówi nie. Po konferencji bliskowschodniej w Annapolis Syria zaczyna być traktowana wreszcie jak partner, a nie jako państwo rozbójnickie (Bush zaliczył kiedyś ten kraj do Osi Zła). Z Syrii przenikają do Iraku terroryści, broń i pieniądze. Krótko mówiąc, sam Bush mocno spuszcza z tonu. Czas wymachiwania szabelką już się skończył.
Największą niewiadomą jest własnie Turcja i Pakistan. Amerykanie mogą naciskać na te kraje tylko nieoficjalnymi kanałami, ponieważ tamtejsza opinia publiczna jest bardzo antyamerykańska.
Salvatore Jurkowski 09.01.2008 18:38
super ,czyta się ciekawie
bum...bum bum...
atomowy grzybów las pozabija nas???
Autor usunął profil 09.01.2008 18:19
Bardzo dobry artykuł. Interesuje mnie bardzo, jak to wszystko o czym piszesz, skoreluje się z wynikami wyborów w USA. A właściwie z polityką zagraniczną Stanów po wyborach. O kontynuacji linii Busha nie ma już przecież mowy ...
Klara Maj 09.01.2008 17:25
+
bardzo podobał mi się ten tekst, i językowo i merytorycznie. Nie mam czasu wnikać w zawiłości polityki w Azji czy na Bliskim Wschodzie, a kiedy zabito Bhutto, byłam za granicą, w USA zresztą i nie wczułam się za bardzo w temat.
Ale widzę, że za różowo nie jest.
ech.
chcę wierzyć, że to będzie rok jednak nie gorszy niż poprzednie.
Tomasz Jośko 09.01.2008 15:42
Taaa.... plażowania w ciągu 14 dni zaznałem raz:) Poza tym - podróże, podróże, podróże. Wschód nas przyciągał, ale niestety - nie tym razem. Może kiedyś...
Paweł Skawiński 09.01.2008 15:30
I dlatego warto. Ileż można wytrzymać na plaży na riwierze tureckiej :)) A na wschodzie czeka np. ogromne jezioro Van i góra Ararat, gdzie osiadła arka Noego.
Tomasz Jośko 09.01.2008 15:22
"Wschodnia Turcja to nadal stepy i pustynia."
Właśnie dlatego chciałem tam pojechać;)
Tusk uspokaja: Nikt w Polsce na Euro 2012 nie będzie zagrożony
(odsłon: +697)