Facebook Google+ Twitter

Witajcie w niespokojnym roku!

W tym roku nagłówki gazet zapełnią doniesienia z Azji. Tutaj znajduje się epicentrum tsunami, które może poważnie zachwiać całym światem i którego fale podmyją również nasze brzegi.

Eksplozja bomby atomowej, licencja CC / Fot. United States Department of Energy, http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Castle_Romeo.jpgBynajmniej to nie igrzyska w Pekinie zapowiadają się na najważniejsze wydarzenie 2008 roku. Zawody będziemy oglądali wiedząc już, czy fundamentaliści w Pakistanie przejęli kontrolę nad bronią atomową i zastanawiając się czy Turcja wkroczy do północnego Iraku oraz czy ten kraj rozpadnie się na część kurdyjską, sunnicką i szyicką. Może i kolejne walki w Iraku puścilibyśmy mimo uszu, ale rzeczywistość mocno "ukłuje nas" na stacjach podczas płacenia za benzynę.

Tykająca atomówka


Licznik bomby uruchomili zabójcy Benazir Bhutto 27 grudnia w pakistańskim Rawalpindi. W kilka sekund runął misterny plan administracji prezydenta Busha na stabilny i demokratyczny Pakistan. Demokratyczny i tak pewnie tylko z nazwy, bo była premier, teraz ogłoszona męczennicą złożoną na ołtarzu wolności, raczej nie zamierzała zmieniać modelu sprawowania władzy do jakiego przyzwyczaił Pakistańczyków jej ojciec, przeciwnicy polityczni oraz ona sama.

Dotychczas średnio co dekadę do władzy dochodzili na przemian wojskowi i cywile, ale sposób jej sprawowania okazywał się zadziwiająco podobny. Każda kolejna ekipa niosła na sztandarach hasła sprawiedliwości społecznej, lepszej edukacji i służby zdrowia dla najbiedniejszych. W rzeczywistości, nowa elita władzy bardzo szybko zapominała o obietnicach i z miejsca przejmowała zastany system łapownictwa stworzony przez wielkich właścicieli ziemskich. Mechanizm był na tyle oczywisty i naturalny dla jego uczestników, że nie zdążyli zorientować się, kiedy tuż pod nosem zaczęły powstawać całe tuziny bojówek fundamentalistów islamskich.

Aby utrzymać władzę, po 11 września 2001 roku, prezydent Muszarraf musiał więc wybierać między sojuszem ze Stanami, a samodzielnym rozprawieniem się z rodzimymi terrorystami. Wybór okazał się dobry (10 mld dolarów pomocy wojskowej) tylko do czasu, gdy zbuntowani przeciwko generałowi-prezydentowi sędziowie i adwokaci wyszli na ulicę. Wtedy wietrząc polityczną szansę z przymusowej emigracji wróciła Benazir Bhutto i Nawaz Sharif. Spirala przemocy rozkręciła się ze zdwojoną siłą.

Nawaz Sharif, licencja CC / Fot. Departament Obrony USA, http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Nawaz_Sharif1.jpgTo właśnie ekstremiści oferują Pakistańczykom jakąś alternatywę wobec karuzeli kolejnych rządów tych samych, wymieniających się elit. Dlatego Nawaz Sharif, który planował już obwołać siebie nowym kalifem (tytuł łączący władzę religijną i świecką), ma duże szanse na władzę. I to mimo, że był już premierem. Niestety dojście Sharifa do władzy może również oznaczać przeniknięcie technologii atomowych do Al-Kaidy. Co prawda wcale nie jest pewne czy i jakie kontakty z terrorystami ma ten polityk ale w przeciwieństwie do Muszarrafa, nie gwarantuje on utrzymania sojuszu z USA.

Na to być może liczy prezydent Pakistanu, za którym stoi wojsko. Jeśli nawet sfałszuje wyniki lutowych wyborów i wygra, waszyngtońscy politycy z pewnością odetchną z ulgą. I my wraz z nimi?

Irak jak Bałkany


Być może odetchniemy tylko na chwilę, bo litr benzyny przekroczy granicę pięciu złotych. Wzrośnie inflacja, w ślad za drożejącym paliwem pójdą w górę koszty transportu, a tym samym i ceny żywności. Już teraz baryłka ropy pokonała magiczną granicę 100 dolarów, a co się stanie, gdy Turcja wyśle swoją armię do północnego Iraku przeciw kurdyjskiej PKK, nikt nie chce nawet myśleć.

Tereny zamieszkane przez Kurdów, licencja CC / Fot. CIA, http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Kurdish-inhabited_area_by_CIA_(2002).jpgKiedy w październiku 2007 r. kurdyjska partyzantka zabiła w zasadzce 50 tureckich żołnierzy, armia turecka natychmiast rozlokowała na granicy z Irakiem około sto tysięcy wojska. Rozpoczęła też naloty na bazę PKK na górze Kandil przy granicy z Iranem w irackim Kurdystanie. Biały Dom ostro skrytykował akcję jednocześnie przyznając, że Turcja korzystała z amerykańskich danych wywiadowczych oraz uzyskała pozwolenie na przelot samolotów nad północnym Irakiem.

Oburzenie wyraziły władze Kurdyjskiego Okręgu Autonomicznego (KOA), najbezpieczniejszego regionu Iraku, gdzie Kurdowie, najlepsi sojusznicy USA, bardzo sprawnie tworzą podwaliny nowego państwa. Ten największy naród bez własnego państwa, ponad 25-milionowa społeczność żyjąca na terenie Iraku, Iranu, Syrii i Turcji, dysponuje w KOA 80-tysięczną armią peszmergów, w miarę sprawnym systemem administracyjnym i własną służbą bezpieczeństwa. Władze autonomii podpisują już pierwsze umowy z zachodnimi inwestorami na eksploatacje pól naftowych (ich legalność podważa Bagdad). Zabiegają także o włączenie w granice autonomii dużego miasta Kirkuk, wokół którego jest jeszcze więcej ropy.

Plany te są skutecznie torpedowane przez ...bojowników PKK. W rejonie góry Kandil jest ich tylko 3 tysiące i tracą na znaczeniu. Seria zamachów terrorystycznych i ataków w Turcji jest desperacką próbą wymuszenia posłuchu wśród rodaków. Tolerowani w Iraku, dają Turkom dobry pretekst do interwencji.

Ankara ma się przecież czego obawiać. Znaczną część jej terytorium zamieszkują Kurdowie, którym przez lata odmawiano prawa do istnienia, oficjalnie nazywając „plemionami górskimi”. Jeszcze kilka lat temu podróżując po wschodniej Turcji często zaczepiali mnie miejscowi dobitnie oświadczając, że oto jestem w Kurdystanie. Nie oznaczało to jednak bezwarunkowego poparcia dla PKK. Ofiarami konfliktu byli przede wszystkim cywile: zarówno Turcy jak i Kurdowie. Chociaż perspektywa integracji Turcji z Unią Europejską wymusiła głębokie zmiany w stosunku do Kurdów, politycy w Ankarze z trudem akceptują ich autonomię w Iraku, nie wspominając już o samodzielnym państwie kurdyjskim.

Czarny scenariusz przewiduje więc wkroczenie na wiosnę armii tureckiej do irackiego Kurdystanu i wojna, której Amerykanie nie mają szans powstrzymać. Będą mieli wtedy już własne problemy z bojówkami szyitów i sunnitów, którzy także marzą o własnych państwach.

Witajcie w Ciężkich Czasach


Helikoptery amerykańskie w Iraku, licencja CC / Fot. Shane A. Cuomo, http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Iraq-dusk.jpgDo Ciężkich Czasów wrócił Zły z Bodie. Już raz sterroryzował miasteczko. Nikt mu się wtedy nie przeciwstawił. Teraz Blue zabija Złego ale czuje, że zajął jego miejsce. E.L. Doctorow w westernowej nowelce nie usprawiedliwiał żadnej ze stron. Tak samo trudno zdecydować czy lepszy reżim wojskowy Muszarrafa i piekło zamachów w Pakistanie, czy wolne wybory i być może bomba w rękach fundamentalistów. Albo tania benzyna od prawa narodu do własnego państwa? Wybór mniejszego zła, pozostaje wciąż wyborem zła.

Żródła: BBC, NYT, Foreign Affairs, prasa pakistańska i indyjska.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (15):

Sortuj komentarze:

Stawiam (+) za artykuł i obietnice, że tekst dopracuję.
Zapomniałem w jakim kraju żyjemy...
Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 10.01.2008 19:50

Ocieplenie stosunków z Iranem, to chyba jednak dość radykalna zmiana :-) Koniec z potrząsaniem szabelką - to też radykalna zmiana. Co do tarczy - moje przewidywania pokrywaja się w pełni z Twoimi. U nas wielka afera (szczególnie za poprzedniego rządu), a bardzo prawdopodobne, że nie ma o czym mówić, bo Amerykanie sami się z projektu wycofają.
pozdr u2 :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Aha a jesli chodzi o tarczę antyrakietową: Bush dostał od Kongresu mniej kasy na projekt niż wnioskował, dodatkowo pod kilkoma istotnymi warunkami. Możliwe, że dyskusja w Polsce czy brać tarczę od Amerykanów okaże się bezcelowa, bo demokraci są przeciwni tak dużym wydatkom na broń, której skuteczność jest kwestionowana.

pozdr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gulnar: w polityce zagranicznej USA raczej nie będzie radykalnych zmian. Kandydaci Demokratów zgrabnie uciekają w kampanii od polityki zagranicznej. Amerykanie zostaną w Iraku jeszcze kilka lat, bo wojna w tym kraju póki co nie jest dla nich drugim Wietnamem, a trzeba przypilnować ropy.
Zostaną też w Afganistanie, chociaż nie wiadomo jak długo wytrzymają tam ich NATOwscy partnerzy.

Po ostatnim raporcie wywiadu dot. Iranu, może nastąpić ocieplenie stosunków z tym krajem, zwłaszcza, że Iran nie mówi nie. Po konferencji bliskowschodniej w Annapolis Syria zaczyna być traktowana wreszcie jak partner, a nie jako państwo rozbójnickie (Bush zaliczył kiedyś ten kraj do Osi Zła). Z Syrii przenikają do Iraku terroryści, broń i pieniądze. Krótko mówiąc, sam Bush mocno spuszcza z tonu. Czas wymachiwania szabelką już się skończył.

Największą niewiadomą jest własnie Turcja i Pakistan. Amerykanie mogą naciskać na te kraje tylko nieoficjalnymi kanałami, ponieważ tamtejsza opinia publiczna jest bardzo antyamerykańska.

Komentarz został ukrytyrozwiń

super ,czyta się ciekawie
bum...bum bum...
atomowy grzybów las pozabija nas???

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 09.01.2008 18:19

Bardzo dobry artykuł. Interesuje mnie bardzo, jak to wszystko o czym piszesz, skoreluje się z wynikami wyborów w USA. A właściwie z polityką zagraniczną Stanów po wyborach. O kontynuacji linii Busha nie ma już przecież mowy ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

bardzo podobał mi się ten tekst, i językowo i merytorycznie. Nie mam czasu wnikać w zawiłości polityki w Azji czy na Bliskim Wschodzie, a kiedy zabito Bhutto, byłam za granicą, w USA zresztą i nie wczułam się za bardzo w temat.
Ale widzę, że za różowo nie jest.
ech.
chcę wierzyć, że to będzie rok jednak nie gorszy niż poprzednie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Taaa.... plażowania w ciągu 14 dni zaznałem raz:) Poza tym - podróże, podróże, podróże. Wschód nas przyciągał, ale niestety - nie tym razem. Może kiedyś...

Komentarz został ukrytyrozwiń

I dlatego warto. Ileż można wytrzymać na plaży na riwierze tureckiej :)) A na wschodzie czeka np. ogromne jezioro Van i góra Ararat, gdzie osiadła arka Noego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Wschodnia Turcja to nadal stepy i pustynia."

Właśnie dlatego chciałem tam pojechać;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.