Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

169609 miejsce

Witajcie w samym sercu miejskiej dżungli

Osiedle Wrzeciono, położone obok ostatnich stacji budowanego metra, wedle statystyk jest jedną z najbardziej niebezpiecznych dzielnic Warszawy. Choć służby mundurowe patrolują tamtejsze ulice, to jednak chodzą trasami, na których nic się nie dzieje.

Wrzeciono jest jedną z najniebezpieczniejszych dzielnic w Warszawie. / Fot. Dominik Zabłocki- Jedyne co robią, to spisują siedzących przed blokiem licealistów, którzy nikomu nie zawadzają - mówią mieszkańcy Wrzeciona. Często widzi się także jak policjanci wyrywkowo kontrolują zupełnie zdezorientowanych mieszkańców, których jedynym pragnieniem jest dotrzeć bez problemu z przystanku autobusowego do domu. Średnio taka kontrola trwa nie mniej niż 10 minut. - Kto ma na to czas? To jest paranoja - denerwuje się matka jednego z mieszkańców osiedla. - Jak można zajmować się takimi sprawami, gdy dookoła dzieje się tyle złych rzeczy!

I rzeczywiście, na Wrzecionie już wcześniej często dochodziło do nieprzyjemnych incydentów. Z raportu z realizacji pierwszego etapu programu "Warszawska Mapa Bezpieczeństwa" opublikowanego w 2003 roku wynika, że po 21 zaczyna robić się niebezpiecznie. - Gdy tylko się tu wprowadziliśmy, mój kolega powiedział mi, że szczęśliwie trafiliśmy na bezpieczniejszą część Wrzeciona - opowiada Jakub, który na felernym osiedlu zamieszkał sześć lat temu. - Podobno gdy się ściemni, po przeciwnej stronie blokowisk ludzie boją się wynieść śmieci. Pocieszające jest chociaż to, że swoich nie biją. Tak przynajmniej się tu mówi - podsumowuje.

Młodzież gromadzi się tam, gdzie czuje się bezkarna. / Fot. Wojtek Puchacz- Od lat walczymy z wandalizmem i niesubordynacją osiedlowych wyrostków - mówi Krzysztof Reda, przewodniczący komitetu Kolonii I WSM "Młociny" przy ul. Wrzeciono. - Przed rokiem z okna pobliskiego bloku wyrzucono fragment windy. Spadł z takim impetem, że przebił dach zaparkowanego samochodu - wspomina z oburzeniem Reda. - Dobrze, że to się stało w nocy i żaden człowiek nie ucierpiał. Przewodniczący deklaruje swoje pełne poparcie w walce z młodymi gniewnymi.

Przed kilkoma laty nie mający innej rozrywki dwunasto- i trzynastolatkowie gromadzili się między drewnianymi barakami. Tam palili, pili i nikt nie kontrolował co robią. Pewnego dnia, czy to z głupoty, czy też z nudy, podpalili baraki. - Jeden z nich trafił do szpitala bardzo dotkliwie poparzony. Nie wiem, czy udało się go uratować - mówi obserwatorka zajścia. Po wielu interwencjach zdenerwowanych mieszkańców baraki usunięto, ale miejsce spotkań pozostało. Dzieciaki nadal tam ciągnie, bo wiedzą, że w tym miejscu mogą czuć się bezkarnie.

- W tej sprawie interweniowaliśmy już wiele razy, ale jeszcze nigdy nie zdarzyło się, żeby policja bądź straż miejska coś z tym zrobiła - mówi pani Iwona. - Za każdym razem, gdy prosimy o interwencję, jesteśmy informowani, że zgłoszenie zostało przyjęte i na tym się kończy. - W miniony wtorek (6 maja 2008 r. - przyp. red.) wracałem do domu, gdy zobaczyłem wielką smugę dymu i uciekających małoletnich - relacjonuje jeden z mieszkańców. - Od razu zadzwoniłem na policję i poinformowałem, że sprawcy właśnie uciekają. Dowiedziałem się tylko, że policja takich zgłoszeń nie przyjmuje.

Sytuacja powtórzyła się w środę (7 maja 2008 r. - przyp. red.) - Coś rzucili i była kupa dymu - mówi podenerwowany mężczyzna, który mieszka w pobliskim bloku. - Tu ciągle coś się dzieje, a policja jest wzywana bez przerwy. Mężczyzna swojego nazwiska nie chce podać. - Jak mogę podać, skoro tu każdy się zna? Chyba za karę się tu mieszka - mówi bezradnie.

Dlaczego funkcjonariusze nie reagują? - Po otrzymaniu zgłoszenia policja zawsze ma obowiązek wysłać na miejsce zdarzenia patrol - informuje st. sierż. Elwira Brzostowska, oficer prasowy komendy stołecznej policji dla Bielan i Żoliborza. - Nie wiem dlaczego oficer dyżurny podjął decyzję o nieinterweniowaniu w tym konkretnym przypadku. - dziwi się Brzostowska. Każdy, kogo zgłoszenie nie zostało przyjęte, może wystąpić do policji z oficjalnym pismem pytając o przyczynę niepodjęcia interwencji. - Mamy obowiązek odpowiedzieć na tego typu pisma - podpowiada oficer prasowa.

Zapalona saletra dymi się przez kilka minut tworząc wielkie obłoki dymu. Każdy może ją kupić w sklepie spożywczym. / Fot. Wojtek PuchaczMarek Kulesza z zespołu prasowego Straży Miejskiej w Warszawie również odpiera zarzuty. - Na terenie Wrzeciona mamy stałe patrole. Ponadto planowane jest przeniesienie oddziału terenowego V z Rydygiera na Szegedyńską, skąd otrzymujemy bardzo wiele zgłoszeń. Jesteśmy wyczuleni na informacje od mieszkańców i zawsze podejmujemy interwencję. Kulesza zachęca mieszkańców do współpracy. - Bardzo cenimy taki kontakt, dlatego też organizowane są spotkania z przedstawicielami osiedli.

Każdy mieszkaniec Bielan i Żoliborza może zgłaszać zajścia dzwoniąc do dyżurnego oddziału V Straży Miejskiej w Warszawie pod (22) 8699340 lub pod całodobowy telefon interwencyjny 986.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

zly wydzwiek artykulu

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wąski, z calym szacunkiem, bardzo profesjonalny artykul, ale nie podoba mi sie jego wydzwiek. to tak jakby powiedziec ze w Polsce samochody jezdza tylko po autostradach, tylko zapomina sie wspomniec, ze autostrady to malenka czesc drog w Polsce. Bardzo przypomina mi ten artykul informacje w mediach o roznych incydentach w czasie meczow pilkarskich. w tym miejscu przytocze pewien cytat: "(...)Ludziom, którzy nigdy nie byli na meczu, stadiony kojarzą się wyłącznie z rozróbami. I tylko im. Przekaz medialny powoduje, że jeśli do zadymy dojdzie na jednym ze stu meczów, głośny będzie właśnie ten jeden. Reszty zwykły człowiek nie zauważy.(...)"
Jerzy Dudała
Gazeta Polska
nr 32 (733) z 8.08.2007r.
tak samo jak media przedstawiaja kibiców tak samo ten artykul przedstawia osiedle Wrzeciono. I nie pisze tego wszytskiego jako lokalny patriota. Pisze z wlasnego doswiadczenia; mieszkam na Wrzecionie od urodzenia i nie potrafie znalezc potwierdzenia takiego obrazu Wrzeciona w swoich doswiadczeniach i obserwacjach z 20 lat. Nie boje sie wychodzic po zmroku, nie boje sie wychodzic o zadnej porze, bo po prostu nic zlego mnie tu nigdy nie spotkalo, moich znajomych takze. oczywiscie, ze slyszalem o niektorych przytoczonych przez Wąskiego incydentach, ale wydarzaly sie one na przestrzeni paru ladnych lat i watpie zeby takie rzeczy zdarzaly sie tylko tu. Mimo wszytsko waski gratuluje artykulów i powodzenia. i dzieki za wykorzystanie mojego zdjecia. zawsze do uslug ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) bardzo dobry tekst, Wojtku!
Ja w WaWie nie mieszkam, więc wierzę na słowo Autorowi :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ważny i potrzebny tekst

Komentarz został ukrytyrozwiń

plus, mnie się też podoba.

i pomyslec, że po drugiej stronie metra, przy pierwszej stacji jest zgoła inaczej;]

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 08.05.2008 23:16

Janusz, Lukasz... mozliwe, ze obaj macie racje. Nigdy nie mieszkalem w Warszawie... :) A tekst nadal mi sie podoba :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Piekiełko"

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 08.05.2008 22:19

Mieszkalem w sumie 4 lata na Wrzecionie i rok na Wawrzyszewie (reszta na Zoliborzu) dlatego powyzsze mi sie podoba, bo jak na powiesc S-F jest fajne. Owszem - na Wolumen strach chodzic, ale nie dlatego, ze mozna po twarzy dostac, tylko... portfel stracic. Jesli juz pisac o Bielanach, to lepiej napisac o Policjantach robiacych zakupy (po znizce) trefnego sprzetu na Wolumenie wlasnie. Mi osobiscie przez tych 5 lat NIC sie nie stalo. Przypadek, jak mniemam?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 08.05.2008 21:07

(+) Bardzo mi sie ten tekst podoba... Tak trzymac! I... czesciej pisz...

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Każdy mieszkaniec Bielan i Żoliborza może zgłaszać zajścia dzwoniąc do dyżurnego oddziału V Straży Miejskiej w Warszawie pod (22) 8699340 lub pod całodobowy telefon interwencyjny 986."

Zamiast kapować i być prześladowanym, najpierw spróbuj się dogadać. To naprawde działa ludziska ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.