Pozycja materiału w rankingach:
Ta premiera Nowego Teatru w Słupsku miała być wyjątkowa. Okoliczności było kilka: 70. rocznica śmierci Witkacego, sesja naukowa poświęcona jego życiu i twórczości, nadanie imienia Witkacego słupskiemu teatrowi i wreszcie miejsce spektaklu.
Preludium do premiery nastąpiło 18 września o godz. 21.28 przed gmachem Nowego Teatru. - Dokładnie pięć lat po pierwszej premierze, którą była "Szalona lokomotywa" Witkacego, w rocznicę jego śmierci teatr nasz przyjmuje imię Witkacego. Na rodziców chrzestnych pozwoliliśmy sobie prosić Macieja Kobylińskiego, prezydenta miasta i Jolantę Krawczykiewicz, szefową zaprzyjaźnionego Teatru Rondo - oznajmił Zbigniew Kułagowski, dyrektor Nowego Teatru, licznie zgromadzonym świadkom tego niecodziennego aktu. A potem już... sukno spadło i odsłoniło nowe logo.
Wszystko odbywało się w iście witkacowskim zwariowanym tempie, ponieważ 500 metrów dalej, w zabytkowym Spichlerzu przy ul. Szarych Szeregów, dokładnie o 21.40 rozpoczynała się premiera "Witkacy: jest 20 do Xtej". Z ekscytacji podniosłością, radością chwili trzeba było dokonać skoku w absolutną odmienność. W sali przesypowni kilkadziesiąt krzeseł dla widzów ustawionych w kwadrat zaznacza miejsce teatralnych zdarzeń. Muzyka gongów autorstwa Marka Dyjaka wprowadza nastrój kontemplacji, refleksji, skupienia. Dwoje wpatrzonych w siebie aktorów (Krzysztof Kluzik jako dojrzały Witkacy i Irena Sierakowska w roli Oknińskiej) w zastygłych pozach koncentruje na sobie uwagę widzów już od wejścia. Szmer gongów i bezruch przerywa dzwoneczek, którego tantryczne znaczenie jest w tym przypadku bardzo wymowne. To jego dźwięk w Hinajanie jest początkiem poznawania prawa praprzyczyny i skutku. Na tym poziomie Mahatma Witkac opowie o obliczach pożądania jako truciźnie umysłu, stających się przyczyną cierpienia, pragnienia pełni aż do zatracenia. Ale i w ostatniej fazie dzwoneczek będzie sygnałem swoistej konsolacji, filozoficznego zaskakującego zwrotu. 

Artykuły
(76)
Galerie
(9)
Średnia ocen
(4.83)
Wiek: 58 | Miejscowość: Słupsk | Kraj: Polska
O mnie: "Nie tylko wpierw się najadłszy mandragor, Błądziły w limbach szalone kobiety, Nie tylko Dante i trzeźwy Pitagor – Byłem i ja tam… pamiętam, niestety!" (C.K. Norwid) Bywa, że pojawiam się i tutaj http://blog.gotowalniapism.eu/
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Jolanta Maria Dzienis 23.09.2009 19:10
Panie Ryszardzie Kazimierzu, tak trzymać! Po przeczytaniu tekstu frunęłabym, żeby zobaczyć to na swoje oczy, gdybym tylko trochę bliżej miała...
Autor usunął profil 22.09.2009 17:10
Wspaniale napisane, a informacji bez liku! Wybitne ciekawy i wartościowy tekst! 5+ Marr
Koncert Krzysztofa Myszkowskiego w Lisiej Górze - Śmignie [Zdjęcia]
(odsłon: +2056)