Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

19234 miejsce

Witkacy nie popełnił samobójstwa. Recenzja filmu "Mistyfikacja"

Na DVD ukazał się film Jacka Koprowicza pod tytułem "Mistyfikacja". Fabuła obrazu zbudowana jest na teorii, że Witkacy (Jerzy Stuhr) nie popełnił w 1939 roku samobójstwa i spędza w ukryciu życie, z jedną ze swoich kochanek - Czesławą Oknińską.

"Mistyfikacja". Reżyseria Jacek Koprowicz / Fot. TiM Film StudioNa ślad artysty trafia w 1968 roku młody funkcjonariusz bezpieki - Łazowski (Maciej Stuhr). Podczas inwigilacji Jerzego Zawiejskiego spotyka inną kochankę Witkiewicza - Zuzę, która pokazuje mu pocztówki, jakie po wojnie wysyłał do niej Witkacy. Analiza grafologiczna potwierdza, że jest on autorem korespondencji.

Spiskowe teorie wokół śmierci Witkacego mają swe źródło zarówno w życiorysie, jak i fakcie, że nigdy nie znaleziono jego ciała. Uroczysty pogrzeb artysty i filozofa, który odbył się w 1988 roku, był w gruncie rzeczy pochówkiem symbolicznym - w trumnie spoczywało ciało młodej Ukrainki, co potwierdziła ekshumacja w 1994 r. Według reżysera filmu hipotezę, że Witkiewicz upozorował samobójstwo uprawdopodabniają niespójne zeznania Czesławy Oknińskiej, która razem z Witkacym próbowała popełnić samobójstwo, jednak w wyniku zażycia lekarstwa straciła przytomność - w efekcie czego nie była świadkiem śmierci swego kochanka.

"Mistyfikacja" to pełen niedopowiedzeń film, przesiąknięty witkacowskim absurdem. "Powojenny" Witkiewicz przedstawiony jest, jako nieznośny starzec, który szuka w perwersyjnym seksie natchnienia do tworzenia. Tak naprawdę jest wrakiem człowieka, którego rola polega na byciu kopistą własnych obrazów, będących źródłem utrzymania dla niego i Oknińskiej. Podstawową kontrowersją takiego ukazania "alternatywnego" życiorysu artysty jest sprzeczność z jego życiem, które znamy z biografii. Witkacy bowiem to skandalista, dla niektórych wręcz "perwers", ale równocześnie buzujący kreatywnością geniusz i twórca nietuzinkowy. Jerzy Stuhr podołał narzuconej przez reżysera wizji i zagrał swoją postać doskonale - problem jedynie w tym, że każdy kto zetknął się z twórczością Witkacego będzie miał wiele wątpliwości czy droga, którą obrał Koprowicz, jest właściwa.

Nie sposób nie wspomnieć o roli Ewy Błaszczyk, która brawurowo wcieliła się w postać Oknińskiej. Wykreowana przez nią kochanka Witkacego, to osoba kierowana obsesyjną miłością do artysty. Błaszczyk udało się uwypuklić mroczną stronę osobowości towarzyszki Witkiewicza. Scena, w której w stroju komunijnym z gromnicą w rękach i w towarzystwie prostytutek, udaje się do pokoju hotelowego, w którym mieszka Łazowski, wchodzi moim zdaniem do kanonu najlepszych scen kina polskiego.

Film Koprowicza jest kontorwersyjny z dwóch powodów: założenia, że Witkacy przeżył wojnę i zmarł w 1968 roku, jak i sposobu jego przedstawienia. Trudno jednak przejść po jego obejrzeniu do porządku dziennego. Ja sam kolejny raz zapatrzyłem się w malarstwo Witkiewicza i odkryłem w wielu jego obrazach antycypację tego, co przyniósł później komiks amerykański. Zaletą "Mistyfikacji" jest przede wszystkim to, że zmusza do myślenia na temat roli, jaką odegrał Witkiewicz w polskiej kulturze.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (21):

Sortuj komentarze:

Michał Kranc
  • Michał Kranc
  • 26.02.2011 22:54

Odsyłam do spostrzeżeń na temat osobowości Witkacego zawartych m.in. w dziennikach Gombrowicza i tekstach Brunona Schulza. Dają do myślenia! Znali się bardzo dobrze prywatnie, spotykali, wymieniali poglądami.
Nie bez powodu zresztą byli przedstawicielami polskiej awangardy z okresu dwudziestolecia międzywojennego. Witkacy, wbrew temu, co piszesz nie był wcale zbyt dobrze odbierany przez ówczesną inteligencję. Może później...Jako twórca zaskakiwał, ale jako człowiek - był pozerem, ciągle wysilony, zarozumiały, nie liczący się z ludźmi, ich odczuciami - osobowość wysoce antyspołeczna, z cechami psychopatycznymi właśnie!! Psychopatia w odniesieniu do Witkacego nie powinna więc budzić Twojego oburzenia, nie stanowi dużego nadużycia.
Dobrze, że za cechami tymi krył się chociaż prawdziwy geniusz a nie pseudointelektualista - bo inaczej ( O ZGROZO!!) cechy te byłyby wysoce drażniące, nie do zniesienia, po prostu obrzydliwe...
Takich „mądrali” bez talentu, pozujących na indywidualności, patrzących na innych z pogardą i niczym nieuzasadnioną wyższością, niestety we współczesnym świecie słowa nie brakuje. Coraz częściej spotyka się ich w internecie - czują się tu jak ryby w wodzie. Ktoś kiedyś napisał, że „WIELKIEMU CZŁOWIEKOWI można więcej wybaczyć” - to prawda. Ale tylko Wielkiemu!
Co do eseju Czesława Miłosza to jest mi bardzo dobrze znany.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Andrzej Klarys
  • Andrzej Klarys
  • 25.02.2011 23:04

Nieprzewidywalność w sensie jakim to rozumiesz to cecha psychopatii - a ta jak wiadomo nie jest ani wyuczalna ani rozwijalna myślowo.

Byl przewidywalny poprez bohaterów swoich powieści , swój stosunek do fillozofii i sztuki, oraz niedawno wydane "listy do żony". Zresztą prawidowo odbierała go ówczesna inteligencja ( patrz księga pamiątkowa z lat 50 pod red. Kotabińskiego), jak i współczesni biografowie ( Micińska , Błoński)


Stwierdzenia że "zaskakiwał bo taki był genialny czy inne ochy i achy" nie wnosi do dyskusji nic, a tylko Witkiewicza żałośnie "upupia"

Odsyłam do eseju Czesława Miłosza o flozofii Witkiewicza - "Granice sztuki"

Komentarz został ukrytyrozwiń
 Michał Kranc
  • Michał Kranc
  • 25.02.2011 22:13

"Artysta, prawdziwy artysta, a nie przeintelektualizowany
młynek mielący automatycznie wszystkie możliwe wariacje
i perturbacje, nie powinien bać się cierpienia"
Nie zgodzę się z internautą Andrzejem Klarysem, że jego samobójstwo było "konsekwencją - zwieńczeniem jego filozofii". Bzdura!Był nieprzewidywalnym człowiekiem -fakt!Zaskakiwał bo taki po prostu był.Nie planował tego.Na tym polegał jego geniusz.Prawdziwy artysta nie dotrze do ściany. Prawdziwie otwarty umysł ciągle odkrywa, penetruje ....

Komentarz został ukrytyrozwiń
andrzej klarys
  • andrzej klarys
  • 12.02.2011 10:48

Samobójstwo było konsekwencją , zwieńczeniem filozofii Witkiewicza. To był tylko mały krok wielokrotnie zapowiadany.
W sprawach filozofii wypowiedział się dobitnie. "Witkacowanie" sztuką to była już tylko forma przetrwalnikowa w oczekiwaniu na to coś, co nagle w Jeziorach się zdarzyło.- Summa przemyśleń własnych i przeżyć z Rewolucji Październikowej, której był świadkiem.
Dotarł do ściany w myśleniu i odczuwaniu a trauma przeszłości wojennych zrobiła swoje.
proste.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Co do faktu śmierci się nie spieram w zasadzie. Rozumiem jednak łatwość "produkowania" domysłów. Po pierwsze jedynym świadkiem (oprócz Oknińskiej, która de facto nic nie widziała, bo straciła przytomność) był Ziemlański. Gdyby założyć, że Witkacy chciałby dokonać mistyfikacji nie byłoby większego problemu w przekonaniu go do alternatywnej wersji wydarzeń. Po drugie ciała nigdy nie odnaleziono. To rodziło i rodzić będzie pokusę szukania wyjaśnień. Zresztą to sprawa wtórna, bo sam film bardziej należy odczytywać w innych kontekstach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Napiszę tak: witkacolodzy nie mają (w większości) wątpliwości co do faktu popełnienia samobójstwa przez Witkacego w Jeziorach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Problem w tym, że jej relacje były niespójne i często wykluczające się :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Próba sugerowania, że Witkacy nie popełnił samobójstwa to rozsiewanie mało sensownych plotek. Jest dokładna relacja Czesławy Oknińskiej-Korzeniowskiej na ten temat (przeżyła wspólne samobójstwo). Autor "Nienasycenia" zbyt dobrze wiedział, co znaczy dyktat władzy ludowej...

Przegląd filmów Witkaca był na tegorocznym LAF-ie w Zwierzyńcu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

zainteresowałeś mnie bardziej niż recenzje z okresu gdy film był w kinach. Obejrzę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Witkacy by się nie obraził ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.