Pozycja materiału w rankingach:
Nowy Teatr im. Witkacego w Słupsku wprawdzie już wcześniej zainaugurował sezon artystyczny, ale teraz przyszła pora wprowadzenia na afisz pierwszego nowego tytułu. Jest nim "Wariat i zakonnica", a premiera zyskała wyjątkową oprawę.
Od tego momentu zaczyna się uporczywa walka jednostki o swoje racje! Walka człowieka zniewalanego przez społeczeństwo, traktowanego jak wariat, ograniczanego w swych możliwościach (zarówno twórczych jak i ludzkich) i za wszelką cenę - nawet wbrew niemu - podlegającego procesowi leczenia! Doktor Burdygiel (Sebastian Ryś) nie przebiera w środkach, by na nowo "ukształtować" Walpurga, co w jego pojęciu oznacza podporządkowanie własnej wizji człowieka społecznego. Decyduje się na eksperyment z siostrą Anną (Irena Sierakowska), która ma pomóc w dotarciu do wnętrza pacjenta, przekonaniu go do słuszności leczenia. Posyłając ją do Walpurga i nakłaniając do zgody na wszystko, zastrzega jednakże folgowanie potrzebom seksualnym pacjenta. To ograniczenie pozostaje! Toczy też spór o metody leczenia z Gruenem (Krzysztof Kluzik), psychoanalitykiem "ze szkoły Freudowskiej", któremu - w przekonaniu o swoich racjach - w pewnej chwili oddaje pacjenta.
Ta scena w spektaklu jest przełomem. Akcja zaczyna toczyć się w iście zwariowanym tempie, a jej zakończenie z pewnością zaskoczy niejednego widza. Nie ma w nim jednak niczego, co sprzeniewierzałoby się ideom witkacowskim. Śmierć/zmartwychwstanie Walpurga jest już nie tylko ironicznym oczyszczeniem, z mistycznymi i mitologicznymi odniesieniami do różnorodnych porządków religijnych włącznie. W spektaklu reżyserowanym przez Jacka Bunscha jest również miejsce na prześmiewcze i przewrotne potraktowanie romantycznej idei przemiany wewnętrznej bohatera. Przywództwo duchowe nie zostaje dostrzeżone w formie, w której mogło być sprawcą wyzwolenia jednostki i jej przemiany, ale w polorze, blichtrze i powierzchowności.W świadomości swojej wyższości, ale i... zbędności! A jednocześnie w całkowitej pogardzie dla tej "miazgi bydlęcej", która i tak walczy między sobą o kolejne, wzajemne zniewolenia!
Spektakl jest grany prowokująco i bardzo ekspresyjnie przez cały zespół (poza aktorami już wymienionymi występują Marta Turkowska, Jerzy Karnicki, Zbigniew Kułagowski i Adam Jędrosz), chociaż nierówno i z nadmiarem przerysowań! Ale też zadanie stojące przed aktorami w premierze było wyjątkowo trudne. To było pierwsze "ogranie" nowej, obcej przestrzeni z obecnymi już widzami. Nie należy więc się dziwić, że tak dla widzów, jak i aktorów ten pierwszy kontakt był eksperymentem. Pewne natomiast jest, że spektakl został osadzony w realiach postindustrialnych pomieszczeń bardzo trafnie, co dodało mu walorów charakterystycznych dla zmechanizowanego, zautomatyzowanego świata, w którym nie ma miejsca dla zwariowanej, choćby i genialnej jednostki! Jest miejsce dla trybików, które i tak... zgrzytają!
Artykuły
(76)
Galerie
(9)
Średnia ocen
(4.83)
Wiek: 58 | Miejscowość: Słupsk | Kraj: Polska
O mnie: "Nie tylko wpierw się najadłszy mandragor, Błądziły w limbach szalone kobiety, Nie tylko Dante i trzeźwy Pitagor – Byłem i ja tam… pamiętam, niestety!" (C.K. Norwid) Bywa, że pojawiam się i tutaj http://blog.gotowalniapism.eu/
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Tadeusz Śledziewski 15.09.2010 17:41
"Jeśli zaczniesz zastanawiać się nad tym, co myślą o Tobie inni ludzie, niechybny to znak, że się zestarzałeś!"
A co mam myśleć o państwie w którym, jedni politycy ocenę poprawności zachowań innych polityków uzasadniają zasłyszaną opinią sąsiednich państw?
Ryszard Kazimierz Hetnarowicz 15.09.2010 10:05
Tadeuszu! Pytania? Cieszy mnie to! Bo tylko one człowieka otwierają! A co do postawy życiowej, to przyjmuję za aksjomat prawdę przekazana mi przez przodka, chociaż wcale nie przez niego sformułowaną: "Jeśli zaczniesz zastanawiać się nad tym, co myślą o Tobie inni ludzie, niechybny to znak, że się zestarzałeś!"
Tadeusz Śledziewski 14.09.2010 22:10
Nie jestem za bardzo w temacie. Ale odnoszę wrażenie, że Witkacy jest ponadczasowy. Zastanawiam się, jak to jest? Czy teraźniejszość kształtuje postawy, czy postawy kształtują teraźniejszość? I co ma zrobić człowiek z przekonaniem stuprocentowym o jakimś wydarzeniu, ale nie może publicznie wyrazić swego przekonania, aby nie być posadzonym o umysłowe zawirowania?
Widzisz Kazimierzu! Mnie twoja recenzja zainspirowała do samych pytań.
Koncert Krzysztofa Myszkowskiego w Lisiej Górze - Śmignie [Zdjęcia]
(odsłon: +2056)