Facebook Google+ Twitter

Witold Berus w Galerii AYA w Katowicach

W Galerii AYA w Katowicach odbył się 5 grudnia 2014 roku wernisaż wystawy malarstwa Witolda Berusa. Wystawę można oglądać do 28 lutego 2015.

wernisaż / Fot. Witold BerusPortrety Witka Berusa prowadzą nas przez ciąg kilku skojarzeń.

Swoim formatem i wielkością portretowanych twarzy sięgają do tego rodzaju ekspresji, która pojawiła się w XX wieku w malarstwie Chucka Close´a, który w opartych na fotografiach ponadnaturalnej wielkości portretach przestaje być tylko dokumentalistą, a zaczyna zwracać uwagę na samą powierzchnie malarską płótna.

Można by również, w ramach tylko historycznej dokładności wspomnieć o minionej epoce, w której zwyczajowo „wielkich” towarzyszy portretowało się w skali giga ku ich wiecznej chwale. Należałoby wspomnieć i lepiej zapomnieć o tym natychmiast.

Sam artysta przyznaje się do fascynacji Warholem - jego portretami sławnych postaci i autoportretami powstałymi w latach siedemdziesiątych dwudziestego wieku, którą to fascynację można niewątpliwie dostrzec w pierwszych obrazach cyklu.

Lecz o ile Close transponuje i powiększa fotografię nadając jej walory malarskiej powierzchni, a Warhol buduje ze swoich wizerunków ikony popkultury, to Witek maluje portrety ludzi mu bliskich. To chyba najważniejsza cecha tych obrazów. Bo jeżeli rzeczywiście uderza nas ujęcie aż tak przeskalowanych postaci na obrazach artysty, to jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że musi być jakiś powód takiej a nie innej malarskiej skali.

Znając Berusa nie od dziś, wiem jaki w nim drzemie temperament, a to niewątpliwie u malarza musi skończyć się poszukiwaniami malarskich kompozycji na odpowiedniej powierzchni. Znając jego możliwości wiem, że nie cofa się przed wyzwaniami, a mierzenie się z formatem to niezwykła (a może u malarza naturalna) droga do poszukiwania tych elementów sztuki malarskiej, które pozwolą najpełniej pokazać ludzi i związane z nimi emocje.

(...)artysta nadal pielęgnuje to coś, co mnie jawi się jako istota tych obrazów – wyczuwalny związek pomiędzy twórcą a modelem. Witek snuje opowieść o emocjach, które w nas wszystkich budzą ludzie i istoty, które przepływają z nami przez życie.

Nie sposób przejść obojętnie obok portretu Katarzyny czy Papcia, nie sposób również nie dostrzec małego psa, który pojawia się w ostatnich obrazach malarza.

Witek nie maluje obrazów przypadkowych.

Witek maluje portrety istot, które są mu bliskie, albo tworzy wizerunki tych, których już obok niego zabrakło.


Prof. Antoni Cygan






https://www.facebook.com/media/set/?set=a.828348517229249.1073741832.487699821294122&type=1

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.