Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

4607 miejsce

Wkrótce Festiwal Filmowy w Gdyni. Magdalena Berus aktorskim odkryciem roku?

Magdalena Berus szturmem wkroczyła do polskiego kina. Dzięki udziale w „Bejbi blues” i „Nieulotne” okrzyknięto ją aktorskim odkryciem roku. Film, w którym zadebiutowała, powalczy o Złote Lwy na tegorocznym Festiwalu Filmowym w Gdyni.

 / Fot. Archiwum PolskapresseW listopadzie 2010 roku podobnie jak sześć tysięcy nastolatków z całej Polski wysłała MMS'a ze swoimi zdjęciami. To była spontaniczna decyzja. Wybrała kilka fotografii, które akurat znajdowały się w albumie jej telefonu. Reżyser Kasi Rosłaniec najbardziej spodobało się to, na którym Magda ma na głowie królicze uszy. I to dzięki niemu dostała przepustkę na casting. Żeby tam dotrzeć zrezygnowała z udziału w pokazie mody w Barcelonie.

Modelingiem zajmowała się od 16. roku życia. Pracowała m. in. w Paryżu, Japonii, Londynie. Mimo nieprzeciętnego trybu życia była całkiem zwyczajną nastolatką. Słuchała Michaela Jacksona i polskiego hip-hopu. Dokładnie też pamięta swój okres buntu. Niechętnie się wtedy uczyła, czasem wagarowała. Ten trudny czas minął, a pozostały marzenia i dziesiątki pomysłów na siebie. Jednak chęć zostania aktorką nigdy się wśród nich nie pojawiała. Aż do momentu ogłoszenia castingu do „Bejbi blues”

Energiczna i nieprzewidywalna


Zostało na niego zaproszonych ponad sto dziewcząt z całej Polski. Większość z nich rozczarowała ekipę filmową. Prawie żadna nie wyglądała tak jak na zdjęciach. Na szczęście pojawiła się Magdalena Berus, siedemnastolatka z Rudy Śląskiej. - Była osobą, którą od razu się zauważa. Różniła się od wszystkich innych dziewczyn tym, że miała w sobie energię: kiedy mówiła błyszczały jej oczy, była nieprzewidywalna. Takiej osoby szukałam - przyznała reżyserka "Bejbi blues" w wywiadzie dla Interii.

Po castingu Kasia Rosłaniec poprosiła Magdę o pozostanie i zaimprowizowanie jakiejś sceny. - To było niesamowicie stresujące - wspominała młoda aktorka w rozmowie z portalem kinoradio.pl. Zwłaszcza, że przed przyjściem na casting nauczyła się jedynie tekstu, który wcześniej otrzymała. Nie wiedziała po prostu jak do niego podejść. Nic dziwnego skoro aktorstwem wcześniej się nie zajmowała. Teraz stwierdza, że to był jej atut. Podczas gry kierowała się wyłącznie intuicją.

Najważniejsze są emocje


Na co dzień jest osobą bardzo bezpośrednią i nie ma problemu z ukazywaniem swoich uczuć. W pewnym stopniu ułatwiło jej to wczucie się w odgrywaną postać. A nie było to prostym zadaniem chociażby dlatego, że Magda zupełnie różniła się od swojej filmowej bohaterki. - Nawet nie próbowałam znajdywać analogicznych cech charakteru, bo to nie jest najważniejsze. Próbowałam utożsamić się z nią emocjonalnie, znaleźć w sobie ten ładunek emocji, które miałam przy okazji zupełnie innych sytuacji życiowych – przyznała w wywiadzie dla Polskiego Radia.

„Bejbi blues” to historia siedemnastolatki, która urodziła dziecko, bo jej zdaniem „fajnie je mieć”. Potrzebowała kogoś z kim mogłaby się bawić, zajmować, chodzić na spacery, ale przede wszystkim kogoś kto wypełni pustkę w jej życiu, zaspokoi potrzebę miłości.

Stworzona do roli Kariny


Na brak tego uczucia nie musiała narzekać Karina, bohaterka filmu „Nieulotne”, w którą wcieliła się Magdalena Berus. Tym razem nie musiała nawet brać udziału w castingu. - Pewnego pięknego dnia dostałam telefon od Jacka Borcucha, który powiedział, że chciałby żebym zagrała w jego filmie - powiedziała w wywiadzie dla Interii.tv. Reżyser wcześniej rozmawiał o Magdalenie z Kasią Rosłaniec, obejrzał krótki urywek „Bejbi blues” i od razu zdecydował, że chce widzieć Magdę w swoim najnowszym obrazie „Nieulotne". To historia romansu Kariny i Michała, dwójki studentów, którzy poznali się podczas pracy w Hiszpanii. Ich wakacyjną sielankę szybko przerwało wydarzenie, które już na zawsze miało odmienić ich życie.

Nowi ludzie nowe wyzwania


Magdzie niełatwo było się utożsamić z postacią Kariny. - Bardzo się różnimy. Ona gromadzi wszystko w sobie. To było pochłaniające, odnaleźć w sobie pierwiastek introwertyczki – wspominała w rozmowie dla Polskiego Radia. Postać Kariny zmusiła Magdalenę do wydobycia z siebie jeszcze więcej delikatności, kobiecości i tajemniczości. Jednak największą trudność sprawiła jej cała otoczka towarzysząca tworzeniu filmu. Musiała przyzwyczaić się do odmiennego trybu życia, oswoić z nowym materiałem i ludźmi, z którymi miała pracować po raz pierwszy w życiu. I przede wszystkim nabrać większej pewności siebie, zapomnieć o swoim niewielkim doświadczeniu i uwierzyć we własne możliwości. W Hiszpanii, gdzie nakręcano zdjęcia było na to wystarczająco dużo czasu. Pierwszy tydzień pobytu ekipa przeznaczyła na zwiedzanie, wypoczynek i wzajemne poznawanie się.

Godząc się na grę w filmie Borcucha Magda nie wiedziała co ją czeka. Scenariusz dostała dopiero na trzy tygodnie przed nagraniami już po przyjęciu propozycji. W tej kwestii zaufała całkowicie Kasi Rosłaniec, która wyraziła zgodę na jej udział w filmie tuż po zakończeniu zdjęć do „Bejbi Blues”. Dzięki temu Magda miała całkowitą pewność, że bierze udział w wartościowym projekcie.

Chce się rozwijać


Po „Nieulotnym” nie pojawiło się na razie więcej propozycji, które wzbudziłyby jej zainteresowanie. Nie oznacza to jednak, że wróciła na studia kulturoznawcze. Nigdy jej na nich zresztą nie zależało. Zwłaszcza teraz, kiedy kariera filmowa stanęła przed nią otworem. Niedawno wyjechała do USA, żeby podszlifować język angielski i rozwijać swój talent. Bo jak przyznaje nie można w nieskończoność polegać na swojej intuicji i umiejętności warsztatowe też mogą okazać się bardzo przydatne. - Jestem Kaśce bardzo wdzięczna, bo to ona stworzyła mnie jako aktorkę. Dostałam rolę. Ja, dziewczyna z ulicy - wyznała w rozmowie dla Polskiego Radia.

Lubisz oglądać dobre filmy? Dowiedz się, co jest emitowane w telewizji! Sprawdź program tv!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.