Facebook Google+ Twitter

Wkrótce na Białorusi wystartuje niezależna telewizja

W piątek białoruska gazeta "Nasza Niwa" zorganizowała konferencję online z Agnieszką Romaszewską, dyrektorem niezależnej białoruskiej stacji telewizyjnej Biełsat, która właśnie powstaje w Polsce.

Romaszewska jest już od pewnego czasu związana z Białorusią. Od lipca do listopada 2005 roku stale znajdowała się w Grodnie i Mińsku, w listopadzie została korespondentem TVP w Mińsku, ale już w grudniu anulowano jej wizę.

Poprzednie ważne informacje o losach stacji pochodziły sprzed kilku miesięcy i nie były najweselsze. Wciąż otwarte było wtedy pytanie o finansowanie, a perspektywy rozpoczęcia audycji wydawały się bardzo odległe. Tym razem stały się znane niektóre konkrety, rozwiązano też, jak się wydaje problem finansowy.

Najczęstsze pytania dotyczyły czasu rozpoczęcia audycji i satelit, przez które będzie prowadzona audycja, a także możliwości oglądania telewizji w Internecie. Według prognoz Romaszewskiej oficjalna strona ma zostać otwarta w połowie października, nadawanie ma się rozpocząć do końca roku przez satelity Astra i Sirius.

Pytano także, czy Biełsat nie stanie się „białoruską telewizją państwową na odwrót” czyli całodzienną propagandą, tyle że od innej strony. Padały pytania, czy Milinkiewicz będzie całodobowo pokazywany, jak Łukaszenka w oficjalnej telewizji i czy będzie propagowany polski punkt widzenia na wydarzenia w świecie. Romaszewska zapewniła, że Biełsat będzie pokazywał to, czego prawie w ogóle nie porusza oficjalna telewizja: programy kulturalne, filmy dokumentalne, programy humorystyczne, białoruską listę przebojów, teatr telewizji z pierwszym spektaklem, którego bohaterami będą legendarni "Tutejsi" – wszystko w języku białoruskim, rzadko używanym przez media reżimowe. Z Biełsatem już teraz współpracuje wielu białoruskich dziennikarzy, imiona których póki co nie są ogłaszane.

Niezależna białoruska stacja finansowana jest przez rząd RP – w tym roku dla Biełsat przeznaczono 4 mln euro. Do tego w niewielkim stopniu finansowo pomogą Litwini, także w Wilnie tworzony będzie jeden z programów – talk-show. Duże nadzieje dyrekcja stacji pokłada również w USA.

Festiwal rockowy „Prawo być wolnym”, który ma się odbyć 22 września w Łucku na Ukrainie, a przez niektórych uważany za przyszłego konkurenta festiwalu Basowiszcza, ma zostać pokazany później w Biełsacie. Także całkiem możliwe, że płyty z wersją wideo koncertu staną się materiałami promocyjnymi stacji w Białorusi.

Warto dodać, że wiosną tego roku władze Białorusi zaczęły na próbę „wojnę z talerzami”, czyli spróbowały uregulować instalację anten satelitarnych. Wszystkie anteny są bowiem ustawiane w gruncie rzeczy nielegalnie, nie wiadomo do tego, gdzie i jak otrzymywać zezwolenie. Pojawiły się podejrzenia, że zainteresowanie estetycznością budynków (tym jest motywowana idea ograniczenia ilości anten) zaistniało właśnie w związku z przygotowaniami Biełsatu do rozpoczęcia audycji. Tym bardziej, że Łukaszenka oświadczył, iż „jest to projekt głupi i nieprzyjazny”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.