Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

65517 miejsce

Władimir Putin. Zwycięzca II wojny czeczeńskiej – część I

Za kilka dni, 26 marca, minie 10. rocznica wyboru Władimira Putina na prezydenta Rosji. Z tej okazji przygotowałam cykl artykułów o okolicznościach, które do tego doprowadziły. Dziś część I.

Dagestan, 1999 rok. Rosyjskie czołgi. / Fot. PAPByłego agenta KGB, Władimira Putina, na szczyty władzy wyniosła II wojna czeczeńska. W tę haniebną i okrutną wojnę Rosja wplątała się w okresie swojego najbardziej demokratycznego rozwoju. Czy u jej podstaw leżała troska o zachowanie jedności i integralności państwa? A może wojna była sposobem na polityczne zniszczenie rosyjskich kół demokratycznych i na zahamowanie liberalnych reform? Może „małą zwycięską wojnę” sprowokowała kremlowska „partia wojny” w celu wyniesienia do władzy sukcesorów KGB? Okoliczności jej wybuchu budzą spore wątpliwości. Warto im się bliżej przyjrzeć. Dzisiaj opowiem o operacji w Dagestanie, z sierpnia 1999 r.

Władimir Putin na dobre wkroczył na rosyjską scenę polityczną w lipcu 1998 r. Został wtedy szefem Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Wkrótce, bo już 29 marca 1999 r., stanął też na czele Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej. Tym samym spoczęła na nim główna odpowiedzialność za politykę kraju wobec Czeczenii. Do połowy kwietnia przy granicy z republiką rozmieścił tysiąc dodatkowych żołnierzy.

Już na wiosnę bowiem mówiło się o planach utworzenia przez czeczeńskich separatystów jednego państwa muzułmańskiego z Czeczenii, Inguszetii i Dagestanu. W lipcu 1998 r. Szamil Basajew uformował w tzw. strefie kadarskiej zalążek przyszłego „królestwa Bożego na ziemi”. Pod jego opiekę udawali się wygnani z Dagestanu członkowie wahabickiej mniejszości religijnej, prześladowani w swoim kraju na mocy ustawy „O zwalczaniu fundamentalizmu islamskiego”.

O planach najazdu na Dagestan informował Borysa Berezowskiego, wtedy jeszcze wysoko postawionego człowieka w administracji rosyjskiej, były minister spraw zagranicznych Czeczenii Mowładim Udugow. Chciał przekonać rosyjskie władze do przygotowywanego przez Basajewa i Amira Chattaba powstania islamskiego, jako do sposobu na usunięcie prezydenta Maschadowa. Przestrzegał bowiem, że długofalowym celem prezydenta była całkowita niepodległość Czeczenii, integracja z Zachodem, głównie z Turcją i Gruzją, a w efekcie i ze Stanami Zjednoczonymi. Dopuszczenie Zachodu do Kaukazu nie wróżyłoby natomiast dobrze ani muzułmanom, ani Rosjanom.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Hmmm - jak to jest, że Czeczeńcy to bojownicy o wolność [ciekawe co o tym powiedzą czeczeńskie kobiety...] a Talibowie to terroryści. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Też mi się wydaje, że warto co rusz przypomnieć czyny naszego sąsiada. Dobrze by było przypominać je samym zainteresowanym również. Dlatego należy skończyć z malkotenctwem i wzmocnić nasz kraj. Dreptanie w miejscu lub jawna targowica - temu nie służą.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 21.03.2010 15:44

...swoją drogą, mówiąc w kwestii wygranej przez niego wojny w Czeczenii, nie trzeba było być wybitnym strategiem aby zauważyć, że wojska pancerne to najgorszy z możliwych sposobów walki z oddziałami partyzanckimi.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 21.03.2010 15:37

Zgodzę się z przedmówcą. Czeczenia jest ważnym punktem na rosyjskiej geopolitycznej mapie regionu, która to kwestia zwłaszcza w polskich mediach często jest upraszczana. Putin to utalentowany polityk i strateg, a dowodem jest chociażby jego gra wobec państw UE, którą puki co Kreml wygrywa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W kwestii komentarza: z wydźwięku tekstu rozumiem, że przeszłość Putina (agent KGB - choć może raczej zawodowy oficer i szef komórki w Berlinie) jest tu przedstawiona jako minus bez zwracania uwagi an to, że kadry KGB były najlepiej wyszkolonymi i przygotowanymi kadrami w ZSRR. Wart do tego wspomnieć, co Władimir Władimirowicz robił później - ale to dla zainteresowanych, swoją drogą były prezydent Rosji ma piekielnie ciekawą biografię.

W kwestii wojny czeczeńskiej warto także odnieść się do mniej spiskowych teorii - na przykład wspomnieć o istotnej roli maschadowskiej Czeczeni na rynku producentów narkotyków. No i o tym, że w strategicznych założeniach polityki rosyjskiej nie ma możliwości "wpuszczenia" Zachodu na Kaukaz. Prawda jest brutalna, ale dla Rosji to kwestia podstaw polityki obronnej.

Nie chcę tu usprawiedliwiać rosyjskich działań w Groznym, rządów Kadyrowów itp. Ale większość zdarzeń w polityce nie jest czarno-biała. No i co by nie mówić, w przeciwieństwie do poprzedników Putin wojnę w Czeczenii wygrał. Pozdrawiam cieplutko:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chodzi o sprawowanie pewnej funkcji. Władimir Putin był najpierw agentem KGB, później pracownikiem i w końcu dyrektorem jej sukcesorki Federalnej Służby Bezpieczeństwa. W praktyce niewiele się zmieniło, ale formalnie to dwie różne organizacje.
Zresztą czy nie mówimy "były premier", " były minister spraw zagranicznych" o osobach wcześniej sprawujących te funkcje, a jeszcze żyjących?Co do kucharza. Można być najpierw kucharzem, a potem fryzjerem. Nie jesteśmy przypisani do pierwszej sprawowanej przez nas w życiu funkcji;)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 21.03.2010 11:44

W kwestii formalnej.
Nie można być byłym agentem KGB jeśli się jeszcze żyje, tak jak nie można być byłym kucharzem.
Co się człowiek nauczył i jak ukształtowała się jego osobowość pozostanie w nim na zawsze. Polecam biografię W. Putina, najmłodszego (prawdopodobnie) członka KGB w historii.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.