Facebook Google+ Twitter

Władimir Putin. Zwycięzca II wojny czeczeńskiej - część II

Za kilka dni, 26 marca, minie 10 rocznica wyboru Władimira Putina na prezydenta Rosji. Z tej okazji przygotowałam cykl artykułów o okolicznościach, które do tego doprowadziły. Dziś część II.

II wojna czeczeńska utorowała Putinowi drogę do prezydentury. Istnieją różne opinie na temat przyczyn jej wybuchu. Według niektórych ekspertów "małą zwycięską wojnę" sprowokowała kremlowska "partia wojny" w celu wyniesienia do władzy sukcesorów KGB. Teorię te próbował udowodnić znany rosyjski dysydent Aleksander Litwinienko, zmarły w 2006 w wyniku otrucia polonem. Mimo że nigdy nie została ona dowiedziona, to jednak rzuca ciekawe światło na przyczyny konfliktu. Wskazuje na szereg niejasności i stawia pod znakiem zapytania oficjalną wersję głoszoną przez władze w sprawie jego wybuchu. W części I zajęłam się operacją w Dagestanie. Dziś pora na zamachy z września 1999 r.

Tego miesiąca w powietrze wyleciały budynki mieszkalne w Bujnaksku, Moskwie i Wołgodońsku. Władze od razu wskazały na „czeczeński ślad” dokonanych zbrodni. Władimir Putin zaproponował utworzenie „kordonu sanitarnego” wzdłuż całej granicy rosyjsko-czeczeńskiej i nakazał zintensyfikować bombardowania i ostrzał artyleryjski terytorium republiki. 23 września Aleksander Zdanowicz, rzecznik Federalnej Służby Bezpieczeństwa, obwieścił, że zidentyfikowano już wszystkich sprawców. Nie było wśród nich żadnych Czeczenów. Zdanowicz jednak stwierdził, że kraj ten był najbardziej prawdopodobnym miejscem schronienia terrorystów. I dlatego postanowiono go bombardować…

Eksplozja w domu przy ulicy Gurianowa 19 w Moskwie nastąpiła w nocy z 8 na 9 września. Zginęły 94 osoby, a 160 zostało rannych. Zamachy stanowiły robotę profesjonalistów. Do ich przeprowadzenia potrzebne były nie tylko materiały wybuchowe, ale też pojazdy i świetnie wyszkoleni ludzie. Gazeta "Moskowskij Komsomolec" wskazała na aspekt finansowy całej akcji. Stwierdziła, że wcześniejsze akcje terrorystyczne, których ślady prowadziły do Czeczenii, były najczęściej przeprowadzane przy użyciu samochodów pułapek. Taka metoda jest tańsza, bo pewniejsza. Materiały wybuchowe są drogie i łatwiej je ukryć w samochodzie, na kilka godzin przed zamachem, niż ryzykować ich wykrycie w innym miejscu. Sprawcy wybuchu na ulicy Gurianowa nie liczyli się zbytnio z kosztami. Ładunek podłożyli w wynajętym pomieszczeniu przy sklepie, na długo przed eksplozją. Gdyby został odkryty, akcję najprawdopodobniej przeniesiono by w inne miejsce.

Kolejną sprawą jest użyty do zamachów materiał wybuchowy. Na miejscu tragedii śledczy wykryli pewne ilości heksogenu. FSB jednak zmieniła zdanie w trakcie śledztwa. Początkowa wersja o odkryciu heksogenu została obalona, a do publicznej wiadomości podano, że wybuch spowodowała saletra amonowa. Czy FSB uświadomiła sobie, że heksogen produkuje się w Rosji w zamkniętych zakładach wojskowych i że mogłoby wyjść na jaw, że tylko ona mogła mieć dostęp do tak dużych jego ilości? Istnieje teza, że FSB popełniła błąd i nie skoordynowała działań swoich poszczególnych grup przygotowujących zamachy. Że jedna mogła odpowiadać za wysadzenie budynków, druga za analizę jej skutków, a trzecia za propagandę wokół wydarzenia. Według tej tezy saletra amonowa-nawóz mineralny, przyniosła bezpieczne rozwiązanie problemu. Jest substancją legalną. Ciekawe, że kilka dni przed wyborami prezydenckimi FSB ogłosiła, że odkryła ośrodek szkoleniowy dla terrorystów w Urus-Martanie, w Czeczenii, gdzie znalazła pięć ton saletry amonowej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.