
W Audytorium Maximum zebrała sie ogromna rzesza słuchaczy. Profesor został przywitany długimi owacjami na stojąco. Po powitaniu przez władze uczelni i prezentacji dorobku literackiego gościa, profesor rozpoczął pełen energii i humoru wykład. Studenci słuchali w skupieniu, reagowali żywiołowo i wielokrotnie przerywali wystąpienie gromkimi brawami.
Za wstęp do refleksji posłużył profesorowi wiersz Jana Kasprowicza "Rzadko na moich wargach". Bartoszewski podzielił się swoimi doświadczeniami, wspomnieniami z okresu wojny, czasów PRL-u. Opowiadających o sprawach poważnych nie szczędził anegdot. Wyjawił jakie trzy zasady przekazał mu ojciec: "Nie pożyczaj od nikogo pieniędzy, nie pożyczaj nikomu pieniędzy, niczego nie podpisuj." - Dobre rady. Pomogły - dodał. Żartował również, że 418 osób, które zatrudniła Służba Bezpieczeństwa do kontrolowania go "przynajmniej miało pracę".
Z katedry padło jednak również wiele gorzkich słów. Profesor kilkakrotnie powtarzał, że wszyscy polscy bohaterowie walczyli tylko i wyłącznie za jedną Rzeczpospolitą, a nie Drugą, Trzecią, czy jakąkolwiek inną. Nie można więc odcinać sie od wspólnej historii, i dzielić ją na złą i dobrą. Władysław Bartoszewski zwrócił też uwagę na fakt fałszowania przeszłości, przypisywania sobie zasług wypracowanych przez innych.
Próbował również dokonać oceny XX wieku. - Wiek XX był okresem zła i jednocześnie wielkich czynów heroicznych. Stulecie to przyniosło historii takie postaci jak Hitler i Stalin, wydarzenia jak Katyń czy Oświęcim, ale również osoby Jana Pawła II, Maksymiliana Marii Kolbego, oraz integrację europejską czy uchwalenie Deklaracji Praw Człowieka - powiedział Bartoszewski.
Natomiast koniec XX wieku profesor uważa za próbę pojednania i wybaczenia wyrządzonych krzywd. Wypowiedź ta wywołała długotrwałe oklaski. W ostatnich minutach wykładu profesor wskazał, jaką widzi misję dla młodych ludzi. Wspomniał jak on, jako dziecko i nastolatek widział pogrzeb Żeromskiego, Piłsudskiego, spotykał powstańców styczniowych, przeżywał wojnę, Oświęcim, powstanie warszawskie. Wyraził nadzieję, że tak jak on teraz opowiada młodym ludziom o tych wydarzeniach i czuje się upoważniony do oceny XX wieku, tak Polacy przełomu XX i XXI wieku będą opowiadać za kilkadziesiąt lat o spotkaniach z ostatnimi żyjącymi powstańcami, bohaterami XX wieku, pełniąc przez to misję niesienia prawdy.