Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

171552 miejsce

Władysław Bartoszewski w EMPIKu

22 lutego o godzinie osiemnastej, w progi warszawskiego EMPIKu na ul. Marszałkowskiej zawitali prof. Władysław Bartoszewski i Michał Komar. Pan profesor, jak zawsze elegancki, nie szczędził humoru i uśmiechu.

Wejście na scenę główną w EMPIKu na ul. Marszałkowskiej w Warszawie. Prof. Wł. Bartoszewski i Michał Komar. / Fot. Ewelina J. KuczborskaSpotkanie z czytelnikami odbyło się w ramach promocji najnowszej książki prof. Bartoszewskiego, która nosi tytuł "...mimo wszystko. Wywiadu rzeki księga druga", będącej zapisem rozmów niedawnego jubilata z Michałem Komarem - młodszym kolegą. Jak twierdzi sam polityk - wielką sztuką i osiągnięciem jest podtrzymywać dialog międzypokoleniowy. "Moi rówieśnicy albo pomarli, albo wegetują..."- śmieje się Bartoszewski.

Do pojęcia "człowiek" powracał profesor Bartoszewski w "wykładzie", jak sam określił swą wypowiedź, kilka razy. "Ten jest z Ojczyzny mojej. Ten jest człowiek"- mówił o współcierpiących z czasów młodości, kiedy to budował swoją tożsamość narodową, kulturową, ogólnie rzecz biorąc, społeczną. Jak sam stwierdził są dwa słowa - klucze, tłumaczące promowaną dziś książkę. Są nimi: dialog i wspinanie się, dziś określane mianem "samodoskonalenia".

Wydaje się, że spotkanie było kolejnym szczeblem drabiny, służącej budowaniu dialogu społecznego profesora i młodego pokolenia. Choć wśród obecnych nie brakowało ludzi dojrzałych wiekiem, to zdecydowaną większość stanowili ludzie młodzi. Jest to najlepszy dowód na to, że osiemdziesięciosześcioletni Władysław Bartoszewski to ktoś, kto swym uporem, asertywnością, radością "mimo wszystko", potrafi zjednać sobie młodych i poszukujących. Abstrahując bowiem od polityki, potrafił, i nadal potrafi, zbudować swój wizerunek śmiałością i odwagą w kontaktach międzyludzkich, gwałtownością, połączoną z niezwykłym ciepłem oraz cierpliwością w budowaniu więzów społecznych. Prof. Władysław Bartoszewski i Michał Komar opowiadają o swojej najnowszej książce "...mimo wszystko. wywiadu rzeki księga druga". Spotkanie z czytelnikami w warszawskim EMPIKu. / Fot. Ewelina J. Kuczborska

Ujmującym jest fakt, że tak utytułowany i szanowany człowiek potrafi i lubi śmiać się z samego siebie. "Człowiek w tym wieku nie zaczyna niczego nowego. Czasami coś kontynuuje, czasami przedłuża jakieś możliwości. Na uczelni może pracować nawet do siedemdziesiątki, jeżeli ma odpowiednie tytuły naukowe. W pewnych zawodach może być wykorzystywany jako ekspert, ale generalnie jest to końcówka, podczas kiedy ja, mając lat 68 zostałem ambasadorem" - mówi prof. Władysław Bartoszewski. Dla niego samego stanowi to pewien fenomen, bo jak wspomniał w trakcie dzisiejszego spotkania: "Nie szczycę się normalnością, bo do normalnych nie należę". Czyżby, mówiąc to, miał na myśli stwierdzenie: " Ja po prostu lubię lubić ludzi, bo czemu nie sprawiać przyjemności i sobie, i innym, jeśli tylko można? Czemu nie żyć przyjemnie, i nie uprzyjemniać życia innym, kiedy ma się ku temu okazję?"

Na tym chyba polega fenomen Władysława Bartoszewskiego, że sam, odżegnując się od polityki i od ironizowania na temat określonych jej opcji i ludzi, a jednocześnie przytaczając słowa z literatury dla dzieci Kornela Makuszyńskiego czy Zofii Kossak, stara się budować nie opcje polityczne, a opcje społeczne, oparte na dialogu i porozumieniu, fakt, z odrobiną absolutnie nie egoistycznego samodoskonalenia, ale zbudowanego na fundamencie chęci rozmowy z drugim człowiekiem. Bo chyba przekornymi tylko były słowa: " Ja wytrzymam i kolejne rozmowy z panem Michałem Komarem, ale nie wiem, czy on wytrzyma ze mną".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

I ja tam byłam, miód i wino piłam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.