Po raz pierwszy łódzki sąd zajmie się sprawą porzucenia psa. Walkę o ukaranie więzieniem łodzianina, który przywiązał do płotu swojego pupila i uciekł, zapowiedział łódzki oddział Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Polsce.
We wtorek pismo w tej sprawie wysłano do
łódzkiej prokuratury. Poszkodowanym jest pies Derbi, którego przywiązanego do płotu,
zdezorientowanego i wystraszonego znaleźli przy swoim ogrodzeniu
pracownicy schroniska przy ul. Marmurowej. Obok leżała książeczka
zdrowia, co dowodzi, że czworonoga porzucił właściciel.- Gdy go odwiązywaliśmy, cały czas patrzył w kierunku drogi. Potem sprawiał wrażenie, jakby nie wiedział, co się z nim dzieje. Przez pierwszych kilka dni nawet nie szczekał - opowiada Luiza Kopeć, pracownica schroniska.
Derbi ma 11 lat. Jest zdrowym, łagodnym, pięknym, dużym psem podobnym do owczarka. Właściciel musiał o niego dbać, bo z książeczki zdrowia wynika, że regularnie miał robione wszelkie szczepienia. W schronisku zastanawiają się, jak ktoś mógł zgotować mu teraz taki los.
- Przez tyle lat Derbi przywiązał się do swojego pana, do domu, w
którym się wychował, był częścią rodziny, a teraz został wyrzucony jak
zużyta szmata - mówi Małgorzata Włodarczyk, p.o. dyrektor łódzkiego
schroniska.
Dzięki książeczce zdrowia pracownicy schroniska trafili do weterynarzy, którzy zajmowali się czworonogiem i ustalili, kto jest jego właścicielem. Janina Pacud, prezes łódzkiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Polsce, będzie żądała sprawiedliwości przed sądem w myśl ustawy o ochronie zwierząt. - Nie można pozbywać się psa, bo nam się znudził. On też ma uczucia i prawo do godnego traktowania. Będziemy walczyć o najsurowszą karę - mówi pani prezes.
Porzucenie czworonoga może zostać zakwalifikowane przez sąd jako
znęcanie się nad zwierzęciem. Właścicielowi Derbiego grozić będzie rok
więzienia.
Express Ilustrowany
Zobacz także:
Kolejne trzęsienie ziemi we Włoszech
(odsłon: +669)