
Mieszkańcy Koszęcina są przerażeni. Najchętniej wygnaliby go i jego rodzinę z wioski: - Oni otworzyli zakład, tylko po to, żeby mieć dostęp do zwłok - mówią mieszkańcy.
Konrad Rafalski ripostuje: - Jedynym złem, jakie czai się w tej wiosce, jest ludzka głupota. Koszęcinianie nie tolerują nas z powodu naszej odmienności - podkreśla Rafalski. Dodaje, że wszystko robi w celach naukowych.
Tymczasem policja twierdzi, że mężczyzna nie łamie prawa. - Jedyne interwencje, jakie tam podejmowaliśmy, dotyczyły zbyt głośnej muzyki - wyjaśnia nadkom. Andrzej Jegerczyk z komendy w Lublińcu. - Nie możemy nachodzić człowieka tylko z powodu jego dziwnych upodobań.
Mieszkańcy wioski odbierają te upodobania jako prowokację. Rafalski wraz ze swoją partnerką Sybillą dekorują dom, obwieszając go kukłami wisielców, płonącymi dyniami, nagrobkami i ustawiając w ogródku karawan z manekinem przedstawiającym śmierć. W Koszęcinie dochodzi do rękoczynów. Przed sądem toczy się właśnie proces w sprawie pobicia Rafalskiego. Z kolei prokuratura badała, czy Rafalski groził sąsiadowi.
Grozy sytuacji dodaje fakt, że oprócz Sybilli i Konrada w domu mieszka dwoje dzieci w wieku 9 i 14 lat. Jaki wpływ na ich psychikę mogą mieć fascynacje opiekunów? - Warto byłoby, by rozwojowi dzieci przyglądał się szkolny pedagog - ostrzega dr Robert Kowalczyk, psycholog ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.
Na naszą prośbę internetowej stronie o nekrofilii przyjrzą się specjaliści. - Istnieje podejrzenie, że może być miejscem kontaktów osób zainteresowanych specyficzną tematyką - mówi nasz informator.
Więcej w
dzienniku "Polska".