Facebook Google+ Twitter

Właściwy kurs Legii

  • Mat Pras
  • Data dodania: 2015-08-15 12:50

Zoria Ługańsk jest niewygodnym rywalem, ale i tak uważam, że to Legia ma więcej atutów, aby po raz kolejny zagrać w fazie grupowej Ligi Europy – mówi Leszek Pisz, były kapitan stołecznego klubu, który grał z Legią w ćwierćfinale LM.

Denerwował się pan trochę o wynik młodszych kolegów w 1/16 finału Pucharu Polski z Górnikiem Łęczna?
Mówiąc szczerze, przed spotkaniem nie znałem wyjściowego składu Legii, więc nieszczególnie. Cieszę się jednak, że pierwsza przeszkoda na drodze ku obronie trofeum została pokonana i liczę na kolejne dobre mecze podopiecznych Henninga Berga w tych rozgrywkach. Choć w następnej rundzie, przeciwko Lechii Gdańsk, z pewnością zadanie będzie znacznie trudniejsze.
A jak generalnie ocenia pan początek sezonu w wykonaniu Legii?
Chłopaki liderują w ekstraklasie, więc na pewno nie jest źle. I oby tak dalej. Ale do końca rozgrywek jeszcze daleko, więc nie ma co wpadać w jakieś nadmierne zachwyty. Dopiero po odzyskaniu tytułu będzie można powiedzieć, że wszystko było w porządku i sezon należy uznać za udany.
Przegrana z Lechem w meczu o Superpuchar Polski podziałała na legionistów niczym zimny prysznic?
Tak mi się wydaje. Po tamtym meczu drużyna się otrząsnęła i jej gra zaczęła wyglądać zupełnie inaczej.
Kto zasłużył na szczególne słowa uznania za ten pierwszy okres sezonu?
Bez wątpienia Dominik Furman oraz Nemanja Nikolić. Obaj prezentują obecnie bardzo wysoką formę. Pierwszy z nich świetnie rozgrywa, a drugi strzela jak na zawołanie, czego potwierdzeniem są już nawet zapytania o niego ze strony zachodnich klubów. Widać, że obaj solidnie przepracowali okres przygotowawczy i są teraz wiodącymi postaciami zespołu.
A czy jest ktoś, po kim spodziewał się pan więcej?
Trudno powiedzieć. Ale raczej nie mam na razie żadnego antybohatera, bo nikt wyraźnie nie odstaje od reszty.
Gra wicemistrzów Polski mogłaby wyglądać jeszcze lepiej, gdyby nie liczne urazy. Czym wytłumaczyć plagę kontuzji, która ostatnio dotknęła i Legię, i Lecha – czyli nasze eksportowe ekipy?
Nie podejmuję się wypowiadać na ten temat, bo nie jestem na co dzień wystarczająco blisko przy tych zespołach. To pytanie do sztabów trenerskich i medycznych, ale z doświadczenia mogę powiedzieć, że tych czynników zwykle jest sporo i każdy przypadek trzeba analizować indywidualnie.
A jak ocenia szanse Legii w dwumeczu z Zorią? Według firmy bukmacherskiej Fortuna, faworytem są legioniści, ale wśród kibiców nie brak opinii, że klubowi z Łazienkowskiej trafił się w losowaniu najtrudniejszy z możliwych rywali…
Bardzo ważny będzie ten pierwszy mecz w Kijowie. Jeżeli uda się stamtąd przywieźć dobry rezultat, to rewanż w Warszawie powinien przebiegać już spokojnie. Niewątpliwie Zoria należy do niewygodnych przeciwników, ale na tym etapie ciężko już znaleźć łatwego rywala. Chcąc grać w fazie grupowej Ligi Europy, trzeba sobie radzić i z takimi zespołami. Przy czym nie doszukiwałbym się specjalnych analogii do niedawnych potyczek Legi z Metalistem Charków, bo każdy ukraiński zespół gra nieco inaczej i nie ma sensu mówić o podobnym stylu.
Przed wylotem na Ukrainę legionistów czeka jeszcze wyjazd na mecz ligowy do Gliwic. Spodziewał się pan, że to właśnie Piast będzie najlepiej dotrzymywał kroku Legii na początku rozgrywek?
W żadnym wypadku. Zresztą poza Gliwicami mało kto się chyba spodziewał, że po czterech kolejkach Legia będzie grała z Piastem mecz na szczycie ligowej tabeli. „Piastunki” pod wodzą Radoslava Latala są nieobliczalną drużyną, ale nie wyobrażam sobie, aby po tym weekendzie lider miał zostać w Gliwicach. Nawet jeśli Legii już zdarzało się tam kiedyś przegrywać. Sądzę, że jeśli obędzie się bez kontuzji, fani z Warszawy mogą być w miarę spokojni o wynik.
Czy obecna Legia jest silniejsza od tej sprzed roku?
Odpowiem tak: wszystko wydaje się być na dobrej drodze ku zbudowaniu silnego zespołu. Ale i tak jest jeszcze za wcześnie, aby wyciągać jakieś wiążące wnioski.
A zgadza się pan z opinią, że wobec ostatnich urazów brak manewru na skrzydłach to obecnie główny problem Henninga Berga?
Na pewno obecna sytuacja nie ułatwia zadania norweskiemu szkoleniowcowi. Ale taki już jest ten sport. Kontuzje są niestety jego nieodłączną częścią i na nie też sztab szkoleniowy oraz prezesi muszą być przygotowani. Do zamknięcia okna transferowego zostało jeszcze trochę czasu i jest szansa, że coś się jeszcze ciekawego wydarzy w kwestiach kadrowych.

Wybrane dla Ciebie:


Tagi: Pisz


Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.