Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

18813 miejsce

"Własnymi słowami" - Tides From Nebula o "Eartshine"

Tides From Nebula to czwórka młodych warszawiaków, mająca na swoim koncie już dwa albumy, koncerty w wielu krajach Europy i występy na festiwalach, m. in. na: Heineken Open'er, Off Festiwal, Jarocin. Po świetnie przyjętym przez krytyków krążku "Aura" (Rockers 2009), przyszedł czas na wydany w bieżącym roku nakładem Mystic Production "Eartshine". Specjalnie dla czytelników Wiadomości24.pl o wyprodukowanym przez samego Zbigniewa Preisnera albumie, opowiada basista zespołu Przemek Węgłowski.

Tides From Nebula / Fot. Ola Matusiak1. "These Days, Glory Days" Przemek Węgłowski/Tides From Nebula: Ten utwór powstał na samym początku 2010 roku, jednak nabrał ostatecznego kształtu dopiero w studiu. Od niego też zaczęliśmy nagrywanie całego materiału. W warstwie muzycznej sporo się tu dzieje, jest wiele śladów bębnów, a także soundscape przepuszczony przez wzmacniacz Leslie. W trakcie całej ubiegłorocznej trasy ten numer rozpoczynał każdy nasz koncert. "These Days, Glory Days" to dla nas dobry przykład na to, jak praca w studiu może odmienić i wzbogacić z pozoru skończoną kompozycję.

2. "The Fall of Leviathan" Przemek Węgłowski/Tides From Nebula: Tuż po wydaniu naszej pierwszej płyty "Aura", trochę jeździliśmy po Polsce promując materiał. Dopiero po paru miesiącach mieliśmy czas i ochotę na to, żeby wejść na salę prób i zacząć robić nowy materiał. "The Fall of Leviathan" jest owocem tamtych lipcowych sesji. Była to pierwsza tak rozbudowana kompozycja w naszym repertuarze, dodatkowo wzbogacona o elektroniczne loopy. Oparta jest na motywie wymyślonym przez Adama (Adam Waleszyński, Tides From Nebula - gitara) i jest jednym z naszych ulubionych numerów koncertowych. Pewnie mało kto to pamięta, ale "Leviathana" graliśmy już w 2009 roku, podczas trasy z God Is An Astronaut, oraz późniejszej z Blindead.

3. "Waiting For The World To Turn" Przemek Węgłowski/Tides From Nebula: Jest to utwór skomponowany i zagrany przez Maćka (Maciej Karbowski Tides From Nebula- gitara, klawisze), chwila odpoczynku po intensywnym poprzednim numerze. Na początku mieliśmy plan, aby było to zagrane na smykach, jednak już w studiu zdecydowaliśmy się na fortepian.

Tides From Nebula / Fot. Piotr Olkowski4. "Caravans" Przemek Węgłowski/Tides From Nebula: Kolejny z trzech dłuższych numerów. Wziął swój początek od rytmu wymyślonego przez Tomka (Tomasz Stołowski Tides From Nebula- perkusja). Z tego co pamiętam to był to jam na bębny i bas, czego efektem był transowy 10-ciotaktowiec. Jest to utwór przy którym bardzo długo siedzieliśmy, często do późnej nocy. Powstało trochę alternatywnych wersji, jednak już w studiu praca nad nim szła nadspodziewanie szybko i bezproblemowo.

5. "White Gardens" Przemek Węgłowski/Tides From Nebula: Tutaj swój spory wkład miał Zbigniew Preisner- jest to utwór, który najbardziej zmienił swoje oblicze w trakcie pracy w studiu. Składa się z dwóch kontrastowych części, a jego końcówka jest prawdopodobnie najintensywniejszym momentem jaki nagraliśmy. Ta wjeżdżająca w ostatnich sekundach "szlifierka" to pomysł Rafała Smolenia (reżyser dźwięku płyty "Eartshine" Tides From Nebula), było przy tym sporo śmiechu.

6. "Hypothermia" Przemek Węgłowski/Tides From Nebula: Druga z miniaturek obecnych na "Earthshine". Tutaj robi się już naprawdę chłodno i samotnie. To chyba póki co nasza jedyna kompozycja gdzie wykorzystujemy "slide".

Tides From Nebula / Fot. Piotr Olkowski7. "Siberia" Przemek Węgłowski/Tides From Nebula: Najdłuższy numer na płycie. Powstał jako ostatni. Również jako jeden z ostatnich został zarejestrowany w studiu. Pierwotnie zaczynał się od solowej partii gitary, która w studiu została zmiksowana tworząc zimny, gwieździsty obraz, który jest chyba moim ulubionym momentem na płycie. Tytuł zainspirowany był książką Jacka Pałkiewicza "Syberia. Wyprawa na biegun zimna".

8. "Cemetery Of Frozen Ships" Przemek Węgłowski/Tides From Nebula:Ten utwór w pierwszych wersjach grany był w znacznie szybszym tempie. Pewnego dnia wpadliśmy na pomysł, żeby go spowolnić- robiliśmy to parę razy aż dotarliśmy do granicy, która wydała się nie do przejścia. Brzmienie basu i perkusji zostało dodatkowo "zamulone", tworząc ciekawy kontrast w stosunku do gitar tworzących soundscape'y. Mam osobisty sentyment do partii zamykającej ten utwór- została zagrana przez Maćka na mojej pierwszej akustycznej gitarze.


Tides From Nebula "Eartshine" okładka płyty / Fot. Helder PedroTides From Nebula oficjalna strona

Tides From Nebula MySpace


Do Wiadomości24 możesz dodać własny tekst, wideo lub zdjęcia. Tylko tu przeczyta Cię milion.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.