Facebook Google+ Twitter

Wlazł kot na drzewo i nie może zejść. Ktoś mu pomoże?

Na drzewie siedzi kot i nie ma mu kto pomóc. Około dwumiesięczny kotek cały dzień miauczy i nie potrafi zejść. Straż miejska, straż pożarna do tej pory nie pomogły kotu. Zaniepokojeni mieszkańcy szukają pomocy.

Kot na drzewie / Fot. Artur MarkiewiczPoznań, ulica Korfantego, na drzewie od rana siedzi kot i czeka na pomoc. Jeden z mieszkańców widząc go około dziesiątej rano, zadzwonił pod numer straży pożarnej. Pan Piotr dowiedział się wówczas, że kot sam zejdzie.

Około 13 zaniepokojona żona pana Piotra, Iga, postanowiła zadzwonić w tej sprawie jeszcze raz. Od straży miejskiej dowiedziała się, że ma podstawić miskę z mlekiem i czekać, aż kot sam zejdzie; tak też zrobiła.

Kot na drzewie / Fot. Artur MarkiewiczOkoło godz. 18 zaalarmowana przez kolejnego mieszkańca straż miejska przekazała sprawę strażakom, którzy po kolejnym telefonie stwierdzili, że nie ma zagrożenia życia, więc nie będą interweniować.

Jak powiedział Wiadomościom24.pl oficer dyżurny PSP, młodszy kapitan Piotr Mądry, priorytetowe są interwencje związane ze skutkami dzisiejszej wichury. Nikt w poznańskim Towarzystwie Opieki nad Zwierzętami nie odbiera telefonów. Jeśli ktoś zna sposób na rozwiązanie tego problemu, mieszkańcy czekają na pomoc.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

jan drabina
  • jan drabina
  • 03.08.2012 15:56

czy ktoś kiedyś widział szczątki kota na drzewie???każdy kot jak zgłodnieje to zejdzie z drzewa!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

co do drabiny, to się nie dało, specjalnie takie zdjęcie wybrałem aby pokazać skalę wysokości.

co do historii kota to jest jedną z wielu jakie się tu dzieją. po drugiej stronie ulicy jest tzw. "Sielanka" targ zwierząt. co niedzielę odbywa się tu handel zwierzętami (gołębie, psy, koty, rybki, kury, inny drób), oraz wszelakiej maści karmy dla takich zwierząt. ilu sprzedawców? na moje oko kilkuset. problem w sielance jest taki, że często uciekają ludziom zwierzaki (najczęściej ptactwo, koty). nie przypominam sobie aby błąkał się po okolicy pies czy kura, więc główny problem to wspomniane koty. wg mnie średnio jeden na miesiąc. na pierwszy rzut oka widać, że to "nowy". wypłoszony, głodny, a jednak próbuje kontaktu. ów kot z artykułu na 100% był pochodzenia sielankowego. wracając do początku, takie zwierzęta widać góra kilka dni, a później znikają.
kiedyś zrobię o tej giełdzie obszerny artykuł poprzedzony galerią. sami zobaczycie co się tu wyrabia:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

kot późnym wieczorem sam zszedł, ale dziwnie się zachowywał, tj. chował pod samochodami i był bardzo płochliwy. dalszej części opowieści o kocie nie będzie, gdyż był to kot przybłęda, nie wiadomo skąd się wziął i dokąd poszedł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

I co się stalo z kiciusiem? Biedactwo :(

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 05.08.2008 14:24

Żadna filozofia, tylko trzeba pomyśleć. Wziąć drabinę, wejść na nią i kiciusia zdjąć. Proste jak drut. Ciekawy tekst.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.