Pozycja materiału w rankingach:
Na drzewie siedzi kot i nie ma mu kto pomóc. Około dwumiesięczny kotek cały dzień miauczy i nie potrafi zejść. Straż miejska, straż pożarna do tej pory nie pomogły kotu. Zaniepokojeni mieszkańcy szukają pomocy.
Poznań, ulica Korfantego, na drzewie od rana siedzi kot i czeka na pomoc. Jeden z mieszkańców widząc go około dziesiątej rano, zadzwonił pod numer straży pożarnej. Pan Piotr dowiedział się wówczas, że kot sam zejdzie.
Około godz. 18 zaalarmowana przez kolejnego mieszkańca straż miejska przekazała sprawę strażakom, którzy po kolejnym telefonie stwierdzili, że nie ma zagrożenia życia, więc nie będą interweniować.Zobacz także:
Artykuły
(4)
Galerie
(22)
Średnia ocen
(4.94)
Wiek: 31 | Miejscowość: Poznań | Kraj: Polska
O mnie: Witam! Jestem fotografem, który poprzez fotografie chce pokazać ludziom Poznań i okolice tak jak sam to widzi. Wydarzenia sportowe, kulturalno-społeczne są głównymi obiektami moich zdjęć. Staram się dotrzeć do wielu miejsc, cały czas robię postępy.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Artur Markiewicz 07.08.2008 01:15
co do drabiny, to się nie dało, specjalnie takie zdjęcie wybrałem aby pokazać skalę wysokości.
co do historii kota to jest jedną z wielu jakie się tu dzieją. po drugiej stronie ulicy jest tzw. "Sielanka" targ zwierząt. co niedzielę odbywa się tu handel zwierzętami (gołębie, psy, koty, rybki, kury, inny drób), oraz wszelakiej maści karmy dla takich zwierząt. ilu sprzedawców? na moje oko kilkuset. problem w sielance jest taki, że często uciekają ludziom zwierzaki (najczęściej ptactwo, koty). nie przypominam sobie aby błąkał się po okolicy pies czy kura, więc główny problem to wspomniane koty. wg mnie średnio jeden na miesiąc. na pierwszy rzut oka widać, że to "nowy". wypłoszony, głodny, a jednak próbuje kontaktu. ów kot z artykułu na 100% był pochodzenia sielankowego. wracając do początku, takie zwierzęta widać góra kilka dni, a później znikają.
kiedyś zrobię o tej giełdzie obszerny artykuł poprzedzony galerią. sami zobaczycie co się tu wyrabia:)
Artur Markiewicz 07.08.2008 01:04
kot późnym wieczorem sam zszedł, ale dziwnie się zachowywał, tj. chował pod samochodami i był bardzo płochliwy. dalszej części opowieści o kocie nie będzie, gdyż był to kot przybłęda, nie wiadomo skąd się wziął i dokąd poszedł.
Urszula Agata Marczewska 06.08.2008 13:30
I co się stalo z kiciusiem? Biedactwo :(
Autor usunął profil 05.08.2008 14:24
Żadna filozofia, tylko trzeba pomyśleć. Wziąć drabinę, wejść na nią i kiciusia zdjąć. Proste jak drut. Ciekawy tekst.
Kolejne trzęsienie ziemi we Włoszech
(odsłon: +669)