Facebook Google+ Twitter

Włodzimierz Matuszczak: - Nigdy nie czułem się gwiazdą!

Popularny aktor z serialu Plebania - Włodzimierz Matuszczak opowiada o swojej aktorskiej karierze, emigracji do Niemiec i swoich pasjach.

Jest Pan absolwentem technikum ekonomiczno-spożywczego. Postanowił pójść jednak zupełnie inną drogą i podjął w 1967 r. studia na Wydziale Aktorskim PWST w Warszawie. Przeniósł się Pan później do słynnej łódzkiej "filmówki", którą ukończył w 1976 r. Skąd pomysł na aktorstwo?

- Rzeczywiście ukończyłem technikum ekonomiczno-spożywcze, ponieważ wtedy nie myślałem jeszcze o jakichkolwiek studiach. Chciałem szybko się usamodzielnić. Zdobyć zawód i pójść do pracy. Na studia aktorskie namówiła mnie moja polonistka, która dobrze znała moje zainteresowania. I tak się zaczęła moja przygoda z aktorstwem.

Jak wspomina Pan okres studiów? Ciężko było?

- Studia wspominam bez większego sentymentu. Zaczynałem w 1967 a ukończyłem w 1976. Nie chciano mnie tam, więc nie mam powodów do radosnego ich wspominania.

Był Pan pilnym studentem?

- Gdybym powiedział, że byłem bardzo pilnym studentem, nie byłaby to do końca prawda. Trzeba było poza studiowaniem zarabiać na życie i to nie tylko podczas wakacji. Usuwano mnie z uczelni dwukrotnie, a i tak ukończyłem łódzką uczelnię z wynikiem bardzo dobrym.

W 1987 roku wyemigrował Pan z rodziną do Niemiec. Jak wspomina Pan lata emigracji? Tęsknił Pan za ojczyzną?

- Emigracja zawsze kojarzyć będzie mi się z tęsknotą za Polską. A przecież wyjechałem z kraju z uczuciem ulgi. To była bardzo trudna decyzja i trudny okres w moim życiu. Były również pozytywne strony tej decyzji.

Dziś, mieszkając w Polsce, pracując w swoim zawodzie, „sprawuje Pan opiekę nad kilkoma tysiącami duszyczek w telewizyjnym Tulczynie jako proboszcz na tamtejszej „Plebanii’”. Czy pamięta Pan swój debiut na małym ekranie?

- O ile dobrze pamiętam swój telewizyjny debiut, to była to rola w teatrze telewizji realizowanym w krakowskim studiu przez Laco Adamika. Rok 1979 „Iwanow” A. Czechowa.

Jak czuje się Pan w roli proboszcza?

- Aktor w każdej roli powinien czuć się dobrze. Pod warunkiem, że solidnie do niej się przygotuje. A proboszcz, no cóż - normalny facet, może tylko bardziej wrażliwy na ludzkie nieszczęścia, potrafiący nie tylko radzić innym, ale także słuchać innego człowieka.

Ludzie pewnie często Pana mylą i uważają, że jest prawdziwym księdzem…?

- Jeżeli postać jest pokazana wiarygodnie, to ludziom myli się fikcja z rzeczywistością.

Jak wspomina Pan swój udział w telewizyjnym show „Jak Oni Śpiewają”?

- Udział w „Jak oni śpiewają” to fajna zabawa, ale bardzo stresująca. Nie żałuję udziału w tym programie. To było moje kolejne doświadczenie aktorskie.

Jest Pan rozpoznawany na ulicy. Czy czuję się Pan gwiazdą?

- Nigdy nie czułem się gwiazdą. A popularność bywa miła, ale i męcząca.

Edward John Phelps mawiał: „Człowiek, który nie robi błędów, zwykle nie robi niczego”, z kolei Szekspir pisał: „Najlepszych ludzi uformowało naprawianie własnych błędów”. Często popełnia Pan błędy? Łatwo wybacza błędy innym?

- Same mądre słowa. Nic dodać nic ująć. Popełniam błędy. Szybko staram się je naprawiać, a jeszcze szybciej wybaczam i zapominam o błędach innych ludzi.

Czy zgadza się Pan ze słowami wybitnego filozofa Epikura, który śmiał twierdzić, że „nie można żyć szczęśliwie, nie żyjąc godnie, moralnie i uczciwie”?

- Nie mogę nie zgodzić się ze słowami Epikura. Jednakże ludzie różnie pojmują definicje szczęścia. Znam takich, którym sprawia radość nieszczęście innych. Dla nich pojęcia moralność, godność, uczciwość mogą nie istnieć. Nie musimy daleko szukać. Wystarczy rozejrzeć się wokół.

Jest Pan człowiekiem szczęśliwym? Istnieje jakaś recepta na udane życie?

- Nie mogę narzekać. Spełniam się zawodowo, życie prywatne ułożone, czegóż chcieć więcej. Trochę brakuje czasu dla najbliższych, ale cóż – coś za coś. A recepta na udane życie? Kochać innych ludzi, starać się nikogo nie krzywdzić, patrzeć optymistycznie w przyszłość i… uśmiechać się!

Interesuje się Pan polityką?

- Zawsze interesowałem się polityką. To była jedna z moich pasji. Teraz - niestety - coraz częściej mam polityki dość.

Jak spędza Pan wolny czas? Pana pasje?

- Konie, podróże - generalnie czynny wypoczynek. Nie zapominam o jednej z moich ulubionych pasji jaką jest kino.

Proszę nam zdradzić swoje plany na najbliższą przyszłość?

- Zdjęcia do nowego serialu Patryka Vegi dla TVN.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 19.11.2007 09:47

brakuje tylko zdjęcia pana Matuszczaka

Komentarz został ukrytyrozwiń

fajnie :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.