Facebook Google+ Twitter

Włodzimierz Smolarek. Polski Eusebio, król narożnika

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2012-03-08 19:30

Zamknęła się piękna karta futbolowej historii. Nie tylko polskiej historii, bo Włodzimierz Smolarek był piłkarzem światowego formatu. Szkoda, że zamknęła się tak nagle i tak wcześnie.

Każdy z mojego pokolenia, kto choć trochę interesował się futbolem, wie, kim był Włodek Smolarek. To nazwisko towarzyszyło mi i mojemu pokoleniu od zawsze, od kiedy zauważyłem piłkę nożną i pasjami zacząłem oglądać mecze.

Był to przełom lat 80., czasy świetnej gry w europejskich pucharach Widzewa oraz reprezentacji. Nawet nie wiem dokładnie, kiedy Smolarek stał się idolem naszego pokolenia. Zresztą nie on sam, bo wtedy mieliśmy wielu świetnych piłkarzy. Ale On po prostu był. Od zawsze. Od pierwszego zapamiętanego meczu Widzewa. Pierwszych obejrzanych spotkań Polski na arenie międzynarodowej. A młodym chłopakom, dla których piłka była w tamtych czasach jedną z bardzo nielicznych rozrywek, nie łatwo było zaimponować. Ale tacy boiskowi twardziele potrafili wryć się na stałe w pamięć ówczesnych nastolatków. Bo Włodek Smolarek był boiskowym twardzielem. Ale takim bardzo pozytywnym, nie żadnym zabijaką. Dla Niego żaden mecz nigdy nie skończył się nawet sekundę przed ostatnim gwizdkiem. Harował na boisku wzdłuż i wszerz, choć nominalnie był napastnikiem. To On wspólnie ze Zbyszkiem Bońkiem wypracowali legendarny „widzewski charakter”. T On był jednym z nielicznych polskich piłkarzy, którzy w jednym sezonie eliminowali z Pucharu Europy – najważniejszych wówczas klubowych rozgrywek europejskich – słynny Manchester United oraz Juventus Turyn.

To On strzelił bramkę wielkiemu FC Liverpool w walce o półfinał tych samych rozgrywek, by potem toczyć pasjonujący bój o finał ponownie z Juventusem. W taki sposób przebojem zdobywało się uznanie małolatów w tamtych czasach.
Pamiętam najważniejszy mecz Polski w eliminacjach do mundialu w Hiszpanii w 1982 roku. Był październik 1981roku. Graliśmy z NRD w Lipsku. Miałem wtedy 10 lat i bałem się tego meczu jak cholera. Niemcy zawsze byli dla nas bardzo trudnym rywalem. Z drużyny niemieckiej znałem wówczas tylko bramkarza Grapenthina. To nazwisko, nie wiem czemu, wzbudzało strach. Dyskutowaliśmy z chłopakami, że tego meczu nie da się wygrać, bo… Grapenthin! Jak takiemu gościowi można strzelić bramkę?! A Włodek strzelił i to dwa razy! Gole, które przeszły do historii nie tylko polskiego futbolu. Pamiętam mistrzostwa w Hiszpanii. I tę niemoc strzelecką przez dwa i pół meczu. I znów to Smolarek w drugiej połowie spotkania z Peru rozwiązał worek z bramkami.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

anna szypuła
  • anna szypuła
  • 08.03.2012 20:30

żałuję ,że nie zobaczy Euro w Polsce. To był mój ulubiony piłkarz, waleczny ,z charakterem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.