Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

171793 miejsce

Włoszczyzna, czyli siostry od Matki Teresy

Krojąc kapustę na własny obiad, przypomniałam sobie nagle scenę sprzed kilku lat, która, jak wiele innych, drobnych wydarzeń składa się przecież na całość naszych wspomnień: smutnych, wesołych, nostalgicznych. A oto i ona:

Po drugiej chemioterapii Letycja leżała z kubełkiem w objęciach, wydając odgłosy niedwuznacznie wskazujące buntowniczy okres w pracy żołądka. Po dwóch dniach przyszła do siebie na tyle, aby, targając włosy przed lustrem, stwierdzić radośnie, że jeszcze nie wychodzą.

Leki podawane na uzupełnienie kuracji dawały lekkiego kopa i Leti ze zwykłym ożywieniem wróciła do zwykłego życia towarzyskiego, czyli wielogodzinnej paplaniny przez telefon. Były do obdzwonienia cztery przyjaciółki, którym należało złożyć dokładne sprawozdanie, od otwarcia oczu poczynając, na chwili bieżącej kończąc. Ceremoniał był stały, ale raz w miesiącu panie umawiały się na jakąś tajemniczą akcję – jak się domyślałam –
mającą charakter dobroczynny.

Pewnej soboty Leti zmieniła nasz domowy, popołudniowy rytuał i rezygnując ze spaceru do pobliskiego parku oznajmiła nagle:
- Edvi, czy możesz ugotować tę kapustę co leży na balkonie? Ale pamiętaj, nie przyprawiaj jej po polsku, bo suory* nieprzyzwyczajone do takiego smaku jak ty robisz.
Nastawiłam uszu, wystawiając przy okazji kawałek rogów:
- Jakie suory, Leti? Perche?**
- „Da Madre Teresa” – usłyszałam w odpowiedzi, i tu mnie już zatkało całkiem. Co ja mam wspólnego z siostrami od Matki Teresy i dlaczego mam gotować kapustę przyprawioną… jak? Nijak?
- Leti – zażądałam stanowczo – powiedz mi, proszę, o co chodzi. Wiem, że czasem gdzieś razem chodzicie w niedzielę, ale chciałabym wiedzieć gdzie i dlaczego zabieracie ze sobą jedzenie.

Rzecz miała się następująco: każda z czterech pań niedzielnego zespołu dyżurnego, zabierała ze sobą solidną porcję jedzenia i tak zaopatrzone jechały do rzeczonych sióstr na…obiad. Siostry, w liczbie siedmiu, prowadziły ośrodek dla chorych na AIDS. Pielęgnowały leżących, podawały im leki, karmiły.
- Ale dlaczego w niedzielę trzeba im wozić jedzenie? – dociekałam upierdliwie, bo mi się kapusty pitrasić nie chciało. Mieszkanie wywietrzone, posadzka w kuchni zmyta, stalowa kuchnia blaskiem po oczach daje, zimna kolacja w lodówce, a tu masz: gotuj kapustę.

Niespodziewane wsparcie przybyło w osobie Andrei, który właśnie wrócił z pracy.
- Mamma! Basta! Nie będzie Edvige gotowała dla tych pigre***, a ja nie będę do nich dopłacał. Basta!

Sprawa zrobiła się poważna, w domu ostatnie zdanie miał Andrea, mnie się zrobiło żal Letycji, ale dźgnięta nowym słowem poleciałam po słownik.
- Dlaczego suory są pigre? – zadałam zasadnicze pytanie.
No i wyszło szydło z worka: miłosierne panienki owinięte w malownicze biało-błękitne welony, miały dobre chęci i serca, ale całkiem lewe ręce: sprzątanie oraz gotowanie dla nich i chorych spoczywało na barkach jednej świeckiej służącej, która w niedziele miała wolne.

Tak więc włoskie damy, w ramach szlachetnej działalności na rzecz ubogich, na zmianę dostarczały w każdą niedzielę posiłki zarówno dla chorych, jak dla ich zakonnych opiekunek.

Letycja, z rozpaczliwą determinacją, osobiście, największym nożem rozkroiła przedmiot sporu, czyli kupioną zapobiegliwie dwa dni wcześniej kapustę, która (hihihi) okazała się nadgniła w środku. Problem gotowania rozwiązał się sam. Zrezygnowana i oklapła, odbyła biedna Leti kolejne cztery rozmowy telefoniczne, usprawiedliwiając niedzielną nieobecność. Jak zwykle w takich przypadkach zaoferowała rekompensatę: 20 tysięcy lirów w gotówce.

- Ultima volta!**** – zdążył do słuchawki wrzasnąć Andrea i poszedł zapaprać kuchnię, miał bowiem duszę kucharza-poety i kolacje robił sobie sam.

* siostry
** dlaczego
*** leniwe
**** ostatni raz!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

jak zwykle ciekawie napisane:) (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Andrea był jej synem. Zmarła po ósmej chemioterapii. A potem zmarła jej ukochana kotka Likurycja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

:)
I doczekałam się:) Pięknej Kobiety, p. Jadwigo. Dla której dobroczynność jest tak naturalna, jak oddychanie. Nie bez udziału wspierającego jej "dziwactwa" małżonka...
Czy chemoterapia Letycji spełniła pokładane w niej oczekiwania, p. Jadwigo?

Komentarz został ukrytyrozwiń

plus;-) bardzo ciekawe

Komentarz został ukrytyrozwiń

+!!! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+/ :)) Czyżby talenty kulinarne włoskich pań kończyły się na sosach do spaghetti?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawie i cieplo plynie Pani zycie...{+}

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawe opowiadanie :) (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

oj...jakie znajome "klimaty"....:-) czasami myślę, że oni wszyscy tutaj sa stworzeni do wyższych celów..... [+]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.