Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

185524 miejsce

Wmawiał pacjentce raka, by wyciągać od niej pieniądze

  • Źródło: OhmyNews
  • Data dodania: 2006-06-26 13:35

Przestraszyć pacjentkę nowotworem i zaoferować swoją wspaniałą opiekę – to metoda poznańskiego ginekologa. Kobieta przez kilka miesięcy płaciła za częste wizyty i zabieg w publicznym szpitalu. Miała też zapłacić za operację

Ginekolog W. Z., 36-letni lekarz z poznańskiego szpitala, został zatrzymany przez policję 12 czerwca pod zarzutem wymuszenia i przyjęcia łapówki. Doktor straszył młodą kobietę, że jej życie jest poważnie zagrożone i pomoże jej jedynie szybka operacja. Diagnozę W. Z. zakwestionowało dwóch innych lekarzy. Ginekolog za kilkaset złotych miał załatwić szybkie przyjęcie do jednego z poznańskich publicznych szpitali. Te pieniądze przyjął już jednak pod kontrolą policji. Teraz grozi mu za to do 10 lat wiezienia. Okazuje się, że to nie jedyny taki przypadek. Zgłosiła się do nas inna pacjentka po strachowej terapii tego samego lekarza.

– To draństwo – komentuje krótko postępowanie ginekologa Z. doktor Krzysztof Kordel, okręgowy rzecznik odpowiedzialności zawodowej Wielkopolskiej Izby Lekarskiej, który wystąpił już o oficjalną informację w sprawie doktora Z. do Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Dorota (imię zmienione) trafiła do gabinetu doktora Z. na rutynowe badania. Pacjentka rzeczywiście cierpiała na banalną kobiecą chorobę. Lekarz przeprowadził kobiecie badanie USG.
– Powiedział wprost: To może być nowotwór – opowiada Dorota. W jej rodzinie dwie osoby chorowały na raka, więc była przerażona. Ginekolog sugerował dalej, że choroba się rozwija i jest właściwie bezbolesna. Jej objawy pojawiają się wtedy, kiedy będą przerzuty. Nawet zwymyślał ją za to, że tak późno się zgłosiła do lekarza. Miał powiedzieć nawet, że jest ginekologicznie zaniedbana jak kobieta z Bieszczad. Przepisał, jak się później okazało, słaby lek, który nie leczył nawet jej rzeczywistych dolegliwości.

Doktor Z. kazał przychodzić do siebie co dwa tygodnie, a wizyta kosztowała 130 zł. Podczas kolejnych konsultacji Dorota dowiadywała się, że ,,to” szybko rośnie. Zrobiła cytologię, ale ginekolog stwierdził, że niezbędna jest biopsja. Doktor Z. obiecał, że przeprowadzi zabieg z kolegą w Ginekologiczno-Położniczym Szpitalu Klinicznym przy ulicy Polnej w Poznaniu, ale Dorota musi zapłacić 350 zł.

Za zabieg wykonany w publicznym szpitalu kobieta zapłaciła doktorowi w ratach w jego prywatnym gabinecie. Tam też dowiedziała się, że ma przyjść do niego na trzy opatrunki po 150 złotych każdy. Ponieważ leczyła się u doktora Z. już prawie trzy miesiące, poprosiła o rabat. Wtedy kobieta usłyszała, że o rabacie można porozmawiać przy operacji, która kosztuje trzy tysiące złotych.
Dorota zapytała więc, dlaczego ma tyle płacić za operację w publicznym szpitalu, skoro płaci składki.
– Usłyszałam, że jak chcę być porządnie leczona, to muszę płacić – opowiada

Tego dla Doroty było już za wiele, zwłaszcza, że wcześniej zaczęła coś podejrzewać. Sprawdziła przepisany jej lek, który okazał się słabym preparatem, niemal profilaktycznym. Odebrała też sama wynik biopsji i przekonała się, że nic groźnego z niego nie wynika. Zastanowił ją też zapis na wyniku badania, na którym podano, że do kontroli ma się zgłosić dopiero za miesiąc. Poszła więc do innego lekarza – jej rak okazał się tylko niegroźnym mięśniakiem, z którym mogłaby żyć przez lata. Do doktora Z. już nie wróciła.

– Jest zawieszony w czynnościach do czasu wyjaśnienia sprawy – powiedział nam o dr. Z. profesor Tomasz Opala, dyrektor szpitala przy ul. Polnej. Obiecał także, że skonsultuje z prawnikiem swoje dalsze decyzje. Prokuratura po postawieniu pierwszych zarzutów o wymuszenie i przyjęcie łapówki, nie zastosowała wobec ginekologa żadnych sankcji.

Piotr Krysa

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.