Facebook Google+ Twitter

WNBA: Shock od mistrzostwa o krok

Koszykarki Detroit Shock odniosły dwa niezwykle cenne zwycięstwa w finałowej rywalizacji z San Antonio Silver Stars, dzięki czemu potrzebują już tylko jednej wygranej, by sięgnąć po upragniony tytuł mistrzyń WNBA.

Logo WNBA / Fot. Wikipedia / Fot. http://en.wikipedia.org/wiki/Image:Wnba_logo.pngDwumeczowa zaliczka w rywalizacji do trzech zwycięstw jest po prostu bezcenna, zważywszy, że podopieczne Billa Laimbeera wygrały dwukrotnie na parkiecie rywalek. Teraz będą więc miały dwie niepowtarzalne szanse, aby postawić przysłowiową kropkę nad „i” przed własną publicznością. Zawodniczki Szoku, które w finale WNBA znalazły się już po raz trzeci z rzędu, są zmotywowane i zdeterminowane, by odzyskać utracone przed rokiem mistrzostwo.

Tę determinację oraz większe doświadczenie w meczach o stawkę doskonale widać było w spotkaniach rozegranych w San Antonio. Oba zakończyły się różnicą ośmiu punktów (69:77 i 69:61) na korzyść ekipy z Detroit, choć ich przebieg był odmienny.

W pojedynku rozgrywanym w nocy z środy na czwartek czasu polskiego inicjatywa w pierwszej kwarcie należała do gospodyń z San Antonio, które utrzymywały kilkupunktową przewagą za sprawą Sophii Young oraz Belgijki Ann Wauters, tradycyjnie swoje dołożyła Becky Hammon. Pod koniec tej części gry zawodniczki Shock wyraźnie wzmocniły obronę, natomiast dwie najbardziej doświadczone strzelczynie zespołu, Katie Smith oraz Taj McWilliams-Franklin, skutecznie niwelowały straty do rywalek. Tym sposobem przed rozpoczęciem drugiej kwarty traciły do swoich teksańskich przeciwniczek zaledwie trzy punkty (18:15).

Druga odsłona upłynęła pod znakiem zdecydowanej przewagi koszykarek z Detroit, seryjne celne trafienia za trzy punkty Katie Smith i dominacja pod obiema tablicami McWilliams-Franklin, zdecydowały o zwycięstwie Shock 27:14. W trzeciej części meczu podopieczne Laimbeera utrzymały dziesięciopunktową zaliczkę i co ważniejsze nie pozwalały rozkręcić się liderce Srebrnych Gwiazd – rozgrywającej Becky Hammon.

Na początku czwartej kwarty dzięki dwóm celnym rzutom Smith, Shock osiągnęły najwyższą przewagę w całym meczu (63:49), wówczas przebudziła się Hammon, wparta skuteczną grą w defensywie swoich koleżanek. Na dwie minuty przed końcem na tablicy wyników widniał rezultat remisowy – po 69. To wszystko na co było jednak stać koszykarki Dana Hughesa. W końcówce skuteczniejsza okazała się drużyna gości i wygrała.

San Antonio Silver Stars - Detroit Shock 69:77 (18:15, 14:27, 17:17, 20:18)

Wynik drugiej potyczki w AT&T Center w dużej mierze ustawiła koszmarna pierwsza kwarta w wykonaniu San Antonio. Zawodniczki z Teksasu nie umiały bowiem oddać ani jednego celnego rzutu z gry przez ponad sześć minut(!) Nie dziwi więc, że przegrywały wówczas aż 19:2. Niedługo po tym celny rzut za dwa oddała Becky Hammon, a gospodynie zaczęły grać lepiej. Mimo to kwarta zakończyła się pewnym zwycięstwem Shock (25:12). Drugą część spotkania, debiutujący w finale WNBA, zespół rozpoczął od szaleńczej pogoni za rywalkami, która trwała, aż do 27. minuty meczu, kiedy to celne rzuty osobiste Hammon wyprowadziły Silver Stars na prowadzenie 45:44. – Ten powrót kosztował nas bardzo wiele sił – wyznała po meczu liderka San Antonio. I trudno się z nią nie zgodzić. Ambitne koszykarki z Teksasu nie były już bowiem w stanie odeprzeć kolejnego ataku Katie Smith i spółki, które zachowały więcej się na końcówkę czwartej odsłony meczu i wgrały. Tym samym już tylko jeden krok dzieli je od królewskiego tronu WNBA.

San Antonio Silver Stars - Detroit Shock 61:69 (12:25, 16:10, 17:13, 16:21)

Trzecią, być może ostatnią, batalię o tytuł oba zespoły stoczą w niedzielę wieczorem czasu polskiego w hali The Palace w Detroit. Bezpośrednią relację z tego spotkania przeprowadzi Canal + Sport 2. Początek o godz. 22.30.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Fajnie jest poczytać o WNBA ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.