Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

641 miejsce

Wnętrze góry Sobiesz kryje olbrzymi skarb III Rzeszy

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2006-11-18 10:19

Na razie znaleziono tylko dwie stare łopaty. Jednak są w Polsce ludzie, którzy wierzą, że wnętrze góry Sobiesz koło Piechowic kryje olbrzymi skarb III Rzeszy. W swych opowieściach są tak przekonujący, że udało się im oczarować tą wizją wiele poważnych osób

fot. Słowo Polskie Gazeta WrocławskaZłota Wrocławia, Bursztynowej Komnaty i innych kosztowności szukał nawet rząd Józefa Oleksego. W poszukiwania zaangażował się wicepremier i minister finansów Grzegorz Kołodko. Sprawa wyszła na jaw przy okazji otwarcia słynnej już szafy pułkownika Jana Lesiaka.

Oficer Urzędu Ochrony Państwa w specjalnym oświadczeniu stwierdził, że zajmował się wyjaśnieniem zagadki „złotego pociągu”, który miał wjechać tuż przed zakończeniem wojny do wnętrza góry.

Wersja Podsibirskiego

Najwyższych urzędników w państwie wizją złotego pociągu zaraził Władysław Podsibirski, poszukiwacz amator z podwarszawskich Janek.
Szukaniem skarbu w górze Sobiesz zajął się już w latach 70. ubiegłego wieku. Wierzy, że w listopadzie 1944 roku do wydrążonego w górze tunelu wjechał pociąg. Wagony były wypełnione sztabami złota, precjozami oraz skarbami kultury. Według niego, to głównie depozyty niemieckich banków, muzeów i galerii. Poszukiwacz, prócz rozległej wiedzy i rzekomo oryginalnych map, nie miał możliwości wydobycia skarbu. Postanowił więc zainteresować nim instytucje państwowe.

W maju 1995 roku wiceminister finansów w rządzie Oleksego, Jan Bogutyn, zawarł z nim umowę. Jeśli Podsibirski znalazłby choć jedną sztabkę, 10 procent jej wartości należałoby do niego. A Urząd Ochrony Państwa miał sprawdzić prawdziwość informacji o ukryciu skarbu.
„Prowadzono sprawę kryptonim „T” na sprawdzenie wiarygodności oferentów, którzy proponowali wskazanie miejsc ukrycia dóbr materialnych i kulturalnych przez wycofujące się wojska III Rzeszy. Wyjaśnieniami tymi zainteresowany był wicepremier G. Kołodko, minister Żelichowski i minister T. Polak” – czytamy w dokumencie sporządzonym przez pułkownika Jana Lesiaka.

Liczyli na skarb

Były oficer służb specjalnych dziś jest już na emeryturze. Chętnie opowiada o historii sprzed lat. Podkreśla, że do rozkazu służby podeszły bardzo poważnie, choć wersja Podsibirskiego brzmiała dość fantastycznie. – Szczerze liczyliśmy, że te rewelacje okażą się prawdziwe. Kraj był wtedy w trudnej sytuacji. Gdyby udało się wydobyć skarby, sytuacja finansowa państwa poprawiłaby się – tłumaczy. Jednak już na wstępie rewelacje poszukiwacza wydały mu się mocno przesadzone. – Była mowa o złocie o wartości 40 mln dolarów. Przeliczyłem, że gdyby w każdym wagonie było 20 ton kruszcu, to pociąg musiałby mieć ponad kilometr długości – dodaje.

Oficerowie UOP badali sprawę przez trzy miesiące. Potem zdecydowano, że rząd nie będzie finansował prac wydobywczych. Podsibirski musiał więc poszukać innych partnerów. Dziś źle wspomina współpracę ze służbami. UOP zabrał mu plany, na których zaznaczono miejsca ukrycia złota.
– W archiwum ABW jest kartka formatu A3. Nie ma na niej jakichkolwiek znamion, że to niemiecki dokument sprzed wielu lat. Są na nim napisy wyłącznie po polsku. Gdy Podsibirski pokazywał mi ją po raz pierwszy, nie wysechł jeszcze tusz flamastra – mówi Lesiak. Gdy rząd nie dał się namówić na odnalezienie złotego pociągu, Władysławowi Podsibirskiemu udało się przekonać do sfinansowania prac grupę prywatnych inwestorów (choć on twierdzi obecnie, że sam zainwestował w przedsięwzięcie milion marek niemieckich). Poszukiwania rozpoczęto w 1998 roku z dużym rozmachem. Na Sobiesz sprowadzono ciężki sprzęt i dynamit.
– Kopano i wiercono w wielu miejscach – wspomina Andrzej Proczek, kierownik referatu rozwoju miasta w piechowickim magistracie.

Profesjonalne badania

Mieczysław Bojko, prezes Stowarzyszenia Poszukiwaczy Zaginionych Zabytków „Talpa”, interesował się górą Sobiesz na początku lat 90. Na jego prośbę wykonano nawet zdjęcia lotnicze w podczerwieni i ultrafiolecie.
– Pokazują one, czy była naruszana struktura ziemi w tym miejscu. Zdjęcia wykazały, że w tym rejonie na przestrzeni wielu lat nie prowadzono jakichkolwiek większych prac ziemnych – wyjaśnia poszukiwacz.
Przeglądał też zeznania jeńców wojennych zmuszanych do pracy w zakładach w rejonie Piechowic. W żadnej z relacji nie znalazł wzmianki o potężnych podziemnych tunelach, a tym bardziej o „złotym pociągu”, który miał do niego wjechać. Dla niego jest to bajka wyssana z palca.

Narodziny mitu

– Ta legenda narodziła się wiele lat temu, gdy pan Podsibirski miał niewielką firmę pod Warszawą. Przyjeżdżał do niego zaopatrzeniowiec z jeleniogórskiego PKS-u i karmił go opowieściami o skarbach. Podsibirski uwierzył w coś, czego nie ma – tłumaczy Bojko. Według innej wersji, Podsibirskiego skierowano na błędny trop celowo, by odwrócić uwagę od innych miejsc, w których rzeczywiście coś zostało ukryte.
W środowisku poszukiwaczy mówi się też o pewnym epizodzie poszukiwań na górze Sobiesz. Gdy inwestorzy byli już zniecierpliwieni brakiem efektów, szef ekspedycji poprosił o telefon komórkowy. Poinformował zmęczoną ekipę, że zadzwoni do córki oficera, który ukrywał skarb, i odszedł w pobliskie krzaki. Wrócił po chwili ze szczegółowymi informacjami, gdzie stoją lokomotywa i wagony. Gdy poszukiwania także i w tym miejscu nic nie przyniosły, ktoś postanowił sprawdzić numer, pod który dzwoniono.
– Odezwał się kobiecy głos. Pani przedstawiła się jako specjalistka od wróżb i przepowiedni – śmieje się prezes Taply.
Do dziś nie znaleziono jakiegokolwiek dowodu na istnienie podziemi i pociągu pełnego złota. Po poszukiwaczach na górze pozostały tylko dziury w ziemi i ślady po wierceniach. Władysław Podsibirski uważa jednak, że jest na najlepszej drodze do odnalezienia skarbu. Planuje kolejną ekspedycję na Sobiesz.
– Już teraz grupy Wehrwolfu penetrują teren i wywożą złoto do Niemiec, gdzie dostają za nie 50 procent wartości – przekonuje.

Torpedy i nietoperze

Zakłady Karelma w Piechowicach w czasie drugiej wojny światowej zajmowały się produkcją zbrojeniową. Wytwarzano w nich między innymi torpedy. Na terenie zakładu zbudowano nawet specjalny basen do ich testów.
Część fabryki mogła znajdować się w masywie góry Sobiesz. Ale śladów zabudowań nie widać. Zachował się jedynie niewielki betonowy domek, przypominający wartownię i podziemny zbiornik, do którego prowadzą dwie studzienki. W zboczu góry Sobiesz jest też kilka wydrążonych sztolni. Teraz są one schronieniem dla setek nietoperzy.

Tajemnicze miejsca

Zamek w Bolkowie to jedno z wielu hipotetycznych miejsc, w których miałaby zostać ukryta Bursztynowa Komnata. Historyk sztuki Stanisław Jan Stulin w swej książce „Gdzie ukryto Bursztynową Komnatę” opisuje tejemnicze sceny z listopada 1944 roku. Wtedy to do Bolkowa miał przyjechać wojskowy transport, złożony z siedemnastu ciężarówek z Królewca (Komnata została zrabowana w 1941 roku przez hitlerowców z Carskiego Sioła i przewieziona do tamtejszego zamkowego muzeum) wyładowanych skrzyniami. Z jednej z nich, uszkodzonej podczas transportu, wystawały ponoć fragmenty bursztynowych płyt. Komnata miała zostać ukryta w podziemiach zamczyska.
Tajemnicę kryje w sobie podobno także zamek Książ. Według eksploratorów, nie ma tam jednak skarbów. Badacze od dłuższego czasu przygotowują się, by wejść do ukrytych pomieszczeń. Spodziewają się znaleźć tam archiwa Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy – dokumenty bezcenne dla historyków. W pomieszczeniach mogą być również urządzenia związane z niemieckim programem atomowym lub badaniami nad bronią chemiczną i biologiczną.


Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

Witam.Ja chcialem nawiazac do historii góry Sobiesz w Piechowicach.Razem z kolega ktoregos pieknego dnia wybralismy sie osobiscie aby sprawdzic i odszukac domniemanego miejsca ukrycia skarbu.Wiec idac od strony dawnej Karelmy poszlismy w strone gory Sobiesz dogodna trasa ktora moglby przejechac pociag.Dochodzac do skraju lasu,nieopodal 2 jaskin na zboczu gory Sobiesz zauwazylismy 2 metrowe osuwisko ziemi.Kolega mowi patrz tam cos wystaje! Po czym patykiem wygrzebal z wysokosci polowy tego osuwiska uszczerbiona filizanke ktora to miala wybity na dnie znak producenta.Po przyjsciu do domu sprawdzilismy w internecie ze filizanka pochodzila z okresu II wojny i byla zastawa stolowa w wagonach restauracyjnych III rzeszy.Czy sadzicie, ze to przypadek czy jest ziarno prawdy w calej tej historii z paciagiem i skarbem pelnym zlota.?

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ela S. Konin
  • Ela S. Konin
  • 28.06.2012 08:23

Znam podobny temat z opowieści mojej babci.W czasie wojny była wysiedlona w okolice Jasła i jej ojciec pracował tam dla niemców w kamieniołomach w Dukli .Niemcy przywozili samochodami dostawczymi ,,coś,,i wjeżdżali w górę ,było mnóstwo tych samochodów.Wszyscy świadkowie i nawet kierowcy zostali rozstrzelani ,dziedkowi udało się uciec i dołączyć do AK lecz i tak niedługo po tym zginął.Górę pod którą wjeżdżały te ciężarówki wybuchami zasypano .Myślę że babcia o wiele lepiej pamięta właśnie czasy wojny niż obecne i wierze w tą historię ale nawet nie mam o kim z tym porozmawiać.Ciężko jest znalezc osoby zainteresowane tematem...

Komentarz został ukrytyrozwiń
szosza
  • szosza
  • 09.03.2012 05:45

Panie Jarku Rzepecki, sprawa "wykopania" skrzyń z dokumentami archiwum załogi KL AUSCHWITZ dotyczy Przełęczy Kowarskiej i miejsca N 50°45,8546' E 15°51,9531' w pobliżu nie istniejącego niemieckiego schroniska. Polakiem, o którym Pan wspomina, jest Mieczysław Bojko, znany pisarz i eksplorator, który w pięknym stylu wyprowadził w pole ogólnopolskie media, wymyślając to wszystko, a celem była promocja jego najnowszej książki.
Chyba przyzna Pan, że trzeba być kompletnym idiotą, aby wykopać skrzynie z dokumentacją obozu w Auschwitz, wziąć za przysługę 5000 euro (a nie jak Pan pisze kilkadzieśiąt tysięcy marek), pomóc wywieźć te skrzynie do Niemiec, a zaraz potem udać się do prasy (Nowiny Jeleniogórskie), radia (Radio Wrocław) i telewizji (TVP3 Wrocław), aby o sprawie ze szczegółami opowiedzieć. Przecież to publiczne przyznanie się do przestępstwa i to kilkukrotnego, no chyba, że sprawa jest od początku do końca tzw. fikcją literacką, za co autorowi absolutnie nic nie grozi. Prokuratura wszczęła śledztwo (które niebawem umorzy), IPN również, Muzeum w Auschwitz narobiło niepotrzebnego hałasu, a ogólnopolskie TV wiadomo, oni tylko czekają na takie kwiatki i nie ważne, czy są one prawdziwe. Tak więc jeśli, jak to Pan pisze ..."po prostu totalny burdel w tym chorym panstwie"... to tylko i wyłącznie z powodu jego naiwności.
Mieczysławowi Bojko gratuluję świetnego pomysłu na premierę nowej książki (podobno sprzedaż starych też znacząco wzrosła) i umieszczenia zdarzeń w pobliżu daty wyzwolenia obozu, co zapewne jeszcze bardziej wzmogło zaiteresowanie tematem. Moralistów pragnących wygłaszać tyrady o niemoralności czynu, odsyłam do lektury nt. takich osobników jak Werner von Braun lub Hubertus Strughold i ich kariery w USA. Tam będziecie mieli większe pole do popisu.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jarek Rzepecki
  • Jarek Rzepecki
  • 28.01.2012 22:34

sluchajcie....ja jestem pasjonatem historii i to jest moje hobby.Tak naprawde to na terenie Polski jest bardzo duzo ukrytych takich skarbów i dokumentow...bo Niemcy juz od 1943 r.wywozili i ukrywali wszystko co bylo wartosciowe z militarnego i gospodarczego punktu widzenia a akcja ta kierowal na polecenie Hitlera M.Bormann....najbardziej nalezalo by sie tu skupic na terenie Slazka.Amerykanie poszukiwali wszelkich skarbow i nowych technologii po drugiej wojnie w ramach dwoch operacji....Paperclip i Lusty ale nie wszystko znalezli.....poza tym na terenie Slazka pod koniec lat 30-tych bylo 112 zakladow przemyslowych a trzy lata pozniej juz 400....w tym ponad 140 zostalo przeniesionych pod ziemie....prawda ma tez drugie dno takie ze nasz rzad ma to gdzies bo prawo jest takie ze jak cos zaczniemy szukac to musimy wiele warunkow wypelnic i poniesc koszty a nawet jesli cos znajdziemy to i tak nic z tego nie mamy bo to co w ziemi jest wlasnoscia skarbu panstwa....a jak zaczniemy szukac na wlasna reke i nie zglosimy tego to juz wogole....a obcy ludzie glownie Niemcy ktorzy maja nadal dokladne plany wyworza wszystko co jest wartosciowe....i to niestety przy pomocy polakow ktorzy biora za to pieniadze....tak jak to mialo ostatnio miejsce z archiwum zalogi KL AUSCHWITZ.....ktory zostal wykopany dzieki polakowi i jego koparce Niemcy dali mu kilkadziesiat tysiecy marek i archiwum wzieli....po prostu totalny burdel w tym chorym panstwie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
maryska
  • maryska
  • 19.06.2011 14:39

Moze i w tej okolicy cos schowali,ale pierdoly o pociagu ,to nie trzyma sie kupy.Bo latwiej jest schowac skrzynie.Ale jaka historia ,ze caly pociag z maszynista,ze pod para,ze jeszcze gwizdal ,jak go zamurowywali.Parowoz to cenna rzecz .Jesli jakis nawiedzony UBek wie cz parowyz jest pod para i moze sam wyjechac to prosze o informacie,pod starym debem ,pod tym, pod ktorym odpoczywal Gering,uciekajac od Sowietow.

Komentarz został ukrytyrozwiń
monika chetna
  • monika chetna
  • 07.04.2011 16:17

andrzej polak to popierdolony koles

Komentarz został ukrytyrozwiń
angello
  • angello
  • 06.03.2011 20:55

panowie jesto temat taki jak rzeka lecz sa dowody i jest schemat wiec sami rozumiecie panstwa polskiego niestac na zaplacenie 10% z kwoty wielu bilionow zlotych bo wartosc tego skarbu jest przeogromna powiem ze jest on do dzis pilnowana i to jest prawda wiec.....

Komentarz został ukrytyrozwiń
Artur gothic
  • Artur gothic
  • 11.02.2011 15:46

Skarby są tylko do szukania trzeba miłosnika o durzej wiedzy a nie arehologa po szkole ; wiem co pisze bo sam znam takich ludzi co mają skarby większe niż nie jedno muzeum;;;;;;;)

Komentarz został ukrytyrozwiń
Monika
  • Monika
  • 16.01.2011 14:02

Gdzieś ta bursztynowa komnata jednak musi być skoro ja ukradziono, przecież sie nie rozpłynęła w powietrzu? byłoby rewelacyjnie gdyby sie odnalazły te wszystkie skarby.
Lepiej żeby to wróciło w ręce Polski i służyło nam Polakom .

Komentarz został ukrytyrozwiń

To,że Bursztynowa komnata jest w górze Sobiesz to pewne.Jestem w posiadaniu niezbitych dowodów,że jest równiez szczebel drabiny która śniła się św.Piotrowi i uwaga,zaginione pióro ze skrzydła Archanioła Gabriela zagubione w tajnej akcji pod krtptonimem "UFO".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2014 Wiadomosci24.pl

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij