Facebook Google+ Twitter

Woda w kałużach, woda w mózgach

Nigdy nie komentuję programów telewizyjnych, bo szkoda nerwów i czasu. Ale dzisiaj nie wytrzymałem, wysłuchując podczas śniadania, dyrdymałów TVN 24.

To ulubione zajęcie tej stacji - pokazywanie heroicznych zmagań z zaspami, soplami, cieknącą wodą z dachów, i tym podobnych rewelacji, bo to przecież rzecz niespotykana. Tym razem dzielny redaktor Adam K. powiódł nas ulicami jakiegoś pustego o tej porze dnia osiedla, w jakimś mieście, by tokować nad problemem wody na jezdniach.

Elokwentnie rozczulał się nad losem przechodniów, którzy muszą brodzić przez rozlewiska. Wierzyłem mu na słowo, gdyż żadnej osoby tonącej w kałuży kamera nie pokazała. Potem poprowadził ekipę na odcinek drogi zupełnie zalany wodą i stojąc na zaśnieżonym poboczu, które według niego miało być chodnikiem, a w co ja miałem czelność wątpić, roztaczał katastroficzne wizje rozpędzonych aut, opryskujących nieszczęsnych piechurów wodotryskami brudnej bryjki. I tym razem musiałem wytężyć swą stępioną starczą sklerozą wyobraźnię, ponieważ oko kamery znów nic takiego nie zarejestrowało.

Bojowo nastawiony redaktor z emfazą rzucił przejętym horrorem widzom, światłą radę. Jakże przydatną, szczególnie tym opryskanym. Trzeba nosić w kieszeni długopis tudzież niejaki
notatnik i zapisywać numery aut. Genialny w swej prostocie i rewelacyjny w skutkach pomysł podchwycił ochoczo prowadzący porankowy program, nie wymienię nazwiska, bo ja tych miłych panów nie odróżniam, dorzucając swe marzenie, w rodzaju: Przydałby się jakiś wyrok skazujący!

Brawo! Mili panowie! Brawo! Wyrok, ale za co? Póki co, za samą głupotę nie karzą. Nawet redaktorów. Wyrok za to, że na polskich jezdniach, jak kraj długi i szeroki, stoją kałuże. Rozlewiska typowe dla naszej rzeczywistości meteorologicznej i pory roku. Wyrok dla kogo? Dla kierowców? Proszę zatem pokazać mi, niedowiarkowi, przepis prawa drogowego czy jakikolwiek inny, nakazujący prowadzącym pojazdy zwalniać z powodu kałuż. Nie ma takiego? Jakaż szkoda? Warto może zaapelować do posłów różnych maści, tak ochoczo tokujących przed waszymi kamerami, aby go ustanowili. Kolejny idiotyzm prawny, to dla nich nic trudnego. Ani nie normalnego!

Ja wiem, że trzeba jakoś zapełnić czas tym rzeszom oglądaczy, którzy siedząc godzinami przed ekranem zatracili resztki zdrowego rozsądku. Będą oglądali każdą szmirę, każdą bzdurę, rozmaite trafifaksy, pogodynki, młócenia słomy, i tego rodzaju, jak wyżej opisane relacje „z terenu”. I zachwycali sie pomysłami karania za kałuże kierowców. Dlaczego kierowców! A dlaczego by nie? Niegdyś za wszelkie zło obwiniano cyklistów i krasnoludki. Te ostatnie szczały do mleka!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Bo kto nie był choć raz opryskany (w najmniej oczekiwanym momencie), ten nigdy problemu nie będzie rozumiał.
Kierowca samochodu, który mnie od stóp do głów ochlapał, pędził z taką prędkością, że kiedy zdołałam przetrzeć oczy, już go na horyzoncie nie było. I jak tu cokolwiek zapisać? Dobrze, że o tym się mówi, to taki sam problem społeczny, jak każdy inny.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 20.02.2010 21:55

Fajne bo z humorem! Polskie drogi są jakie są. Hamowanie przed każdą kałużą to też średni pomysł. Pamiętam, jak autobus dojeżdżając do przystanku w tempie 5km/h wpadał w sporą rozpadlinę wywołując przy tym niemal fontannę. Oczekujący pasażerowie, na widok autobusu przezornie odsuwali się od jezdni...:-)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadwigo, nie nazwałabym tego pieniactwem. Wiadomo, że szanse nie są wielkie, ale może trzeba w ten sposób dać się we znaki sprawcy, żeby w przyszłości unikał podobnego zachowania. (Nb. jeżeli ochlapanie przechodnia było wynikiem wpadnięcia kół samochodu w dziurę w jezdni, a kierowca nie był w stanie tego uniknąć, poszkodowany może wystąpić z roszczeniem o naprawienie szkody do zarządcy drogi.) My, Polacy, odpuszczamy sobie w wielu sprawach, wychodząc z założenia, że "i tak nic z tego nie będzie", a potem narzekamy. Przypomnij sobie, jaką taktykę przyjął Giuliani jako burmistrz Nowego Jorku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hmm... Nie wiem, co Pan Adam oglądał w telewizji, ale wobec tego, co widzę na krakowskich ulicach, jestem za ściganiem chlapiących kierowców. Agnieszka napisała:
"Kulturalny kierowca powinien zwolnić by nie ochlapać pieszego."
Na pełnej pośniegowego błota ulicy powinien zwolnić nie tylko ze względu na kulturę osobistą, ale przede wszystkim ze względów bezpieczeństwa, bo nie jest w stanie przewidzieć, co się pod tym błockiem kryje. A na ogół są to dziury, koleiny i resztki lodu. Jest naprawdę mało prawdopodobne, żeby samochód prowadzony z rozsądną prędkością, dostosowaną do warunków jazdy, zrobił przechodniom prysznic.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kulturalny kierowca powinien zwolnić by nie ochlapać pieszego. Rzeczywistość jest jaka jest a dziennikarze sa po to by ją opisywać. Gdzie mają szukać tematu jeśli nie "na ulicy"? dzięki Bogu żadna wojna u nas się nie toczy, więc pozostają dziurawe ulice...

Komentarz został ukrytyrozwiń

5* za arta. Zasadniczo nie oglądam programów typu "mała czarna" lub "rogalik w sosie własnym" - beznadziejna paplanina o niczym z celebrytkami, ktore na stare lata "odkrywają Amerykę" jak sie chowa dziecko, reportaże jw., moda dla wybranych, pogoda dla bogaczy...
Jak znam życie, znajdzie sie pieniacz, ktory z dobrej rady skorzysta i wytoczy proces o odszkodowanie za schlapaną kapotę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobre.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo trafne ujęcie tematu. Z punktu widzenia odpowiedzialności za szkody wyrządzone poprzez ochlapanie błotem, można wprawdzie ukarać kierowcę, wcześniej jednak należało by mu udowodnić działanie celowe i przekroczenie dopuszczalnej prędkości, bądź też jazdę np: po chodniku. Póki co pralnie będą miały co robić, a przechodnie mogą wykazać się rzucaniem mięsem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobre. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.