Pozycja materiału w rankingach:
Miasteczko Gratz oglądamy tylko z wody, potem żałujemy tej decyzji. Schwedt podziwiamy za rozmach inwestycji, odrestaurowanie nielicznych zabytków i ładną odbudowaną starówkę, którą za komuny nikt się nie interesował.
Ranek wita nas słońcem, co ostatnio jest rzadkością. Mogę wreszcie zrobić kilka
zdjęć. W fajnym nastroju szykujemy się do wypłynięcia, wybieramy cumy i po kilometrze jesteśmy na głównym nurcie Odry. Jest wcześnie rano i słychać tylko nawołujące się ptaki i delikatny szum szuwarów. Po 7 kilometrach mijamy miasteczko Gratz, nie zatrzymujemy się. Potem żałujemy tej decyzji, bo miasto jest stare i ma sporo do zaoferowania miłośnikom historii i małych miasteczek. Szkoda, że o tym dowiedzieliśmy się dopiero póżniej. Do miejscowości Gatow płyniemy w otoczeniu lasu, potem zaczyna się krajobraz przemysłowy. Do Schwedt przypływamy koło południa.
Cumujemy w basenie miejskiej przystani. Miejsca sporo, tak, że nie mamy żadnych problemów, mimo że jest dosyć wąsko. Marina posiada wszystko, co się w niej powinno znajdować - łącznie z restauracją. Opłata za postój przyzwoita - 10 euro za dobę plus 50 centów za tankowanie wody (automat do poboru wody usytuowany przy wypływie z basenu portowego, a żeton do niego należy kupić u barmanki w restauracji). Na polu namiotowym sporo młodzieży, przyjechali tu na ''zieloną szkołę '', ale zachowują się cicho i nikomu nie przeszkadzają. Moim zdaniem to jest właśnie sposób na zwiększenie dochodu nierentownych u nas marin: młodzież na ''zielonych szkołach'', ogólnie dostępne pole namiotowe, pole caravaningowe, przyczepy campingowe pod wynajem (zamiast drogich domków) i do tego przystań z wypożyczalnią sprzętu wodnego, z całą pewnością zwiększą rentowność takich przedsięwzięć. Oczywiście, największy problem to inwestor, bo koszty takiej budowy są niemałe. Uważam, że takim inwestorem może być tylko państwo, a potem wybudowaną przystań można wydzierżawiać przedsiębiorcy, ale za cenę, która pozwoli mu jeszcze po zapłacie godnie zarobić. Zarobkiem dla miasta są przecież dochody pośrednie. Turysta musi jeść, spać, zabawić się, kupić pamiątki i tak dalej. Jeszcze jedna sprawa, kto wie może i najważniejsza, to promocja regionu - tania, bo bezpośrednia i celowana. Każdy turysta lub zachęceni przez niego znajomi to potencjalni inwestorzy, a to już sprawa bardzo poważna.Zobacz także:
Artykuły
(18)
Galerie
(4)
Średnia ocen
(4.88)
Wiek: 64 | Miejscowość: Bydgoszcz | Kraj: Polska
O mnie: od wielu lat interesuję się turystyką wodną i o tym chciałbym pisać.W czerwcu wypływam wraz z żoną w rejs na 9- metrowym jachcie motorowym.Rejs będzie trwał kilka lat.Trasa rejsu to śródlądowa Europa,jej wybrzeże i wybrzeże Afryki.O tym będę pisał.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Robert Grzeszczyk 04.08.2011 21:52
Widzę, że podróż się uspokoiła i przebiega bez zakłóceń. Oby tak dalej.
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +3615)