Facebook Google+ Twitter

Wodna włóczęga. Dzień piętnasty Mesherin - Schwedt

Miasteczko Gratz oglądamy tylko z wody, potem żałujemy tej decyzji. Schwedt podziwiamy za rozmach inwestycji, odrestaurowanie nielicznych zabytków i ładną odbudowaną starówkę, którą za komuny nikt się nie interesował.

 / Fot. W24Ranek wita nas słońcem, co ostatnio jest rzadkością. Mogę wreszcie zrobić kilka przystań w Gratz / Fot. Ryszard Należytyzdjęć. W fajnym nastroju szykujemy się do wypłynięcia, wybieramy cumy i po kilometrze jesteśmy na głównym nurcie Odry. Jest wcześnie rano i słychać tylko nawołujące się ptaki i delikatny szum szuwarów. Po 7 kilometrach mijamy miasteczko Gratz, nie zatrzymujemy się. Potem żałujemy tej decyzji, bo miasto jest stare i ma sporo do zaoferowania miłośnikom historii i małych miasteczek. Szkoda, że o tym dowiedzieliśmy się dopiero póżniej. Do miejscowości Gatow płyniemy w otoczeniu lasu, potem zaczyna się krajobraz przemysłowy. Do Schwedt przypływamy koło południa.

Schwedt


Miasteczko Gratz widziane od strony Odry / Fot. Ryszard NależytyNajstarszy kościół ewangielicki w Schwedt / Fot. Ryszard NależytyCumujemy w basenie miejskiej przystani. Miejsca sporo, tak, że nie mamy żadnych problemów, mimo że jest dosyć wąsko. Marina posiada wszystko, co się w niej powinno znajdować - łącznie z restauracją. Opłata za postój przyzwoita - 10 euro za dobę plus 50 centów za tankowanie wody (automat do poboru wody usytuowany przy wypływie z basenu portowego, a żeton do niego należy kupić u barmanki w restauracji). Na polu namiotowym sporo młodzieży, przyjechali tu na ''zieloną szkołę '', ale zachowują się cicho i nikomu nie przeszkadzają. Moim zdaniem to jest właśnie sposób na zwiększenie dochodu nierentownych u nas marin: młodzież na ''zielonych szkołach'', ogólnie dostępne pole namiotowe, pole caravaningowe, przyczepy campingowe pod wynajem (zamiast drogich domków) i do tego przystań z wypożyczalnią sprzętu wodnego, z całą pewnością zwiększą rentowność takich przedsięwzięć. Oczywiście, największy problem to inwestor, bo koszty takiej budowy są niemałe. Uważam, że takim inwestorem może być tylko państwo, a potem wybudowaną przystań można wydzierżawiać przedsiębiorcy, ale za cenę, która pozwoli mu jeszcze po zapłacie godnie zarobić. Zarobkiem dla miasta są przecież dochody pośrednie. Turysta musi jeść, spać, zabawić się, kupić pamiątki i tak dalej. Jeszcze jedna sprawa, kto wie może i najważniejsza, to promocja regionu - tania, bo bezpośrednia i celowana. Każdy turysta lub zachęceni przez niego znajomi to potencjalni inwestorzy, a to już sprawa bardzo poważna.

Czytaj więcej -->

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Widzę, że podróż się uspokoiła i przebiega bez zakłóceń. Oby tak dalej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.