Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

26199 miejsce

Wodna włóczęga. Pierwsza część opowieści z rejsu

Wprawdzie płyniemy już kilka dni, ale dopiero teraz znajduję czas na relację z pierwszego dnia rejsu. Następne etapy będę relacjonował w miarę regularnie.

Muzeum Ziemi Krajeńskiej w Nakle / Fot. Ryszard NależytyBydgoszcz-Nakło

Mieliśmy wyruszyć w godzinach rannych, ale jak to zwykle bywa, okazało się w ostatniej chwili, że trzeba jeszcze parę spraw załatwić. Włączamy silniki o godzinie 13, a tu klops - ani drgną. Uciekł prąd, akumulatory puste. Na przystani cumuje obok nas inspektor żeglugi śródlądowej, prosimy go o pomoc. Odpalamy naszą łajbę z jego akumulatorów. Wypływamy o godz. 14. Już wiem, że do Nakła możemy nie zdążyć przed zamknięciem śluz tzn. do 18. W mieście rzeka Brda ma mało wody, płyniemy ostrożnie, a więc wolno.

Łódź pana Stasia / Fot. Ryszard NależytyŚluzy

Na całej długości drogi wodnej Wisła-Odra szlak ma 22 śluzy, my pokonamy 21, a w pierwszym dniu rejsu 7. [Miejska, Okole, Czyszkówko, Prądy, Józefinki, Nakło wsch.] Pierwsza śluza poszła bardzo sprawnie. Płyniemy za bydgoskim tramwajem wodnym, który z racji rozkładu jazdy ma wrota śluz otwarte, a my płyniemy za nim.

śluza miejska w Bydgoszczy, ta druga łódź to wodny tramwaj, napędzany energią słoneczną. / Fot. Ryszard NależytyNastępne śluzy przechodzimy też bez problemów, każdy śluzowy informuje następnego, że płyniemy. Dopływając do nich, mamy wrota otwarte. Śluzy są otwarte od godziny 8 do 18, płacimy za nie 6.48 zł, ale po godz. 16 podwójnie. Cena dziwna, podobno wynika to z podatku VAT. Trzeba mieć drobne, np. 6.5 zł, wtedy nie ma problemów.

Słoneczny tramwaj w całej krasie / Fot. Ryszard Należyty Nakło nad Notecią

Do Nakła docieramy dopiero po 19. Dwie ostatnie śluzy pokonujemy już po 16 [płacimy podwójnie], a na ostatniej - Nakło wsch. - już po jej oficjalnym zamknięciu. Śluzowy na nas czekał, mówi, że zbliża się burza i nie ma sumienia nas zostawić bez portu. Burzy nie ma, a my do Nakła dopływamy.

Miasto powiatowe liczy ponad 700 lat. Znajduje się w nim jedno z dwóch istniejących jeszcze w Polsce techników żeglugi śródlądowej i właśnie do ich przystani cumujemy. W cumowaniu pomaga nam pan Stanisław, który, jak się okazuje, jest takim samym wodnym włóczęgą wodnym jak my. Na swojej łodzi "Stanal" pływa od maja do późnej jesieni. Twierdzi, że na ten okres gubi się, ale jako emeryt ma na to czas.

Bydgoszcz widziana od strony rzeki / Fot. Ryszard NależytyWychodzimy na spacer po mieście. Niestety jest zbyt późno na zwiedzanie. Pozostało nam zrobienie parę zdjęć, jakieś drobne zakupy na wieczór i wracamy na łódź. Wieczorem integrujemy się z panem Stanisławem, teraz już Stasiem. Idziemy spać, jutro czeka nas długi etap - do Ujścia nad Notecią.

Czytaj też: Wodna włóczęga. Drugi dzień rejsu (Nakło - Ujście)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Wspaniały pomysł. Niedawno zacząłem ponownie czytać "Trzech panów w łódce, nie licząc psa". Nie myślałem, że i u nas jest możliwa taka podróż. Życzę powodzenia i wracam do czytania i oglądania kolejnych odcinków

Komentarz został ukrytyrozwiń

:)
Wirtualnie wsiadam na ten jacht (obiecuję nie przeszkadzać ;) ).
Z zainteresowaniem popłynę wodnym szlakiem w wirtualnej przestrzeni.
Wśród swoich wspomnień z odległych lat mam zapisany wodny rejs Wartą z Poznania do Konina z Mężem i dwójką dzieci wówczas, dzisiaj już dorosłych Córek, które same już są mamusiami.
Rejs taki zawdzięczamy gościnności na pokładzie jachtu Siostry Męża również z Rodziną, więc było nas więcej a jacht chyba mniejszy i trasa dużo krótsza. Jednak i ta trasa pozostawiła ogrom uroczych wspomnień: 2 - 3 tygodni zaprzyjaźnienia z rzeką Wartą w cudownym nadwarciańskim krajobrazie i bogactwie nadwarciańskiej przyrody.
Wypłynięcie jachtem rzeką spod poznańskich Rataj zaznaczone mieliśmy podobną "przygodą", jak opisana w komentowanym tekście. Pech zacieśniał się w tym, że zaskoczył nas po południu (część pokładowej załogi startowała w pierwszym dniu urlopu zaraz po pracy), w efekcie czego pierwszą noc wakacji na wodzie spędziliśmy w rodzimym Poznaniu i poranek powitał nas warkotem samochodów na warciańskim moście Poznania, zamiast świergotem ptaków, który witał nas na kolejnych etapach wodnego "wędrowania".
Z radością będę "kibicowała" zaplanowanej wędrówce i z dużym zainteresowaniem będę czytała kolejne relacje z podróży szlakiem wodnym. Myślę, że ciekawe mogą też być fotogalerie, do wstawienia których tutaj zachęcam, bo wzbogacą relacje o widoki piękna krajobrazu i przyrody z wodnej trasy.
Pozdrawiam serdecznie parę wodniaków. Ahoj! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.