Facebook Google+ Twitter

Wodny horror, w powiecie szydłowieckim strażacy interweniowali 148 razy

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2010-05-25 21:11

Podtopione gospodarstwa, potoki na środkach ulic. Woda nie oszczędziła powiatu szydłowieckiego, z opadami deszczu zmagały się wszystkie gminy. Najwięcej szkód wyrządziła w Chlewiskach. Od 17 do 23 maja straż pożarna interweniowała 148 razy.

- Proszę spojrzeć, woda po kolana, podwórka wyglądają jak staw - mówi zdenerwowany M. Ł., mieszkaniec Chlewisk. W jego i w sąsiednich mieszkaniach woda dostała się do piwnic. - Od wczoraj chodzę w wysokich kaloszach, tylko tak można się gdziekolwiek dostać - dodaje. - Takiej wody jeszcze u nas nie było - mówi mężczyzna, który wcześniej zajmował się układaniem worków z piaskiem.

Woda wszędzie

- W wyniku gwałtownych opadów deszczu interwencje straży pożarnej rozpoczęły się już w
niedziele po południu. Najgorzej było w Chlewiskach - mówi Bartłomiej Wilczyński, rzecznik szydłowieckiej straży pożarnej. W trakcie akcji strażaków droga 727 w tym regionie była zamknięta.

W walce z wielką wodą w Chlewiskach brało udział 16 jednostek straży pożarnej. Pierwsze działania polegały na wypompowaniu wody z ośrodka zdrowia i zalanych posesji przy ul. Szkolnej i Czachowskiego. Ale tej z minuty na minutę przybywało. Strażacy podjęli decyzję o zaprzestaniu działań w tym miejscu, by zatamować przypływ wody, która płynęła strumieniem z innej części miejscowości. Wzdłuż kilku ulic ułożono worki z piaskiem, żeby nie zostały zalane kolejne domostwa. Rozkopano chodniki, by „pędząca” ulicami woda wpadała do rzeki Szabasówki. Obniżono jej poziom przy zbiorniku na ul. Czachowskiego, bo tam zaczęła przelewać się przez groble. Zabezpieczona także groble przy zalewie. Dużym utrudnieniem w walce z żywiołem był stale podnoszący się poziom wody, padający deszcz i przepełnione rowy. - W niektórych miejscach niedrożne były studzienki, ale wody było tak dużo, że i tak by się przepełniły - mówi Bartłomiej Wilczyński.

W Chlewiskach woda podtopiła kilkanaście domostw i zalała częściowo pomieszczenia pałacowe. Ale żywioł dotknął nie tylko samych Chlewisk, ucierpieli także mieszkańcy Broniowa, Ostałówka,
Załawy, Stanisławowa, Stefankowa. Dużo interwencji było w gminie Szydłowiec i Orońsko.

Sztab kryzysowy

- Najtrudniejsze mamy już za sobą. W tej chwili najwięcej pracy jest przy wypompowywaniu wody z zalanych pomieszczeń, bo trzeba pamiętać, że grunt jest nasiąknięty po tak obfitych opadach. Chlewiska leżą pomiędzy dwoma wzgórzami, mamy takie ukształtowanie terenu, że woda spływa wprost do naszej miejscowości - mówił w środę Marek Marciniak, zastępca wójta Chlewisk. - W niedzielę powołaliśmy sztab kryzysowy, który zajmował się nadzorowaniem sytuacji: kierowaniem strażaków w odpowiednie miejsca, załatwianiem worków z piaskiem. Wody było naprawdę bardzo dużo - dodaje. W skład sztabu weszli m.in. wójt gminy, jego zastępca, sekretarz, komendant powiatowej straży pożarnej, starosta szydłowiecki. Wójt gminy Krzysztof Adamczyk zapowiada, że będzie rozmawiał z zarządcami drogi wojewódzkiej, żeby ją przebudować, poprawić profil i zwiększyć przepustowość kanalizacji burzowej.

Zagrożenie minęło

- Bezpośredniego zagrożenia w powiecie w związku powodzią już nie ma. W tej chwili trwa usuwanie jej skutków w niektórych miejscach, wypompowywanie wody z piwnic, kontrolowanie jej poziomu. Wiadomo, że wzrósł poziom wód gruntowych, a gleba tak dużej jej ilości nie przyjmie od razu. Woda w zbiornikach retencyjnych jest systematycznie upuszczana. W tej chwili mamy zapas na jej przyjęcie, ale ile jej będzie tego nie wiemy, wszystko zależy od pogody - mówił w środę Adam Włoskiewicz z powiatowego centrum zarządzania kryzysowego.

Autor: Przemysław Koryciński
Pierwsza publikacja: Tygodnik Szydłowiecki

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.