Facebook Google+ Twitter

Wodny włóczęga - wymuszony powrót. Część 2

Ostatni etap powrotu. Okazuje się, że słusznie podjęliśmy decyzję o przerwaniu rejsu. Łódź psuje się co chwilę, ale jakoś dajemy radę. Wpływamy do Drezdenka, w którym nie stanęliśmy płynąc w stronę Niemiec. Na hol zabiera nas łódka kolegi

Jacht Marka '' AS''. Łódka która nas holowała / Fot. Ryszard NależytyZ Gorzowa udaje nam się wypłynąć bez kłopotów. Kierujemy się na Santok, ale w nim nie stajemy. Ponieważ płynie się w miarę dobrze, postanawiamy dopłynąć do Drezdenka - w tym miasteczku jeszcze nie staliśmy. Niestety zamiary, zamiarami, a los robi swoje. Pięć kilometrów przed Drezdenkiem ponownie daje o sobie znać nie do końca sprawny silnik. Pomruczał, "pobuczał" i stanął. Dobrze że Noteć niezbyt bystra i w miarę szybko cumujemy do rosnącego przy brzegu drzewa. Robi się późno, postanawiamy nocować na wodzie, a rano się coś wymyśli.

Czytaj też: Wodna włóczęga - wymuszony powrót

Nadszedł poranek, ptaszki śpiewają, a my stoimy. Wszelkie próby uruchomienia silnika spełzły na niczym - trzeba szukać ratunku. Wodą do Drezdenka jest 5 km, ale lądem około 15. Przedzieram się przez przybrzeżne chaszcze i docieram do łąki. Harcerskim zwyczajem szukam drzew, które zwykle rosną przy drogach i po półgodzinie marszu jestem na wiejskiej drodze. Do asfaltówki jakieś trzy kilometry. Na szczęście widzę przystanek autobusowy. W Drezdenku idę do bazy Rejonowego Zarządu Gospodarki Wodnej (w skrócie RZGW), ale na kierownika muszę trochę poczekać. Kiedy się zjawia, decyzję podejmuje od ręki - pomożemy. Daje mi łódź, którą dysponuje, a ja płynę po Halinkę. Wyczekała się na mnie sporo godzin, także nie dziwię się wcale jej radości. Bała się, że drugą noc na wodzie spędzi sama, a tego by nie zdzierżyła.

Cumujemy nasz jachcik do barki i po chwili jesteśmy w Drezdenku.

Drezdenko


Pomnik z okazji 650 lecia Drezdenka / Fot. Ryszard NależytyNiewielkie, przepięknie położone miasteczko leży na granicy Pojezierza Wielkopolskiego i Pomorskiego. Historia tego miejsca podobna do historii wszystkich przygranicznych miejscowości - bardzo burzliwa. Gród założył tu Mieszko I, ale wkrótce walki o te tereny rozgorzały na całego. Pomorzanie, Brandenburczycy, Słowianie - wszyscy mieli ochotę na ten strategiczny, bo przecież graniczny, gród.

Miejscowość przechodziła z rąk do rąk, aż w końcu tereny kontrolowali Krzyżacy, a po nich ponownie Brandenburczycy. Drezdenko wróciło do Polski, podobnie jak wszystkie te ziemie, po II wojnie światowej. Zabytki, które warto obejrzeć to: budynek dawnego Arsenału, w którym dzisiaj mieści się Muzeum Puszczy Drawskiej i Noteckiej; neogotycki ratusz; najstarszy budynek w mieście (od XVII wieku znajduje się tutaj apteka), czy wreszcie - kościół parafialny z przełomu XIX i XX wieku, który znany jest z tego, że ma trzy potężne dzwony (Wiara, Miłość i Nadzieja).

Z nadzieją, że jutro rano uda nam się przy pomocy pracowników bazy RZGW uruchomić łódź, wracamy do portu. Okazało się, że co dwie głowy to nie jedna i, korzystając z rad, odpalamy silnik. Żegnając przyjazne Drezdenko – płyniemy dalej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Nabraliście doświadczenia i teraz jesteście gotowi na daleką wyprawę. Życzę by tym razem się udało. Czekam na relacje z rejsu po Wiśle.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.