Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

7715 miejsce

Wojciech Malajkat: „Lubię wzruszać i rozśmieszać ludzi“

Na widowni uroczego Teatru im. Adama Mickiewicza w Cieszynie, między odgrywanymi spektaklami „Imię“ miałam przyjemność porozmawiać z Wojciechem Malajkatem. Nasza rozmowa m.in dotyczyła kulis powstania „Listów do M 2“.

Czy Teatr jest dla Pana miejscem szczególnym?

-Tak. Przeżyłem w nim już 29 lat i jest to przygoda, którą dobrze wspominam.

Aktorstwo, czy reżyserowanie sztuk – która z tych dwu profesji wymaga większego skupienia?

-To dwie różne dziedziny. Obu trzeba poświęcić się jak najbardziej, ale praca się różni. Akto może skupić się na fragmente tego co i jak ma zrobić, a reżyseria wymaga szerszego oglądania tego, co się dzieje.

Czy czasem nie bywa trudno z pogodzeniem tych dwu zawodów?

-(Śmiech.) Nie, bo kiedy na coś się decyduję, nie zawracam sobie głowy czymś innym. Trzeba umiejętnie to podzielić.
Mariola Morcinková z Panem Wojciechem Malajkatem w Cieszynie, w Teatrze im. Adama Mickiewicza tuż po przeprowadzonym wywiadzie. / Fot. Fot. Sylwia Wantulok
Zastanawiał się Pan już kiedyś nad tym, czy potrafiłby rzucić reżyserowanie dla aktorstwa, bądź odwrotnie?

-(Śmiech.) Był taki moment, kiedy zabrakło mi propozycji aktorskich, a wtedy zająłem się reżyserią. Na szczęście mogę tak robić, więc jest dobrze.

Wyreżyserował Pan ostatnio sztukę „Pół na Pół“, która w Cieszynie odegrana była we wrześniu przy kompletnej widowni. Zdradzi Pan, w czym tkwi jej sukces?

-Tekst jest bardzo dobrze napisany, do tego doszło dwu bardzo dobrych aktorów z podobnym poczuciem humoru do mojego. Z jednym z nich przyjaźnię się od 30tu lat, a z drugim nie dużo mniej. Sukces według mnie tkwi w porozumieniu między nami i wspólnym poczuciu humoru i temperamencie.

W Cieszynie pojawia się Pan w sztuce „Imię“. Pana postać to Vincent, brat Elisabeth. Jak w kilku słowach opisze Pan swojego bohatera?

-Mój bohater to człowiek, pędzący przez życie jak pociąg przez noc. Dzieje się tak do momentu, kiedy w czasie spotkania rodzinnego dochodzi do spjęcia. Od tej chwili w rodzinnym życiu zaczyna się punkt zwrotny, który powoduje, że wielu rzeczy dowiadujemy się na swój temat. Nie zdradzę jednak szczegółów.

Zdążył już Go Pan polubić?

-Tak.

Ogólnie lubi Pan bardziej role komediowe, czy dramatyczne?

-Lubię obydwa gatunki. Lubię wzruszać ludzi, ale także rozśmieszać.

Które role wymagają większego skupienia ze strony aktora?

-Za każdym razem odgrywanej roli oddaję się w całości. Zawsze jestem skupiony i skoncentrowany.

Już w piątek premiera „LISTY DO M 2“. Czym film zaskoczy widza?

-Nowymi wątkami, zwrotami akcji. Mam nadzieję, że będzie wzruszał.

Co jest takiego w tej produkcji, że w takim stopniu przyciąga uwagę widza?

-Wydaje mi się, że prosta opowieść o losach ludzi. A ponieważ odbywa się to wszystko w magicznym okresie Świąt Bożego Narodzenia, aura tej chwili dodaje magii całej produkcji.

Jak wspomina Pan pracę na planie? Z kim najlepiej się Panu współpracowało?

-Tym razem był inny reżyser – Maciej Dejczer. Nie pracowaliśmy jeszcze razem, więc to było fajne.

Co było najtrudniejsze, a co najzabawniejsze?

-Najtrudniejsze było, aby wytrzymać chłód, bo zazwyczaj sceny, które ja kręciłem, odbywały się w nocy, w plenerze. Teoretycznie chodziłem w garniturze i w koszuli, ale pod nią miałem cieplejsze rzeczy.

Kiedy premiera?

-13 listopada film wchodzi do kin w całej Polsce.

Kilka dni temu miało miejsce ważne dla Pana wydarzenie. Co Pan czuł, kiedy odbierał medal Gloria Artis? Spodziewał się Pan tego wyróżnienia?

-Nie. Nie robię tego dla wyróżnień i medali. Najfajniejszym wyróżnieniem dla mnie są brawa po odegranym przedstawieniu. Po to to robię!

(Rozmawiała Mariola Morcinková)




Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.