Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

133242 miejsce

Wojewódzkiego obszar kompromitacji

Nawet jeśli przedsięwzięcia, które swoją twarzą reklamuje Kuba Wojewódzki, są właśnie tylko reklamą jego twarzy, to jednak powinien on wiedzieć, że nie wszystko kręci się wokół jego osi. Zwłaszcza tak poważna kwestia jak teatr.

O dzisiejszym teatrze można powiedzieć wiele. Tak jak i można w nim wiele pokazać, o czym zresztą przekonała nas Joanna Szczepkowska na ostatniej premierze ze swoim udziałem.
Jak wiemy wywołała tym wielką dyskusję na temat istoty teatru i tego, co w ostatnim czasie kryje się pod pojęciem: sztuka teatralna.

Trochę niespodziewanie do tej dyskusji włączył się Kuba Wojewódzki. A wszystko dzięki roli Allana Felixa w sztuce teatru VI piętro: "Zagraj to jeszcze raz, Sam".

I może nie byłoby w tym nic dziwnego, bo przecież to sztuka napisana przez Woody'ego Allena, który należy do ulubionych twórców Wojewódzkiego, a nawet jeśli on sam aktorem nie jest to nie da się ukryć, że z postacią łączą go elementy, które można nazwać sposobem bycia, albo sposobem myślenia.

O ile wszelka sztuka powinna być bardziej niż mniej świadoma, tak żeby nie pytać po wszystkim: ale co w zasadzie autor miał na myśli; o tyle kreacja Wojewódzkiego jest raczej zupełnie bez świadomości, czemu zresztą dał wyraz w programie: Tomasz Lis na żywo.

Czy zatem była to tylko sztuka dla sztuki? A może sztuka dla Wojewódzkiego?
Nie są to bezpodstawne pytania. Sam zainteresowany postrzega bowiem siebie, swoją rolę, swoje miejsce w teatrze, głównie przez pryzmat zagrania - zagrania środowisku na nosie.
I najprawdopodobniej ta świadomość sprawia, że czuje się zupełnie spełniony, przy czym pomija zupełnie takie elementy jak: zagrać dobrze lub niedobrze, puścić jakiś przekaz w stronę publiczności.

"Zagranie środowisku na nosie" to jedyne zdanie jakie Wojewódzki u Lisa wypowiada z pełnym przekonaniem. Potem niestety jest już znacznie gorzej. Sam nie wie, po co zdecydował się przyjąć tę rolę i co naprawdę tam robi.

Nie wie czy jest komediantem, czy może spełnia jakąś cząstkę swoich marzeń grając w sztuce ulubionego autora. Nie wie, czy jest elementem marketingowym, który ciągnie jak lokomotywa całe przedstawienie, a tym samym cały teatr, czy może Michał Żebrowski i Żenia Korin jednak są na tyle poważni, że nie zdecydowaliby się na tak prosty zabieg.

Nie wie, czy gra tam siebie, czy wchodzi w fazę trudno definiowanego liryzmu, którego jak sam mówi - nigdy nie doznał, a który okazał się tak zbawienny i potrzebny.

Wreszcie nie wie, czy jest tam na poważnie, czy to tylko zwykłe amatorskie żarty.

Trudno więc nie wytknąć mu braku profesjonalizmu. Trudno nie dostrzec, że potraktował VI piętro jak kanapę w studiu swojego programu. Do tej pory to on zapraszał. Teraz zaproszono jego. Jedno pozostało niezmienne - znowu znalazł się w epicentrum całego zamieszania.

O ile jednak telewizja nadaje się do tego świetnie, to trudno powiedzieć to samo o teatrze.
Chyba, że poważną dyskusję na temat teatru chcemy sprowadzić do poziomu żartu.
Tylko komu - poza Wojewódzkim - miałoby to służyć?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Nie widziałam spektaklu, więc trudno mi orzec, czy pan W. spełnia się w tej roli, ale szum, który panuje wokół jego osoby i jego brak jego zdecydowania świadczą same o sobie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.