
Zanim pobór do wojska zostanie zawieszony. Efekt tej wojny jest taki, że wojskowe komendy uzupełnień odmawiają poborowym, którzy chcą odrobić wojsko w policji, a komendy wojewódzkie policji narzekają, że WKU blokują im dopływ chętnych do służby kandydackiej.
W tym roku przed WKU stanąć musi ponad 300 tys. młodych Polaków. O tym, że wojsko chce przy okazji ostatniego poboru zwerbować jak najwięcej wykształconych osób, pisaliśmy w sobotniej "Polsce". Armia liczy, że część z nich zostanie po służbie zasadniczej w szeregach służby nadterminowej, i dlatego odmawia chętnym do służby zastępczej w policji.
Z odmową spotkał się Maksymilian, 19-latek z Polkowic, który skończył w czerwcu technikum informatyczne. Chce pracować w policji. Liczył, że odrabiając wojsko, łatwiej mu będzie zostać policjantem. - Tak poradził mi wuj policjant. W policji potrzebują teraz speców od internetu, a to mój konik - opowiada. Jednak WKU odrzuciło jego wniosek o służbę zastępczą. Odwołał się, poszedł jeszcze raz na komisję i znów usłyszał: "Do policji nie pójdziesz".
Z takich praktyk, jak łatwo się domyśleć, policja nie jest zadowolona, bo ludzi bardzo jej brakuje. - To się zdarza coraz częściej. Wiadomo, że jeśli ktoś jest wojsku przydatny, to go nie wypuszczą - komentuje Krzysztof Hajdas z biura prasowego KGP.
Tekst: Krzysztof Kowalczyk, Łukasz Krajewski
Więcej przeczytasz na stronach
Polskatimes.pl