Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

20990 miejsce

Wojna o Caracala. Trafny wybór śmigłowca dla armii?

Mimo, że przetarg na śmigłowiec wielozadaniowy dla naszej armii został rozstrzygnięty, nie milkną słowa krytyki pod adresem zwycięzcy. Zatem czy dokonano trafnego wyboru?

H225M Caracal / Fot. Tomasz HensNa początek warto podać założenia jakie przyświecały wojsku przy rozpisaniu przetargu. Szukano maszyny, która zastąpiłaby radzieckie Mi-8 i Mi-17. Jednocześnie śmigłowce miały stanowić jedną platformę dla różnorodnych zastosowań we wszystkich rodzajach sił zbrojnych. Początkowo planowano kupno 70 śmigłowców ale ostatecznie, ze względu na cenę, zdecydowano się na 50 sztuk. Najwięcej, bo 16 zakupionych ma zostać odmian transportowo/wielozadaniowych, 13 śmigłowców Combat SAR, 5 ewakuacji medycznej oraz 8 do zwalczania okrętów. Warto dodać, że MON docelowo w dłuższej perspektywie czasu planuje nabyć aż 200 wiropłatów. Czy są to realne plany, to inna sprawa.

Do przetargu przystąpiły firmy:
- Eurocopter z EC725 Caracal (obecnie jest to firma Airbus Helicopters ze śmigłowcem H225M – obie nazwy będą używane zamiennie)
- AgustaWestland z AW149
- Sikorsky z S-70 Black Hawk

Podczas procedury wyboru śmigłowca oferenci musieli spełnić szereg wymagać. W tym starciu najwięcej punktów zdobył Caracal, drugi był Black Hawk, trzeci AW149. Według dostępnych informacji ceny wszystkich produktów były na podobnym poziomie. Jak twierdzi Ministerstwo Obrony Narodowej, o przegranej produktu amerykańskiego zadecydował fakt, że oferta nie zawierała uzbrojenia ani systemów walki. Zatem w ostatecznym rozrachunku koszt zakupu tej maszyny byłby o wiele większy niż przedstawiony kosztorys. Włosi ponieśli porażkę, bo zdeklarowali, że pierwszy śmigłowiec dostarczą za 4 lata, a wojsko planuje odebranie pierwszego egzemplarza za 2 lata od podpisania umowy.

Po ogłoszeniu wyniku przetargu pojawiły się liczne głosy krytyki co do wyboru wojska. Jednym z argumentów ma być zakup przestarzałej konstrukcji. Faktyczne, protoplasta zwycięzcy, Aérospatiale Puma, został oblatany w 1968 roku. Ale trzeba pamiętać, że od tego czasu śmigłowiec przeszedł długą ewolucję i w chwili obecnej można mówić o nowej maszynie, która dziedziczy niewiele ze swojego poprzednika. Powyższe argumenty pasują również do Black Hawka, który wzbił się w powietrze po raz pierwszy w roku 1974. Koncepcyjnie jest rówieśnikiem Pumy. Jednak również stale modernizowany, przeszedł szereg głębokich zmian. Biorąc pod uwagę powyższe argumenty najlepszym wyborem wydaje się AW149. To nowoczesny śmigłowiec, który został skonstruowany przy wykorzystaniu najnowszych trendów w lotnictwie. Jednak i ta opcja nie jest pozbawiona wad: włoski produkt to maszyna niesprawdzona, będąca obecnie wyłącznie w wersji podstawowej. Nie istnieją żadne odmiany specjalistyczne. Ich opracowanie wiązałoby się z dużym ryzykiem opóźnień i nie dałoby gwarancji, że nowe odmiany spełniałyby oczekiwane wymagania. Przykładem może być kanadyjska marynarka, która zamówiła CH-148 Cyclone, morską odmianę Sikorsky S-92 specjalnie zaprojektowaną dla tego użytkownika. Producent mając problemy z dopracowaniem zamówionej wersji opóźnił dostawy o 6 lat a i tak końcowy produkt nadal nie spełnia wszystkich wymogów. Warto dodać, że na AW149 w wersji wojskowej jak dotąd nie ma zamówień.

Spotkać można pogląd, że zamiast kupować helikoptery zagraniczne należało rozwijać polskiego Sokoła. Ale są to maszyny całkowicie różnej klasy wagowej i ich porównanie mija się z celem. SW-3 jest znacznie mniejszy. Polska Marynarka Wojenna używa Anakondy, modyfikacji morskiej Sokoła a jednocześnie nadal posiada wiekowe Mi-14, oparte konstrukcyjnie na Mi-8. Krajowy wyrób nie jest w stanie wypełnić wszystkich stawianych wymogów, gdyż ma zwyczajnie niższe osiągi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.