Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

175400 miejsce

Wojna okiem dziecka, czyli trochę na przekór

Kolejną rocznicę II wojny światowej opisywać będą jak co roku znawcy tematu, profesjonaliści, kombatanci, historycy, wreszcie - specjaliści od przemówień okolicznościowych. Bohaterowie będą uczczeni, napastnicy potępieni. Jak zwykle słusznie.

Przemówienia uwzględniać będą obok tej z zachodu, napaść od strony przeciwnej, czyli wkroczenie Sowietów z nożem w nasze plecy. Wszystko to słyszymy rokrocznie, by pokolenia które wojny nie przeżyły, pamiętały o latach krwawej historii narodu.

Urodzona w 1940 r. wyniosłam z tej wojny nie wspomnienia, a obrazki zakodowane w dziecięcej głowie. Najstarszy obrazek sięga momentu kiedy pojawiło się na drodze coś wielkiego, ryczącego a my staliśmy patrząc na pędzące potwory. - Ruskie Szwabów gonią - mówili dorośli.

Obrazek drugi. Siedzę na furmance załadowanej domowymi sprzętami, Adam zacina konie i jedziemy, przenosimy się gdzieś daleko, do miasta. Parę kilometrów. - Gajówka już nie nasza, ojca nie ma - słyszę, ale nic mi do tego - żaden zakamarek w łepetynie jego postaci nie utrwalił. Ani tego brata po którym matka łzy wylewa, bo najstarszy był i najpiękniejszy. Nie stało czasu na gesty, uczucia i zdarzenia które zapisałyby ich w pamięci spóźnionego dziecka. Pustka.

Obrazek trzeci. Pozostawiona w jakimś domu wyruszam na poszukiwanie gajówki, koni i Adama. Nic mi się tu nie podoba, trzeba wracać na swoje miejsce. Wędruję, końca drogi nie widać aż zza zakrętu wyłania się moja duża siostra i krzyczy: - No nareszcie! Prowadzi za rękę do domu, który w ogóle nie jest moim domem, ale od tej pory ma być i nie ma na to rady.

Kolejne obrazki składają się na naukę nowego życia, czyli chodzenia po miejskim bruku. Przywykłe do trawiastego podwórka nogi zaczepiają ciągle o jakieś wystające kamienie, brzegi płyt chodnikowych, krawężniki i w ogóle rzeczy, których pod nogami nie powinno być. Skutek - wiecznie zdarte, polewane jodyną kolana, owijane paskami podartego prześcieradła, bolesna zmiana opatrunków po kolejnej wywrotce i tak w kółko. Wreszcie jakiś wędrowiec "ze wschodu" przygarnięty na odpoczynek zalewa dziury w kolanach przedziwnym ni to miodem ni to klejem - Balsamem Szostakowskiego. Po kilku dniach odrasta ciało i skóra i uczę się chodzić podnosząc chytrze nogi wyżej niż trzeba.

A potem nastały dni wielkiego dziwowiska: Ruskie wracały do domu. Szły nie kończące się kolumny ludzi szarych - burych, wychudłych, ubranych w podarte, wypłowiałe mundury, w butach od pary, albo i nie, z uwieszonymi na sznurkach pepeszami.

Niektórzy jechali na motorach, jacyś ważniejsi przemykali w samochodach wymijając żołnierzy i stada pędzonych krów. Od czasu do czasu któryś z żołnierzy wybiegał z kolumny prosząc w przydrożnym domu o parę łyków wody, usiłując przy okazji zamienić cokolwiek ze swoich rzeczy na kolejny zegarek.

Taszczone z wysiłkiem przedziwne "trofiejne" przedmioty, a przede wszystkim pędzone dziesiątkami kilometrów wygłodzone krowy miały być zaczątkiem ich nowego życia w ojczyźnie. Nie wiedzieli, że w marszu na Zachód zetknęli się z zachodnią zarazą, którą przyjdzie im leczyć na rozkaz ukochanego batiuszki Stalina hen, gdzieś w syberyjskich gułagach.
I wreszcie - przemarsz w przeciwną stronę. Wracali z niewoli żołnierze niemieccy. Wlokąc do Vaterlandu na owiniętych podartymi szmatami nogach obciągnięte skórą szkielety.

Tyle zapamiętały dziecięce oczy, reszta jest wyczytaną i wyuczoną historią. Podpisywane kapitulacje, pakty, układy, podział świata wedle politycznych kryteriów, przesuwanie granic, wyrywanie z korzeniami narodów, ordery, odznaczenia i fanfary dla jednych, potępienie dla drugich - wszystko to, przy najlepiej pojętej sprawiedliwości nijak się ma do ogólnego rozrachunku ludzkiego szaleństwa jakim jest wojna: zwykłej, ludzkiej tragedii pojedynczego człowieka. I żadna władza nie jest w stanie tego zmienić.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 01.09.2007 21:00

Andrzeju, o jakiej kawie mówisz?... dla kobiety - Szampana!

Komentarz został ukrytyrozwiń

echhhhhhh, wypić z Tobą wiadro kawy i przegadać kilka nocy:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Nam młodym mimo wszystko pozostaje obowiązek pamiętać o tym abyśmy mogli uniknąć tego w przyszłości.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 01.09.2007 15:08

Co za dystans... brzmi jak przypowieść. Wielka histroria jest pełna pozornie małych rzeczy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piękne, ale tak smutne... Moje pokolenia nie ma pojęcia, nawet nie może mieć, jakie ma szczęście, że tamte czasy zna tylko z urywków opowieści czy podręczniów historii. (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadwigo, z tych twoich "3 groszy" uzbierała się już... pokaźna sumka. Myślę, że powinnaś porozumieć się z W24 nad jakimś... zbiorczym wydawnictwem. Jestem przekonany, że nie tylko internautom sprawi ulgę Twój dystans do rzeczywistości... zwłaszcza w autobusie lub tramwaju:) No a dziś wyręczyłaś Gdańszczan;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Jadwigo, smutne rzeczy zapisały się w Twojej pamięci, ale pięknie je opisałaś.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.