Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

128394 miejsce

"Wojna polsko-ruska..." i narkotyczny sen Silnego

  • Ewa Żak
  • Data dodania: 2010-06-16 11:11

Zainspirowana była dialogami uczestników "Big Brothera" oraz "gadaniną" młodych ludzi na stronach internetowych. Okrzyknięta pierwszą powieścią dresiarską "Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną" już do posłuchania w wykonaniu Grzegorza Przybyła.

Okładka / Fot. www.aleksandria.net.plW 2002 roku, dziewiętnastoletnia wówczas Dorota Masłowska zamiast przygotowywać się do matury napisała powieść, która stała się kultową pozycją literatury postmodernistycznej. Debiutancka powieść "Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną" jest zapisem kilku dni z życia, pochodzącego z Pomorza, dresiarza Silnego, który opowiada o swoich przygodach z pięcioma dziewczynami.

Masłowska uwieczniła w swojej powieści atmosferę stagnacji zdarzeniowej małego miasta na Pomorzu. Książka wzbudziła spore zainteresowanie. Sądząc po dużej ilości różnorakich wypowiedzi wydaje się, że polska krytyka literacka i opinia publiczna były wtedy mocno podzielone. Usłyszeć bowiem można było słowa zachwytu, ale i zgorszenia. Dużo mówiło się wówczas o fenomenie Doroty Masłowskiej, uzmysławiając, szczególnie komentatorom piętnującym książkę, że gros jej równolatek dopiero uczy się pisania wypracowań, jej zaś już udało się zadebiutować literacko, na dokładkę robiąc wokół siebie niemały szum medialny.

Powieścią zachwycili się m.in. Marcin Świetlicki, który powiedział, że warto było "żyć czterdzieści lat, aby wreszcie coś tak interesującego przeczytać", czy sam Jerzy Pilch, raczej wątpiący w możliwości twórcze rodzimej młodzieży. Książkę okrzyknięto pierwszą powieścią dresiarską. W prasie zagranicznej pojawiały się mniej, bądź bardziej trafne komentarze. Ot choćby, we francuskim dzienniku "Liberation" napisano, że "książka ta ukazuje dekadencki wszechświat młodych ludzi zapominających o Polsce i maszerujących ku Europie". Zaś we włoskiej gazecie "La Stampa" napisano, że "jest ponurym obrazem socjologicznym współczesnej Polski". Również w naszej prasie pisano, że książka jest portretem Polski i Polaków, oraz stanowi alegorię polskiej tożsamości narodowej.

Osobiście nie podpiszę się pod tym zdaniem, wierząc, że o polskiej tożsamości stanowią nieco inni reprezentanci młodego pokolenia. Choć raczej nie zaliczam się do piewców twórczości Doroty Masłowskiej, uważam, że należy dziewiętnastoletniej wówczas autorce oddać sprawiedliwość. Książka, choć mało przyjemna, jest jednak umiejętnie napisana. Na uwagę zasługuje niezwykle dojrzała, egzystencjalna refleksja oraz doskonale "stylizowany język podkultury marginesu społecznego".

Siedem godzin, dziewiętnaście minut, tyle trwało czytanie przez Grzegorza Przybyła książki autorstwa Doroty Masłowskiej, której wydawcą jest Wydawnictwo Aleksandria & Syndykat Autorów. Słuchając jej starałam się nie słyszeć słów niecenzuralnych, które w moim przekonaniu zdominowały treść powieści. Niemniej jednak odniosłam wrażenie, że Grzegorz Przybył stara się żonglować tymi słowami niemal dyplomatycznie, tak jakby chciał powiedzieć - "w tej chwili bawię się w bycie tym wariatem Silnym, który, co tu kryć, nie mówi za ładnie". Interpretacja Przybyła zainteresowała mnie. Jego stonowany głos pozwala na przyjęcie trudnej treści i raczej nie wyrządza większej szkody zdrowiu psychicznemu.

Podczas słuchania zastanawiałam się również, czy chciałabym, aby ktoś inny przeczytał mi "Wojnę..." i samej sobie odpowiedziałam, że raczej nie. Jego interpretację uważam za ciekawą i z pewnością udaną. "Wojna…" nie należy do utworów, do których miło się wraca, i o których ciepło myśli, ale z pewnością warto się z nią zapoznać i posłuchać wykonania Grzegorza Przybyła.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.