Facebook Google+ Twitter

Wojna w Afganistanie dla każdego, czyli "Medal of Honor"

W ubiegłym tygodniu miała miejsce premiera długo oczekiwanej kontynuacji gry "Medal of Honor". Według autorów tytuł ma być pogromcą serii "Call of Duty" i być jeszcze lepszym od najnowszej odsłony serii "Battlefield". Jak jest na prawdę?

"Medal of Honor" / Fot. Electronic Arts"Medal of Honor" zostało wskrzeszone po dosyć długiej nieobecności na rynku. Kilka lat temu wraz z "Call of Duty" tytuł ten stanowił wyznacznik dla strzelanek z widokiem z pierwszej perspektywy. Jednak czasy się zmieniły - dosłownie i w przenośni. Oba tytuły były bowiem zawsze osadzone w realiach II wojny światowej. Gdy temat się graczom znudził twórcy "MoH" schowali tytuł do piwnicy, a "Call of Duty" przeniosło się w realia współczesnych działań wojennych.

Potem nadszedł "Modern Warfare 2", który stał się "Titanikiem" wśród gier komputerowych. Zaraz po nim Electronic Arts odpowiedziało ogniem wypuszczając równie dobry "Battlefield: Bad Company 2". Zachęceni sukcesem "Battlefield" Elektronicy postanowili zejść do piwnicy po worek z "Medal of Honor" i wysłać graczy na wojnę do Afganistanu. Za grę są odpowiedzialne dwie firmy - Danger Close, która stworzyła tryb kampanii oraz DICE, które stworzyło tryb multiplayer. O ile po tym pierwszym nie wiadomo było, czego można się spodziewać, o tyle po drugim wszyscy oczekiwali tworu jeszcze lepszego niż "Bad Company 2". Jak wygląda zderzenie z rzeczywistością?

Samotny wilk


Zacznę od trybu kampanii, czyli gry dla jednego gracza. W zasadzie ciężko opisać jej fabułę, ale mówiąc najprościej przedstawia ona zetknięcie się w jednym miejscu i czasie ludzi z Rangers, Navy Seals oraz pilotów śmigłowców bojowych. Wszystko jest spowodowane informacją od niejakiego Tarika na temat rozmieszczenia wojsk nieprzyjaciela gdzieś w górzystych rejonach Afganistanu.

Od samego początku targały mną mieszane uczucia. Kiedy zobaczyłem pierwszą scenkę wprowadzającą do misji, poszedłem sprawdzić, czy nikt mi nie podmienił konsoli z PS3 na PS2. Dlaczego? Ano dlatego, że grafika była, lekko mówiąc, słaba. Im dalej w las, tym jest lepiej. Twórcy doskonale spisali się przy doborze ścieżki dźwiękowej i ogólnie przy udźwiękowieniu gry. Przy odpowiednim sprzęcie audio można się poczuć jak na prawdziwym polu walki. Misji jest całkiem sporo, ale poziom sztucznej inteligencji przeciwników (nawet na po wybraniu najcięższej opcji) jest słaby. Często bywa, że sami wchodzą nam na celownik chaotycznie biegając w poszukiwaniu ukrycia. Chociaż przyznam, że kilka razy wykazali się sprytem zachodząc czy to z lewej, czy z prawej flanki albo wychylając zza skały tylko rękę z bronią. Kolejnym elementem gry, który psuje realizm jest fakt, że możemy prawie zawsze któregoś z kompanów poprosić o dodatkową amunicję. Są chyba dwa fragmenty, gdzie jest to niemożliwe. Należy jednak zaznaczyć, że działa to tylko w przypadku broni używanych przez Amerykanów. Zabierając terroryście AK47 musimy się liczyć z tym, że będziemy mieć tyle amunicji, ile "upolujemy".

Polska wersja językowa jest wyposażona tylko w napisy. Oczywiście zdarza się lepsze i gorsze tłumaczenie, ale w ogólnym rozrachunku wypada ono całkiem nieźle. Tam, gdzie ma paść słowo "k**wa" możemy być pewni, że je zobaczymy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

am
  • am
  • 25.10.2010 13:42

8

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.