Facebook Google+ Twitter

Wojny, o których świat zapomniał

Podczas, gdy świat zachodni ekscytuje się kolejnymi skandalami towarzyskimi, w Indiach czy Somalii nadal trwają krwawe, bratobójcze wojny. O większości z nich nikt już nie chce pamiętać.

Śmierć jednego człowieka to śmierć, a śmierć dwóch milionów to tylko statystyka - te słowa jednego z największych tyranów w historii ludzkości, Józefa Stalina mimo XXI wieku nie tracą na aktualności. W erze ipadów i hybrydowych samochodów niestety nadal mają miejsca krwawe konflikty zbrojne, które nie leżą w centrum zainteresowania społeczności międzynarodowej. Co najgorsze, w samym sercu walk giną cywile, którzy często nie mają dokąd uciekać. Obecnie na świecie nadal ma miejsce co najmniej kilkadziesiąt konfliktów zbrojnych, natomiast z powodu 9 z nich rocznie ginie ponad tysiąc osób. Warto się przyjrzeć tym najbardziej zapomnianym.

Rebelia Naksalitów w Indiach
Flaga Naksalitów (http://commons.wikimedia.org/wiki/File:In_naxalitas.gif) / Fot. Jolle, CCZapewne mało kto wie, że od ponad 40 lat we wschodnich Indiach trwa bratobójcza wojna pomiędzy maoistami bengalskimi a siłami rządowymi, w której śmierć poniosło już ponad 10 tys. osób (w tym ponad 4 tys. cywilów). Konflikt rozpoczął się w 1967 r. gdy do władzy w stanach Kerala i Bengal Zachodni doszli Naksalici - komunistyczni ekstremiści, którzy rozpoczęli wówczas akcję propagandową przeciwko bogatym przedsiębiorcom i plantatorom herbaty. W szybkim czasie stworzyli chłopskie oddziały zbrojne, które brutalnie ćwiartowały ciała swoich ofiar by potem ich krwią pisać marksistowskie hasła. Władze federalne w New Dehli natychmiast zareagowały na narastający konflikt, rzucając w jego rejon tysiące policjantów i żołnierzy. Masowe aresztowania członków komunistycznych bojówek zmusiło przywódców Naksalitów do przeniesienia się w biedniejsze rejony Indii.

Mapa pokazująca aktywność Naksalitów w Indiach (http://commons.wikimedia.org/wiki/File:The_Red_Corridor_ver_1.PNG) / Fot. Hunnjazal, CCDziś, maoiści we wschodnich Indiach są największym zagrożeniem dla rządu federalnego w New Dehli. Począwszy od lat 80. ubiegłego stulecia obserwujemy eskalację tego konfliktu - komuniści coraz częściej organizują również zamachy terrorystyczne wymierzone w cywilów. Jeden z najtragiczniejszych miał miejsce 28 maja 2010 r. kiedy eksplozja doprowadziło do wykolejenia się pociągu - zginęło wówczas 150 osób. Najgorsza sytuacja jest w stanach Chhattisgarh i Andhra Pradesh, gdzie trwają regularne walki komunistów z siłami rządowymi. Naksalici, zdaniem ekspertów kontrolują ponad 15 procent powierzchni Indii i cieszą się sporym poparciem wśród analfabetów żyjących na terenach wiejskich gdzie prąd i utwardzona droga jest niewyobrażalnym luksusem. Marksistowska partyzantka jest bardzo dobrze zorganizowana, przez co policja i wojsko nadal nie może ostatecznie sobie z nimi poradzić. Rebelia Naksalitów jest wewnętrzną sprawą Indii ale bez zainteresowania opinii publicznej nie ma zbytnich szans na szybkie zakończenie konfliktu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

W mojej ocenie, na świecie toczy się o wiele więcej rożnego rodzaju walk i wojen, o których większość z nas nie ma zielonego pojęcia. I nie są one przedmiotem telewizyjnych newsów tylko z dwóch powodów. Pierwszy - są może za mało krwawe. Drugi, to fakt, iż prowadzone są przez siły, które z lewicowością nie maja nic wspólnego, albo zgoła niewiele. Artykuł jest tylko próbą opisania kilku takich większych konfliktów (z przewaga złych marksistów), co z góry wskazuje na polityczne sympatie autora. Szkoda tylko, że jest pozbawiony jakiejś puenty, jakiegoś podsumowania, własnych przemyśleń itp. Myślę, że celem każdego tego rodzaju tekstu jest właśnie jakaś próba analizy zjawiska i syntetycznego jego opracowania. sama wyliczanka, z bardzo czytelnym politycznym, aczkolwiek bardzo uproszczonym, przesłaniem, to jednak za mało. Słusznie wskazał p. Jerzy Turek, że przyczyny konfliktu są bardzo zróżnicowane i nie można ograniczać się tylko i wyłącznie do kalki czarno-białej. To zbyt uproszczone widzenie świata.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Odnośnie przytoczonych na wstępie słów Stalina, on powiedział chyba, ale głowy sobie uciąć nie dam, że "śmierć jednego człowieka to TRAGEDIA, a śmierć milionów to statystyka"... Niemniej jednak tekst ciekawy :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jerzy Turek
  • Jerzy Turek
  • 05.03.2011 23:40

Jest odbiorca budujący sobie wiedzę i pamięć jedynie dzięki mass-mediom, jest też inny wiedzący więcej, nie zmienia to faktu, że artykuł jest napisany w temacie o pierwszorzędnym znaczeniu, aczkolwiek uważam, że przyczyny konfliktów są zgoła inne, niż "ten zły, tamten dobry": są stare jak świat - bieda, dyskryminacja religijna, rasowa, brak perspektyw, w tym kotle fanatyczna ideologia, czy religia dodatkowo podsyca nastroje zazwyczaj w czyimś interesie, a nie ginących na tych wojnach...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję za zwrócenie uwagi :]

Komentarz został ukrytyrozwiń
Raf
  • Raf
  • 05.03.2011 20:39

Tylko jednak drobna uwaga językowa: "NAWET interwencja zbrojna pod flagą ONZ pod kryptonimem "Przywrócić nadzieję" NAWET na chwilę nie poprawiła sytuacji na półwyspie somalijskim."
Zaś co do samego tematu, to jeszcze choćby Kongo (dawny Zair), czy Czeczenia. Poza tym początek powinien raczej brzmieć "Kiedy ekscytujemy się skandalami obyczajowymi w Afryce codziennie z głodu giną tysiące ludzi", bo to właśnie głód pochłania najwięcej ofiar, szczególnie w Afryce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.