Facebook Google+ Twitter

Wojtek Wieteska: W internecie fotografia zapala się i gaśnie zbyt szybko

Co wspólnego mają ze sobą fotografia, film i haiku, czym jest fotografia cyfrowa i w którą stronę zmierza, czy dziennikarze obywatelscy zepsuli zawodowcom rynek, jakim wyzwaniom muszą sprostać autorzy fotografii prasowych - o tym wszystkim przeczytasz w rozmowie z Wojtkiem Wieteską, jednym z najbardziej cenionych europejskich fotografów.

Wojtek Wieteska / Fot. Wojtek WieteskaDziękuję, że zechciał Pan zostać członkiem kapituły konkursu Dziennikarz Obywatelski 2011 Roku i w dziedzinie fotografii podjąć się oceny zgłoszonych prac. Stąd też pierwsze pytanie. To, co Pan głównie ceni to klimaty miast, aglomeracji…
- Tak. Tkanka miejska, człowiek w przestrzeni, przestrzeń wokół człowieka - rzeczywiście, to są wątki, które cały czas mnie interesują.

Dlaczego? I czy w tej sytuacji innego typu fotografie w Pańskich oczach tracą?
- Wychowywałem się w dużych miastach. Jako dziecko mieszkałem w Berlinie wschodnim, 20 metrów od muru, potem w Paryżu jedenaście lat, w Nowym Jorku, trochę w Tokio i w Warszawie! Ale moje pierwsze wspomnienia wizualne to „czarno-białe stop klatki” z Berlina z końca lat sześćdziesiątych. Jako profesjonalista mogę ocenić dobrą fotografię niezależnie od gatunku: czy jest to zdjęcie przyrodnicze, krajobrazowe, martwa natura, bądź zdjęcia techniczne albo komercyjne. Bardziej lubię oglądać inne fotografie niż swoje własne.

Jeśli przyjmiemy, że jest Pan jednym z trzech najwybitniejszych polskich fotografików, kim byliby dwaj pozostali?
- Nie sądzę, żeby dobrych fotografów było tak niewielu ! (śmiech). Jeśli mam mówić o innych, to bardzo sobie cenię fotografa i dokumentalistę Bogdana Dziworskiego - podoba mi się jego artystyczny światopogląd, w związku z tym wszystkie jego fotografie mi się podobają: chodzi w nich o umysł i oko. Z młodych cenię prace kilku moich studentów. Jednym z nich jest Jakub Karwowski, który skończył już szkołę. Opowiada bardzo prywatne rzeczy, fotografując swoją rodzinę. Bardzo czule to działa na widza.

O swych pracach mówił Pan, że są często opowieściami w trakcie, obrazami niedopowiedzianymi, historiami skłaniającymi do zastanowienia co było wcześniej, co stało się później. Nie ceni Pan fotografii chcącej opowiedzieć wszystko, esencjonalnej?
- Uważam, że fotografia nigdy w pełni nie opowie Historii czy też historii pojedyńczych. Życie płynie, a fotografia jest jego sztucznym wycinkiem - literatura jest bardziej podobna do tego przepływu niż fotografia. Fotografia jest czymś, co sztucznie zatrzymuje czas i wycina kawałek przestrzeni - to już w punkcie wyjścia jest fikcją i interpretacją. Zbyt łatwo mówi się, że fotografia to prawda i rzeczywistość istniejąca i tylko powielona. Obecnie cyfrowe narzędzia jeszcze bezwzględnie duplikują rzeczywistość, ale efektem tego wciąż jest tylko połowiczna prawda.

Gdy sam oglądam fotografię, porównałbym ją do haiku, w którym funkcjonują przeróżne asocjacje idei, myśli i spostrzeżeń, niosących ze sobą paradoks, zmuszających do refleksji w krótkiej formie . Tak rozumiana przeze mnie fotografia otwiera widzowi okno do jego własnej wyobraźni.

Czy taki przekaz łatwiej osiągnąć przez detal, czy – poruszając się w technicznej strukturze fotografii – przez szerszy plan?
- Wielkość planu nie ma znaczenia w tym przypadku.

Słyszałem jednak, że sam stara się Pan, próbując uczynić obiekt zdatnym do sfotografowania, zejść o kilka stopni szczegółu, zawęża Pan plan, pole widzenia.
- Różnie to bywa, choć rzeczywiście bardziej interesują mnie intensywne, intencjonalne plany, zależy mi, by widza ukierunkować, postawić przed dokonanym już przeze mnie wyborem, wprowadzić w wybraną strefę, w której ma patrzeć i być.

Jest Pan z wykształcenia operatorem filmowym, choć studiował Pan też historię sztuki. Mówiliśmy o historiach, o opowieściach… Na ile asocjacje filmowe mają wpływ na sztukę fotografii?
- Film jako sztuka ma swój język - gramatykę i filozofię - logikę. Tego uczono nas w łódzkiej szkole filmowej i być może staram się przełożyć to myślenie na to, co robię w fotografii. Fotografia też ma swój język, ale w filmie łatwiej to zobaczyć, ponieważ następuje tam ujęcie po ujęciu. Muszą być złączone w jakiś sposób, by stworzyć narrację.

Właściwie to samo dzieje się w fotografii, choć dopiero na poziomie sekwencji, cyklu, serii, książki, wystawy. Tam też następuje proces łączenia, zestawiania ze sobą zdjęć - to jest jak montaż w filmie. Ale tych asocjacji jest tyle, ile jest twórców!

W „Zachęcie” do 15 kwietnia trwa jeszcze wystawa „Postdokument”…
- W CSW…

Przepraszam. W Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski. Trudno sklasyfikować Pańskie prace, które można tam zobaczyć.
- Jest to szeroko rozumiany gatunek fotografii dokumentalnej. Piętnaście prezentowanych prac, pochodzących z lat 1990-2003, to fragment mojego dużego projektu o Polsce, który zostanie w całości pokazany w przyszłym roku. Wreszcie, bo dość długo to już trwa, ale też jest o opowieść o ponad 25 latach mojego życia w tym kraju, więc dużo czasu zajęło mi to, by opracować i nadać temu współczesne wybrzmienie.

Pana projekty bywają zamierzeniami wręcz monumentalnymi. Wieloletnimi, jak cykl o Polsce, jak cykl o Japonii. Czy w fotografii historię można aż tak rozciągnąć?
- Można, ponieważ wszystko łączy autor. Niektóre filmy też mają ogromną rozpiętość w czasie, choćby filmy dokumentalne. I rzeczywiście, jeśli mówimy o fotografii, to bliżej mi do dokumentu niż do fabuły, aczkolwiek jedno z drugim się przeplata, tak jak w przypadku projektu „PL 1986-2012”; to mieszanka dokumentu z fikcją, czy jak kto woli - fabułą. Czas w fotografii płynie unikalnie i niepowtarzalnie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

BsKdgKKcWBPar
  • BsKdgKKcWBPar
  • 04.05.2012 04:26

Chyba rekord A tak poza tym,TO ŻADNE KRZYKI I PŁACZE NAS NIE PRZEKONAJĄ, ŻE BIAŁE JEST BIAŁE A CZARNE JEST CZARNE!!!(dostałem pypoozrcję z HollyŁf3dź z prośbą o zgodę na ekranizację tego sporu)Od pewnego czasu mam wrażenie, że mf3j telefon jest na podsłuchu i ktoś za mną chodzi! o_O

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wywiad jest interesujący. Nie do końca zgadzam się jednak z p. Wieteską co do oceny fotografii zamieszczanych w internecie. Można tam znaleźć wspaniałe perełki, jest wiele ambitnych osób, których prace warto oglądać, oceniać, przemyśleć...

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ewa
  • Ewa
  • 01.04.2012 08:56

Jest wywiad ale przeciętny człowiek nie zna zdjęć tego fotografa. A o tym cały czas mowa. Więc nie wiemy o czym i czy to jest,jak pisze autor wywiadu ,jeden z najwybitniejszych,czy też,jak inni piszą,jeden z najgorszych w Polsce. Pokażcie nam zdjęcia,one mówią same za siebie i nie potrzeba nam wtedy cudzych opinii.

Komentarz został ukrytyrozwiń
jaro
  • jaro
  • 31.03.2012 15:28

Znając twórczość Pana Wieteski od lat, widzę erudycję, ale tylko ze strony fotografa. Źle się dzieje, że coraz częściej o zagadnieniach z wąskiego zakresu,danej dziedziny piszą ludzie nie mający pojęcia o tym, o co pytają. Autor nie powinien się irytować, tylko lepiej przygotować do wywiadu lub wynająć fachowca z danej dziedziny. Ale za fachowca trzeba zapłacić i to jest już wielki problem. Wasze wywiady, nie tylko ten, są na takim samym poziomie, jak dzisiejsza fotografia amatorska, czyli nijakie. Nie oszukujmy się. Chopin, Mozart, Da Vinci długo i dużo uczyli się, choć w zasadzie nie musieli, bo byli geniuszami. Vox Populi zawsze prowadził do upadku wielkich cywilizacji, np Grecji, a później Rzymu. Dziś zmierzamy w tym samym kierunku, choć w 99% brak nam tej świadomości, jakiej brakowało naszym poprzednikom. Po nas już tylko...Islam? Myślę, że tak.
Dzisiaj każdy chce być gwiazdą, mieć, czy wręcz żąda wszystkiego. Najlepiej za darmo. Chcę być dziennikarzem, robić wywiady? Tak! Dzisiaj będę dziennikarzem, a jutro gwiazdą rocka. Iluż kretynów i durni chodzi po świecie, którzy uwierzą takiemu dziennikarzowi? Myślę, że sporo. Ileż to razy wpuszczano na minę dziennikarzyny? Dziś jest to jeszcze łatwiejsze, ponieważ większość materiałów, jest zrzynana z profesjonalnych portali. Kiedyś przeczytałem wywiad sam ze sobą. Co z tego, że wygrałem proces?! Usunięto go, ale jakieś by... i tak go ukradły, przerobiły i on nadal krąży po sieci. Shit happens, panowie dziennikarzyny. I nie ma o co się obrażać. Pracuję w mediach ponad 30 lat i wiele widziałem. Czym różnił się niegdysiejszy dziennikarz od dzisiejszego dziennikarzyny? Ano tym, że kiedyś przeczytałbym znakomity wywiad, który przeprowadziłby najprawdopodobniej uznany fotograf/ik, krytyk, potrafiący przy tym przynajmniej dobrze pisać. Rozmawiałoby ze sobą dwóch równych sobie, a nie zielenina z dojrzałym owocem i to jednym z najlepszych.
"Róbta co chceta", jak mawiał klasyk! Ale nie udawajcie przynajmniej, że na czymś się znacie. Mnie, jako czytelnika, mało obchodzi to, że wywiad z Panem Wieteską wiele Panu dał. To Pańska sprawa. Mnie interesuje to, co mi może dać, czego mogę jeszcze dowiedzieć się, czego nie wiedziałem etc. A dzisiejsze wywiady to kalki innych wywiadów, bo przeprowadzają je ludzie niekompetentni. Wzorując się na innych wywiadach, rzadko przychodzi im do głowy to, że ci, którzy je przeprowadzali, tez byli takimi samymi ignorantami, jak oni. Dlatego powtórzę: Shit happens! Autorze! Na kogoś obrażasz się, że coś tam, coś tam. Niepotrzebnie! Tego typu wpisy nigdy nie maja nic wspólnego ze starożytną, czy tez Schopenhauerowską szkołą prowadzenia filozoficznych sporów. Wtedy byle kto nie mógł sobie popyskować. Dziś każdy może wejść na jakiekolwiek forum i pleść, co mu tylko ślina na jęzor przyniesie. Proszę też pamiętać, że demokracja jest najlepszym z najgorszych wyborów.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Zdzisław
  • Zdzisław
  • 31.03.2012 15:19

Wieteska jest znanym fotografem ale nie jest wśród fotografów żadnym autorytetem i nigdy nie będzie. Jest przeciętnym fotografem. Jest to ocena osób,które odróżniają dobre, złe i przeciętne fotografie od złych a nie kolegow po kielichu na przykład czy też tzw.towarzystwa wzajemnej adoracji,które nie potrafi być już obiektywne w ocenie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lubię czytać napastliwe komentarze, czasem znajdzie się wśród nich erystyczna błyskotka. Niestety, nie tym razem. Co do meritum - na technicznej stronie fotografii, rzeczywiście, nie znam się niemal wcale; jedyne, na co mogę liczyć, to pewien zakres wrażliwości estetycznej. Rozmowa z Wojtkiem Wieteską, niekwestionowanym autorytetem, dała mi bardzo dużo; mam nadzieję, że potrafiłem oddać większą część z tego, co usłyszałem : )

Komentarz został ukrytyrozwiń
Darek
  • Darek
  • 31.03.2012 09:30

Fotografie Wieteski są dokumentalne i charakteryzują się zdystansowaniem do świata i do ludzi. Są emocjonalnie zimne,emanuje z nich wielki chłód. Nie wszystkim muszą się podobać.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Yogi
  • Yogi
  • 31.03.2012 08:52

Wywiad na żenująco niskim poziomie! Pytający nie ma pojęcia o fotografii, a i o autorze wie tyle, co zobaczył przed sobą, bo fotografii pewnie już nie widział. A jeśli, to pewnie kilka w internecie. Pan Wieteska jest bardzo dobrym fotografem, ale należy co najwyżej do polskiej czołówki fotografów, ale w jej dolnej części. Tuzów mamy wielu, choć na naród tej wielkości, niezbyt wielu.
Właśnie tak wygląda dziennikarstwo obywatelskie. Wiedzą, że ktoś dzwonił, ale nie wiedzą gdzie!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Henryk
  • Henryk
  • 30.03.2012 20:47

To ewidentny falsz. Pan Tomasz Kowalski nie zna się na fotografii. Wieteska w żadnym wypadku nie może być nazywany "jednym z najwybitniejszych trzech polskich fotografikow". To absolutna ignorancja. Prezentuje jedynie kierunek fotografii dokumentalnej. I w tym dziale można mówić,że Wieteska coś reprezentuje,lecz nie w innych. Autor artykulu,który ewidentnie sam nie rozróżnia dobrych od złych fotografii,stara się czytelnikom wmawiać,jakoby Wieteska był taki wspaniały ,jako fotograf. Otóż opinie na ten temat są bardzo rożne. Bycie znanym nie równa się z byciem utalentowanym. Ocenić to mogą jedynie osoby,które znają się na fotografii lub wrażliwy wizualnie odbiorca. Nie należy ulegać nigdy cudzym opiniom.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Biorąc udział w wielu konkurach fotograficznych zastanawiam się do kogo jest adresowany. Jeśli do masowego odbiorcy to na pewno motyw. Oko to wytrawny łowca zobaczy to co chce zobaczyć. Jeśli dla znawców i fachowców fotografii to najczęściej głębia obrazu jakiś ukryty szczegół.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.