Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

14970 miejsce

Wokół zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej

Trwają przymiarki do zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej. Jedni zbierają podpisy za całkowitym zakazem aborcji, inni zaś za pozostawieniem obecnych uregulowań prawnych. Tylko dlaczego wokół tego tematu jest tyle agresji?

Przed gdańską Galerią Bałtycką od dłuższego czasu stoją przedstawiciele Świadków Jehowy, którzy propagują swoje wydawnictwa. Nie zauważyłem, żeby to komuś przeszkadzało. Ludzie mijają ich na ogół obojętnie, a oni nie są nachalni. Można by więc rzec, że jesteśmy tolerancyjni. Być może, ale nie zawsze i nie w każdej sprawie.
Dzisiaj w tym samym miejscu byłem świadkiem awantury, w tle której była kwestia potencjalnej ustawy o całkowitym zakazie przerywania ciąży. Parę młodych osób zbierało podpisy przeciwko projektowi wzmiankowanej ustawy. Nikogo nie przekonywali na siłę. Kto chciał, podpisywał, kto nie chciał, szedł dalej. Mimo to niektórym przechodniom nie podobał się sam fakt zbierania takich podpisów.
Kiedy tam pojawiłem się, trwała właśnie szarpanina między jednym ze zbierających podpisy z jednej strony, a przeciwnikiem tej inicjatywy z drugiej. Werbalny udział w tym zdarzeniu brała też siostra zakonna. Do bójki nie doszło, ale ostre słowa padały z obu stron.
- Za każdy zebrany podpis Pan Bóg was rozliczy! - wołał jeden ze zwolenników całkowitego zakazu aborcji, który wracał właśnie z żoną i dzieckiem z zakupów.
- O ile Bóg istnieje - odpowiedziała równie głośno młoda dziewczyna.
Zakonnica poświadczyła, że istnieje, bo kiedyś była ciężko chora i wyzdrowiała. Dlatego właśnie wstąpiła do zakonu.
Zazwyczaj nie wypowiadam się na tematy religijne, bo szanuję uczucia innych. Uważam jednak, że w tym wypadku nie chodzi o wiarę, a o brak tolerancji dla innych przekonań. Co komu przeszkadza fakt zbierania podpisów przeciwko wprowadzeniu całkowitego zakazu przerywania ciąży? Przecież nie jest to równoznaczne z nakazywaniem dokonywania aborcji. To jest tylko akcja mająca na celu pozostawienie kobiecie możliwości wyboru. To ona ma zdecydować, czy chce umrzeć przy porodzie, urodzić dziecko z gwałtu czy też genetyczną roślinkę. Dlaczego mamy zabierać jej to prawo? Jeżeli już powołujemy się na Boga, to dlaczego zapominamy o modnej ostatnio klauzuli sumienia? Skoro lekarze mogą z niej korzystać, to dlaczego kobiety nie miałyby prawa rozstrzygać aborcyjnych dylematów we własnym sumieniu? Przecież każdy z nas - trzymając się terminologii religijnej - sam odpowie za swoje uczynki na sądzie ostatecznym.


Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

/Krótko mówiąc - nie toleruję zachowań, w wyniku których ktoś może mieć poczucie zagrożenia./

Zlikwidujmy policję i służby zatem. Przestępcy nie będą mieć poczucia zagrożenia.

To nie takie proste - wyznaczyć granicę. Prawo jest taką granicą. Ale jest jednocześnie niedoskonałe i w ogromnej wiekszości codziennych, ludzkich zachowań - nie do praktycznego zastosowania.

Tolerancja jest... dziwnym słowem. Dla mnie nabiera znaczenia w negacji, czyli w nietolerancji. Nie toleruję tego i tego. Proste. Chamstwa na przykład.

Tolerancja natomiast, jako przyzwolenie, jest czymś w rodzaju łaski. A za tę - dziękuję uniżenie. Nie jest mi ona do niczego potrzebna. Bo nie jest mi potrzebne czyjeś przyzwolenie do moich, zgodnych z prawem działań.
Dlatego w pewnym sensie mówiąc o potrzebie tolerancji - uwłaczamy godności swojej i innych. Tolerancja - staje się niepotrzebna. Jest tylko słowem-wytrychem. Nowomową poprawności politycznej.
W rzeczuwistości chodzi o prawa, które niczyjej tolerancji nie potrzebują.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się całkowicie z klauzulą sumienia dla kobiet (i nie tylko).

Natomiast co do "tolerancji", to wydaje mi się, że większość ludzi rozumie ją według kanonów "mentalności Kalego"...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oczywiście, że są granice tolerancji. W tym konkretnym przykładzie nie tolerowałbym kogoś, kto zmusza kobietę do aborcji. Krótko mówiąc - nie toleruję zachowań, w wyniku których ktoś może mieć poczucie zagrożenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Ireneuszu, nie sądzę, aby postrzegał Pan tolerancję bezwarunkowo.
A zatem - jak Pan określi granicę tolerancji ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Bartłomieju, na pewno bym wspomniał, gdybym był świadkiem takiego zdarzenia. Tolerancja dotyczy przecież wszystkich.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Autorze, w stronę środowisk prolife działa to dokładnie tak samo. Może warto byłoby wspomnieć o obu stronach? :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

No tak już wkrótce masażysta będzie spowiadał co kobieta używa jako antykoncepcję. No i jak nie da rozgrzeszenia to nie pomasuje.... ;)))))
bo mu sumienie nie pozwoli.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.