Facebook Google+ Twitter

"Wołga, Wołga" - propaganda w musicalu

71 lat temu powstał ulubiony film jednego z największych dyktatorów w historii, Józefa Stalina, "Wołga, Wołga". W ciężkich latach prześladowań wnosił on radość do codziennego życia ZSRR, został gorąco przyjęty i chwalony. Czy jednak słusznie?

Plakat / Fot. http://upload.wikimedia.org/wikipedia/ru/8/8b/%D0%92%D0%BE%D0%BB%D0%B3%D0%B0-%D0%92%D0%BE%D0%BB%D0%B3%D0%B0_%28%D1%84%D0%B8%D0%BB%D1%8C%D0%BC%29_1.jpgJeden z najbardziej znanych i najpopularniejszych radzieckich filmów obrósł prawdziwą legendą z kilku powodów. Po pierwsze, rzadko kiedy się zdarza by jakiś film był wyświetlany w kinach non-stop przez parę lat i nadal potrafił wypełnić sale kinowe. A tak właśnie było w wypadku "Wołgi, Wołgi". Po drugie, był to ulubiony film Stalina - przypuszcza się, że obejrzał go być może nawet ponad... sto razy! Po trzecie, film współtworzył... Stalin i to w bardzo znacznym stopniu (ściśle nadzorował prace nad scenariuszem, a nawet osobiście poprawiał i tworzył tekst głównej pieśni filmu).

Nic więc dziwnego, że przez lata w radzieckim dyskursie pisania o filmach, obowiązywała jedna i słuszna linia, nazywająca film Aleksandrowa (łamane przez Stalina) dziełem wybitnym. Oddajmy na chwilę głos Rostisławowi Jurieniewowi: "Rozwój leitmotivu filmu - Pieśni o Wołdze dokonany przez Izaaka Dunajewskiego z nadzwyczajnym mistrzostwem, jednoczy, jak gdyby nanizuje wszystkie wątki tematyczne, konflikty i atrakcje obrazu. Rola Striełki jest najlepszą rolą Lubow Orłowej. Postać Bywałowa, stworzona przez Igora Ilinskijego, pozostaje do tej pory najlepszą postacią satyryczną w kinematografii radzieckiej." itd. itd.

Zachwyt nad filmem jest jednak o tyleż zrozumiały (propaganda), co i przesadzony. Dystans 70 lat od powstania i wolność od systemu, doktryny komunizmu, uwidacznia wszystkie niedociągnięcia "Wołgi, Wołgi". Musical ten jest, owszem, zgrabną komedią z licznymi, bardzo udanymi gagami oraz ciekawymi (jak na realia ZSRR) kompozycjami, jednak po pierwszych fantastycznych i bardzo dynamicznych, 40 minutach, film wyraźnie spowalnia i nie wytrzymuje tempa. Efektem jest znacznie słabsza i wtórna druga część filmu.

"Wołga, Wołga", choć sama w sobie prezentuje dobry poziom artystyczny (bardzo dobra gra aktorska zarówno Orłowej jak i przede wszystkim Ilinskijego, który wcielił się w postać tępego biurokraty, Bywałowa), obecnie znacznie ciekawiej ogląda się jako świadectwo czasów stalinowskich i jej propagandy. Zachwyty nad urokami rosyjskiej ziemi, wyśmianie postaci biurokraty (która notabene idealnie wpisała się w późniejszy schemat wyśmiewania się ludzi z typowego komunistycznego urzędnika- proroctwo?) Bywałowa, aktywny i utalentowany zwykły lud oraz świetlana przyszłość radzieckich dzieci-pionierów niosą za sobą ciekawy ładunek do obserwacji działań propagandy. Zwłaszcza, że musical wydaje się wymarzonym gatunkiem dla tego typu akcji - ostro zarysowane postacie, przejaskrawiona i uproszczona rzeczywistość - to wszystko wpisane jest w ten rodzaj sztuki filmowej, która zawsze niesie za sobą jakiś ładunek propagandy, również w USA (najczęściej ukazanie dostatniego, miłego życia w Ameryce, "american dream").

Nie ulega wątpliwości, że "Wołga, Wołga" jest pozycją obowiązkową dla każdego kinomana. Choćby, żeby zobaczyć jak władza działa, by rozweselić (uciszyć) lud w czasach terroru i jak może wyglądać musical "made in ZSRR".

Wiadomości24.pl są patronem wydania DVD filmu. Dystrybutorem wydawnictwa jest Epelpol Entertainment.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.