Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10640 miejsce

Wolna wola jest mitem czy może tylko pożądaną rzeczywistością?

Odwiecznym problemem filozofów, etyków i wyznawców religii jest hipotetyczna cecha świadomości tzw. wolna wola (z łac. voluntas - wola, velle - chcieć). Poglądy o jej nieistnieniu nazywamy deterministycznymi, a opozycyjne woluntaryzmem.

File URL http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/0/0c/RobertFuddBewusstsein17Jh.png By Robert Fludd [Public domain], via Wikimedia Commons / Fot. Robert FluddNależy zauważyć, że jest to temat drażliwy dlatego, że dla olbrzymiej rzeszy ludzi wyznających tzw. duże religie (chrześcijaństwo, judaizm, islam) bez wolnej woli one nie miałyby sensu.
Przez to, że problem pojęcia wolnej woli dotyczy moralnej odpowiedzialności, sprawiedliwości czy osobistych osiągnięć, jest również ważny dla ateistów. To pojęcie dotyczy również wielu innych aspektów życia, z polityką włącznie. Jest to konsekwencja postrzegania siebie nawzajem, jako sprawców dokonujących wolnych wyborów.

Sam Harris (ur. 1967) neurobiolog i filozof, powiedział kiedyś, że gdyby nauka potwierdziła, że wolna wola jest tylko złudzeniem (a wiele wskazuje na to, że właśnie tak jest!), to takie stwierdzenie wywołałoby większą wojnę kulturową wśród ludzi, niż teoria ewolucji.

Wolna wola opiera się na dwóch założeniach. Po pierwsze, że mogliśmy się zachować inaczej niż to miało miejsce w przeszłości. Po drugie, że każdy z nas jest autorem własnych myśli i działań. Ale oba założenia są błędne, co pokażę za chwilę.

Żyjemy w świecie przyczyny i skutku, a zatem nasza wola jest z góry określona wcześniejszą przyczyną (lub całym ich łańcuchem), więc tak naprawdę nie jesteśmy za nią odpowiedzialni. Również przy założeniu, że były jakieś przypadkowe wpływy na naszą decyzję, to przecież też nie jesteśmy za nią odpowiedzialni. Podsumowując, zarówno prawo determinizmu czy przypadku pozbawia sensu ową "wolną wolę". Również nie istnieje żaden sposób, który połączyłby przypadek i determinizm, pozostawiając miejsce na wolna wolę.

Neurobiolodzy dokonali wielu badań obrazujących pracę mózgu, które wykazały, że na poziomie świadomości wolny wybór dokonuje się z pewnym opóźnieniem w stosunku do dokonania tegoż na poziomie neuronalnym. Inaczej mówiąc, gdy człowiek zaakceptował świadomy wybór, to jego mózg już "dawno" tego dokonał. Jeszcze inaczej mówiąc, można przewidzieć, co dana osoba zrobi, gdy odczytujemy informacje z jej mózgu, zanim ona sama będzie o tym wiedzieć i zdawać sobie z tego sprawę. Ta różnica w czasie jest zresztą bardzo niebezpieczna, bo ktoś może już wiedzieć, co dana osoba zrobi, a ona jeszcze myśli, że cały czas kontroluje proces podejmowania decyzji. Te dane fizyczne podpowiadają, że wolna wola nie ma sensu.

Większość ludzi myśli, że mają silne subiektywne poczucie doświadczenia wolnej woli. Problem tylko w tym, że nie możemy tego połączyć z rzeczywistością.

Myśli pojawiają się w świadomości. Czy mamy pełną kontrolę nad tym jaka pojawi się w nas następna myśl?

Czasem jakaś myśl wyraźnie nam przeszkadza i utrudnia koncentrację. Nie możemy się skupić nad tym, nad czym byśmy chcieli. Skoro nie możemy kontrolować swojej następnej myśli, dopóki ona się nie pojawi, to gdzie jest nasza wolna wola?

Niektórzy mówią, że jesteśmy czymś więcej, niż tylko świadomym umysłem, bo jesteśmy totalnością tego, co dzieje się w naszym ciele. Nie ma więc znaczenia, że jesteśmy świadomi swoich procesów mentalnych, a podświadoma aktywność mózgu jest w tym samym stopniu nami, co nasze świadome doświadczenia. Po prostu, nie możemy wziąć całkowitej odpowiedzialności za nasze nieświadome życie umysłowe. Złudnie zakładamy, że jesteśmy autorami części naszych działań i myśli, zwłaszcza w naszym świadomym umyśle. Nie możemy zatem mówić o naszym wolnym sprawstwie, skoro to, co świadomie zamierzamy zostało spowodowane przez to, czego nie zamierzaliśmy i w dodatku było to nieświadome.

Mylimy często determinizm z fatalizmem, stawiając np. takie pytanie: po co ja mam się szarpać z problemami, skoro to wszystko jest zdeterminowane?

Ale nie robienie niczego też jest wyborem, a w dodatku trudnym do zrealizowania i... kończy się tylko na takim myśleniu lub gadaniu, po czym przystępujemy do jakiejś aktywności. Jednak wybór rodzaju aktywności jest wypadkową wielu przyczyn. A więc fatalizm mówiący, że "będzie i tak, jak będzie" niezależnie od naszego wyboru działań nie ma sensu, bo jest to założenie nieprawdziwe.

Skoro uznajemy funkcjonowanie świata w schemacie przyczynowo-skutkowym, to wręcz arogancją jest twierdzić, że Stwórca dał nam wolną wolę. Przecież myślenie jest zależne od konstrukcji myślącego podmiotu, a więc mówienie o wolnej woli w każdym przypadku nie ma sensu, niezależnie od tego czy przyjmujemy istnienie Stwórcy bądź nie. Nie wybieramy sobie rodziców (genów), czasu narodzin czy kultury w jakiej przyjdzie nam żyć. Nie odpowiadamy za strukturę naszego mózgu podobnie, jak za swój wzrost.

Dyskusja o zachowaniu człowieka, jeżeli ma być szczera, nie może odbywać się pod pręgierzem ocen w świetle dobra i zła. Sąd Najwyższy w USA orzekł, że "wolna wola jest uniwersalnym i trwałym fundamentem systemu prawnego" a "determinizm jest niespójny z podstawami wymiaru sprawiedliwości". Zatem idea wolnej woli nie jest tylko akademicką dyskusją, lecz jest ona wdrożona w życie.

Należy założyć, że nikt nie chce zginąć z rąk psychopaty, który też ma przecież wolną wolę, ale ukształtowaną "nieco inaczej". W innych ludziach najbardziej potępiamy świadomą intencję czynienia krzywdy. Świadomość dlatego jest tutaj tak ważna, ponieważ w świadomym umyśle spotykają się wszystkie właściwości naszego umysłu (pragnienia, przekonania, intencje).

Nie chodzi o to, że to nie my jesteśmy ostatecznie odpowiedzialni za swoje zachowanie, a więc nie powinniśmy za nie odpowiadać, ale przecież niejednokrotnie udowodniono, że za ukształtowanie się umysłu mordercy, nie zawsze jego wolna wola jest odpowiedzialna. W związku z tym, kara śmierci jako odwet za popełniony czyn nie ma sensu, natomiast izolacja jest korzyścią dla ogółu i z moralnego punktu widzenia jest uzasadniona. Tu logika odwetu z nienawiści zostaje zastąpiona logiką obawy i zapobieżenia czynienia szkody innym. Takie widzenie rzeczy podcina korzenie nienawiści i tworzy miejsce empatii. Natomiast w Dekalogu nienawiść jest usankcjonowaną emocją, choćby tylko przez to, że Bóg określa siebie nienawidzącym swoich wrogów do trzeciego i czwartego pokolenia. Choć natychmiast chce tę nienawiść pokryć wielkodusznością mówiąc, że zasługi jednak pamięta do 1000 pokolenia, to nie zmienia to faktu, że miejsce na nienawiść w bożym systemie prawnym jednak istnieje.

Zupełnie innym zagadnieniem jest to, czy groźba kary powstrzymuje zbrodnie i niegodziwości? Gdyby tak było, to nie byłoby zbrodni. Tak więc nienawiść jest pozbawiona sensu również i w tym świetle. Zdumiewa biblijny nakaz dokonywania zemsty na "bezwolnych" zwierzętach np. należy ukamienować wołu, gdy przebije kogoś rogami. Do kuriozum należały też procesy prowadzone przez chrześcijan wobec zwierząt za to, że kogoś zabiły lub zraniły.

Trzeba mieć dużego pecha, aby urodzić się z duszą psychopaty. Gdyby tak cofnąć się w przeszłość i zastanowić nad jego młodością, to należałoby zadać pytanie, do którego momentu powinniśmy współczuć takiemu patologicznemu dziecku? Jak z nim postępować "wychowawczo"? A od którego momentu można go już karać za to kim jest?

Chrześcijanie nieraz mówią, że jeśli chcesz kochać swojego najokrutniejszego wroga tak, jak czynił Jezus, albo przynajmniej go nie nienawidzić, to mu współczuj. Tyle tylko, że jest to tak samo trudne do zastosowania, jak wspomniane nicnierobienie z powodu fatalistycznego podejścia do życia. Niestety, najczęściej górują emocje i stosuje się odwet.

Reasumując

Powszechnie wolną wolę uważa się za tajemnicę i nie przeczymy jej istnieniu, ale operujemy tak pewnymi stwierdzeniami na jej temat, jak gdybyśmy o niej wszystko wiedzieli, co jest jaskrawą sprzecznością. Wolimy jednak się oszukiwać...

Myśli, po prostu pojawiają się w umyśle niezależnie od naszego świadomego życia, co odbiera to nam spojrzenie egocentryczne na to życie, ale może to być niezwykle wyzwalające, bo nie oddziela nas od otaczającej rzeczywistości (od siebie nawzajem, od kultury, historii i wielu innych spraw). Jesteśmy częścią systemu i dlatego to co robimy ma znaczenie, a nasze działania mają jeszcze większe znaczenie, niż gdybyśmy byli oddzielonymi twórcami wolnych umysłów. Nie odpowiadamy np. za swoje talenty czy wady, ale już za ich użycie lub naprawianie (w przypadku wad) - tak. Idea, że to my jesteśmy absolutnie odpowiedzialni za to, jakie mamy umysły nie jest odniesieniem do rzeczywistości.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (81):

Sortuj komentarze:

Pani Małgorzato, a więc wracamy na sam początek, co rozumiemy poprzez "wolną wolę", bo jeżeli nawet coś jest automatyczne i bezwarunkowe, to gdy robiliśmy to po raz pierwszy było to świadome.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Małgorzato, strzał w dziesiątkę. Właśnie! Dlatego czy można mówić w ogóle o wolnej woli w takim razie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Moniko, zgadzam się z tym twierdzeniem, że umiejętność wyboru kształtujemy przez proces dojrzewania. Ale nie utożsamiałabym wolną wolę z umiejętnością dokonywania wyboru. Wydaje mi się, że wolna wola to coś automatycznego, bezwarunkowego, mimo że uzależnionego od wielu czynników.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Włączając się do dyskusji, chciałam zapytać czym jest dla nas "wolna wola"? Dla niektórych to tylko mistyczne spłynięcie na człowieka daru Bożego, w jednej sekundzie stajemy się świadomymi ludźmi, ja pojmuję to jako możność wyboru. Czyli zawsze mogę podjąć decyzję, człowiek i jego ego chcą zaatakować drugą osobę - mogą tego nie robić, ale jeżeli tego naprawdę pragną dokonują kolejnej decyzji - "w jaki sposób mam zaatakować tego człowieka"? A co z ofiarą? Również ma wybór - "uciekać, zostać, bronić się"?
Ale co gdy mówimy o dziecku które nie jest jeszcze świadome świata? Tak jak poniżej już państwo pisali, zostało ochrzczone i nie miało tzw. rozważanej "wolnej woli", nie mogło uciec. Według mnie wszystko zależy od naszej świadomości, w pewnym okresie naszego życia, poprzez doświadczenia, naukę, poznawanie świata, kształtuje się nasza osobowość a tym samym "wolna wola" - możność wyboru. Jednocześnie zgadzam się, iż dary Boże, w tym przypadku "wolna wola" nie spływają na człowieka zaraz po jego ochrzczeniu, lecz są umiejętnością nabytą wraz z rozwojem człowieka i jego świadomości świata.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Marku, zgadzam się, że powinniśmy dysponować argumentami popartymi dowodami. Skoro ich nie mamy błądzimy jak dzieci we mgle. Od wieków.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ta dyskusja zapadnie w mojej pamięci. Będę do niej wracał.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jest w tym paradoks, że nie mamy praktycznie żadnych naukowych dowodów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W bólach? Niestety, w "życiach" też!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marku, zgodziłbym się, gdyby chodziło o "nowe" odkrycia. Niestety, o czym zresztą wspomniałem, HISTORIA powstania obowiązującego dogmatu, nie miała potwierdzenia w nauce. Ale żeby to wiedzieć, trzeba prześledzić sprawę skrupulatnie.

Tak w ogóle, oczywiście masz rację. Tylko że to nie ten przypadek, niestety.
Ale daje do myślenia i o innych...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autorytetem w nauce muszą być argumenty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.